Plus kontra minus

Któż nie marzy o tym, aby móc skompresować dane z kilku płytek CD na jednym krążku... Płyty i nagrywarki DVD co prawda są dostępne od dawna, ale ich cena nie zachęcała do kupna. Teraz to się zmienia - zastanówmy się wiec, czy to już nie czas na przesiadkę.

Amatorskie kamery VHS i odpowiednie magnetowidy upowszechniły się w naszych domach już wiele lat temu, dlatego też zgromadzone przez wielu z nas zbiory taśm z filmami osiągnęły naprawdę pokaźne rozmiary. Utrzymanie w nich porządku to niełatwe zadanie, jednak większym problemem może się okazać trwałość pracowicie zmagazynowanej filmoteki. Zwłaszcza jeśli mamy w domu dziecko, które potrafi oglądać codziennie tę samą bajkę przez dwa miesiące z rzędu… W jak opłakanym stanie będzie zawierająca ją kaseta pod koniec takiego maratonu, nie trzeba chyba nikogo przekonywać.

Zamiast magnetowidu

Dlatego łatwo przewidzieć, że duża część nagrywarek DVD znajdzie zastosowanie w archiwizacji filmów – bądź to na bieżąco z kamery, bądź przegrywanych z magnetowidu. Jeśli tak nagrane filmy zamierzamy następnie odtwarzać w komputerowym czytniku, nie powinniśmy napotkać żadnych problemów. Nieco inaczej sprawa może wyglądać w przypadku odtwarzaczy stacjonarnych wchodzących w skład zestawu kina domowego. O ile nowe urządzenia nie będą mieć najmniejszych kłopotów z odtwarzaniem jakichkolwiek zapisywalnych płyt DVD (poza oczywiście nośnikami DVD-RAM), o tyle dwu-, trzyletnie, modele zdecydowanie preferują płyty standardu „minusowego”.

Czy posiadacze starszych zestawów kina domowego są zatem skazani na napędy DVD-R/-RW bądź wymianę stacjonarnego odtwarzacza DVD? Niekoniecznie. Zapisywalne płyty DVD mają na tyle zbliżone parametry do krążków tłoczonych (współczynnik odbicia światła od płyt typu DVD+/-RW jest podobny do wartości uzyskiwanej dla płyt dwuwarstwowych), że prawie każdy odtwarzacz jest w stanie odczytać taką płytę. W czym więc tkwi problem?

Przyczyną kłopotów z odtwarzaniem płyt DVD+R/+RW jest to, że firmware napędu po prostu „nie zna” takiego rodzaju nośnika. Najprostszym (i najskuteczniejszym) rozwiązaniem jest aktualizacja oprogramowania odtwarzacza. Jeśli jednak nowa wersja firmware’u nie jest dostępna, nie pozostaje nic innego, jak „nakłamać” odtwarzaczowi, zapisując w obszarze BTF (Book Type Field) płyty informację, że ma on do czynienia z nośnikiem DVD–ROM. Co prawda spośród testowanych urządzeń tylko dvd writer dvd200e firmy HP wyposażony został w odpowiedni program narzędziowy, ale w pozostałych napędach można się posłużyć darmową aplikacją DVD Bitsetter. Została ona opracowana na podstawie analogicznego narzędzia Ricoha. Niestety, nie wszystkie nagrywarki współpracują z tym oprogramowaniem – do niechlubnych wyjątków należą Sony DRU-120A i Sony DRU-500A.

Piraci nowej generacji

Część posiadaczy nagrywarek DVD z pewnością nie ograniczy się do przegrywania filmów z magnetowidu czy kamery bądź archiwizacji danych, ale spróbuje również skopiować wydany na płycie DVD film. O ile w przypadku filmów coraz częściej dołączanych do wielu czasopism zamiar ten ma duże szanse się powieść, o tyle dla kinowych hitów z wypożyczalni próba sklonowania za pomocą np. Nero Burning ROM skończy się niepowodzeniem. Stanie się tak, gdyż nagrywarki DVD mają zablokowaną funkcję zapisywania na płycie klucza CSS, służącego do odkodowania zawartości płyty, i dlatego możliwość prostego kopiowania filmów ograniczona jest do tytułów niezabezpieczonych kluczem CSS. Jak się nietrudno domyślić, istnieją już sposoby na obejście tego zabezpieczenia (patrz: artykuł na 250). Oprócz klucza CSS trzeba sobie poradzić z jeszcze jednym problemem – większość nowych tytułów wydawana jest na płytach dwuwarstwowych i nawet po „okrojeniu” z dodatków film nie zmieści się na nagrywalnym nośniku o pojemności 4,7 GB.

Sprawni inaczej

Amatorów nagrania prawie pięciu gigabajtów danych na jednej stronie płyty DVD może spotkać srogi zawód. W przypadku wszelkich innych komputerowych nośników danych jeden gigabajt to 1024 megabajty, w standardzie DVD przyjęto natomiast inną, uproszczoną konwencję, stosowaną przez producentów dysków twardych, w której jeden gigabajt to, porządnie i dziesiętnie, tysiąc megabajtów. Wskutek tej pozornie subtelnej różnicy w „interpretacji” gigabajta jedna strona zapisywalnego nośnika DVD mieści „jedynie” 4,58 gigabajta danych.

Niezależnie od nieco „oszukanej” pojemności, nośniki DVD świetnie nadają się do wykonywania kopii zapasowych. O ile w przypadku płyty CD trudno jest wykonać kopię całego systemu operacyjnego wraz z zainstalowanymi aplikacjami, o tyle na zapisywalnej płycie DVD nie stanowi to najmniejszego problemu. Warto więc zwrócić uwagę, czy nagrywarka wyposażona jest w odpowiednie oprogramowanie. W tym momencie należy zaznaczyć, że popularne Nero Burning ROM, dołączone do dwóch z testowanych urządzeń, umożliwia wykonanie kopii systemu… tylko na płytkach CD. Jest to o tyle dziwne, że tryb nagrywania DVD program ten obsługuje bez zarzutu.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.