Paragraf 22 licencji

Licencje Microsoftu są tak niejasne, że gubią się w nich nawet pracownicy... Microsoftu. Zadając proste pytanie otrzymamy kilka sprzecznych odpowiedzi.

Rok temu (CHIP 3/2002, 156) pisaliśmy o zasadach używania programów w tzw. wersjach OEM, BOX, NFR itp. Okazuje się jednak, iż nadal wiele jest tu kwestii spornych lub nieprecyzyjnych. Zdarza się, że nawet przedstawiciele Microsoftu na te same pytania udzielają… różnych odpowiedzi na forach internetowych i w infolinii.

Kupię nośnik…

W ofertach firmach komputerowych pojawiła się pozycja – nośniki z oprogramowaniem Microsoftu, ale bez licencji. Sam zakup takich płyt nie legalizuje korzystania z software’u, ale pozwala zaoszczędzić sporą kwotę w przypadku zgubienia własnego egzemplarza. Zamiast bowiem ponownie płacić za licencję, możemy korzystać z już posiadanej. Czy aby na pewno?

Płyty te, wedle informacji pozyskanej za pośrednictwem informacji telefonicznej Microsoftu, przeznaczone są dla właścicieli pakietów opartych na tzw. otwartej licencji Microsoft i nie mogą być używane przez zwykłego zjadacza chleba. Co zatem powinien zrobić Jan Kowalski, któremu np. skradziono oprogramowanie? Przede wszystkim nawiązać kontakt z przedstawicielstwem Microsoftu. W chwili, gdy osoba taka jest w stanie udokumentować fakt kradzieży (np. notatką policyjną) oraz przekaże żądane przez Microsoft dane, ma możliwość otrzymania nośnika za stosunkowo niewielką opłatą – ok. 100 zł.

Choć procedura tłumaczenia się z okoliczności utraty oryginału Windows czy Office’a może wydawać się uciążliwa, jej wprowadzenie uznać należy za duży postęp w porównaniu ze stanowiskiem reprezentowanym przez Microsoft Polska przed kilkunastoma miesiącami. Przekazano mi wówczas informację, iż jedynym wyjściem z sytuacji jest zakup nowej kopii programu.

„Jestem legalny”

Tak? A jak to udowodnisz? Licencją? Fakturą? Naklejkami na komputer? Okazuje się, że jedyny bezpieczny sposób to okazanie wszystkich tych dokumentów. Elementem świadczącym o legalności software’u są wedle danych Microsoftu m.in. naklejki COA. Na firmowej stronie WWW producent informuje, iż w sytuacjach, gdy utracimy certyfikat autetyczności, „użytkownik (…) powinien dysponować innymi dokumentami potwierdzającymi legalność posiadanego i używanego oprogramowania, takimi jak umowa licencyjna, oryginalne media instalacyjne, podręcznik użytkownika, faktura zakupu”. Winniśmy więc starannie przechowywać dokumenty potwierdzające legalność naszego programu, zwłaszcza zaś fakturę zakupu. Teoretycznie rejestracja produktu ułatwia nam sytuację, ale odtwarzanie na tej bazie legalnych podstaw do korzystania z Okienek może być uciążliwe.

RAID pełen Okien

„Licencjobiorca może zainstalować, używać, uzyskiwać dostęp, wyświetlać i uruchamiać jedną kopię Produktu na jednym komputerze”. Zdanie to znajduje się w większości umów licencyjnych firmy Billa Gatesa. Co jednak zrobić w sytuacji budowy systemu wykorzystującego kontroler RAID pracujący w trybie mirror? Każdy program zostanie zduplikowany na dwa dyski twarde. W celu wyjaśnienia tych kwestii skontaktowałem się z linią informacyjną firmy, gdzie uzyskałem odpowiedź, że konieczne jest… wykupienie drugiej licencji (sic!).

Kopia (nie)prawna

Sporządzenie backupu danych może nas narazić na dużo większe problemy niż hipotetyczna utrata danych. Teoretycznie na sporządzenie kopii bezpieczeństwa zezwala nam ustawa o prawie autorskim. Nie dajmy się jednak zwieść! Jeśli to zrobimy, możemy stać się przestępcami. Otóż od pracowników polskiego oddziału Microsoftu można usłyszeć, jakoby w chwili instalacji systemu na dysku użytkownik stawał się posiadaczem dwóch kopii programu. Pierwszą stanowi oczywiście nośnik CD, na którym znajduje się wersja instalacyjna, drugą zaś system na dysku twardym. Oryginalna płyta staje się wówczas kopią bezpieczeństwa. Tak uzasadniono zakaz wykonywania nawet jednej kopii firmowego CD-ROM-u.

Pliki z rozszerzeniem.CAB na krążku instalacyjnym nie są kopią zainstalowanego na dysku twardym systemu. Tak naprawdę za pomocą kopii zapasowych należałoby chronić zarówno krążek instalacyjny, jak i zainstalowany oraz skonfigurowany system, którego szybkie odtworzenie ma szczególne znaczenie w przypadku serwerów firmowych. Niestety, zgodnie z oficjalną wykładnią nie możemy zrobić żadnej z tych rzeczy. Tymczasem zdaniem profesorów prawa J. Barty i R. Markiewicza „sporządzenie kopii rezerwowej może być uznane za zbędne ewentualnie wówczas, gdy producent programu wiarygodnie zapewnia natychmiastowe dostarczenie nowej kopii programu w przypadku jej zniszczenia oraz gdy ze względu na sposób utrwalenia programu nie istnieje możliwość uszkodzenia jego egzemplarza”. Pod znakiem zapytania stoi legalność korzystania z narzędzi do tworzenia obrazów partycji, takich jak np. Norton Ghost. Wątpliwe prawnie są też samodzielnie przygotowywane dyski startowe, np. dyskietki czy bootowalne CD-ROM-y.

Interpretacja pojęcia „kopia bezpieczeństwa” lansowana przez Microsoft jest w oczywisty sposób sprzeczna z powszechnym rozumieniem tego terminu. W przypadku kontroli antypirackiej trudno nam będzie wykazać, że to my mamy rację, a nie policyjny ekspert, odwołujący się do oficjalnych wykładni. Racji możemy dojść dopiero w sądzie, kto wie, czy nie Najwyższym.

Tajemniczy OEM

Przeszło 8 miesięcy temu zmieniły się podobno zasady sprzedaży oprogramowania w wersjach OEM. Podobno, nadal bowiem licencja stanowi, że OEM może być sprzedawany bądź to z całkowicie zmontowanym systemem komputerowym, bądź z płytą główną lub procesorem. Tymczasem oficjalna wykładnia dopuszcza także powiązanie oprogramowania z dowolnym składnikiem sprzętu komputerowego, niebędącym urządzeniem peryferyjnym. Trudno jednak precyzyjnie określić, czym są owe „urządzenie peryferyjne”.

Konfuzja i konkluzja

W spornych, kontrowersyjnych przypadkach można mieć nadzieję, że Microsoft przyjmie bardziej tolerancyjną, przyjazną dla klienta interpretację. Niestety, nie zawsze to wystarczy. Zdarzały się przypadki, gdy stanowisko policji i prokuratury było bardziej restrykcyjne niż polskiego dystrybutora. Poszkodowany w takich sytuacjach bywał oczywiście użytkownik. Problemem jest też to, że infolinia Microsoftu udziela klientom informacji sprzecznych z oficjalnym stanowiskiem firmy.

Pamiętajmy także, że ustne zapewnienia nie mają mocy wiążącej. Liczy się to, co stanowi licencja.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.