Czas oczekiwania

GSM World Congress to ekspozycja, która pozwala przyjrzeć się tendencjom panującym w świecie telefonii komórkowej. Po tegorocznej wystawie można odnieść wrażenie, że cały komórkowy biznes jakby trochę zamarł i czeka na lepsze czasy.

GSM World Congress odbył się w Cannes między 16 a 21 lutego. Strzelających korków nie było. A wszystko dlatego, że pomimo niewątpliwego sukcesu telefonii drugiej generacji także i sektor telekomunikacyjny odczuł spowolnienie wzrostu gospodarczego.

Magiczne słowo ARPU

Gdybym miał wybrać termin-klucz odmieniany przez wszystkie przypadki podczas Światowego Kongresu GSM, to bez wahania wymieniłbym ARPU (Average Revenue per Unit – średni przychód na jednostkę). Wskaźnik ten, określający, ile pieniędzy przynosi dostawcy usług jeden abonent, systematycznie maleje. Ani operatorzy, ani producenci sprzętu telekomunikacyjnego nie mają więc powodów do świętowania.

No dobrze – czasy są ciężkie, usługodawcy zadłużeni, a usługobiorcy niezbyt chętni do płacenia. Ale nie oznacza to, że na GSM World Congress nie były widoczne żadne nowe tendencje ani urządzenia. Przede wszystkim wygląda na to, że niebawem przyjdzie nam się pożegnać z telefonami komórkowymi wyposażonymi w monochromatyczny wyświetlacz. Co prawda na ekspozycji w Cannes nie zaprezentowano oszałamiającej liczby nowych aparatów – na to przyjdzie poczekać do CeBIT-u – ale i tak dało się zauważyć pewien trend: już mało który telefon nie był wyposażony w kolorowy ekranik. Na przykład wszystkie aparaty Alcatela z serii One Touch miały barwne wyświetlacze. Dotyczy to nawet modelu 332, który reklamowany jest jako urządzenie dla osób poszukujących niedrogiego telefonu. Całkiem podobnie jest z MMS-ami: obsługa tego formatu najwyraźniej znajdzie się wśród standardowych funkcji komórek.

2.75 – co to jest?

Mniej więcej trzy lata temu sprzedano pierwsze licencje na UMTS. Komercyjnych sieci 3G na naszym kontynencie jak nie było, tak nie ma. A w Cannes całkiem wyraźnie rozległy się głosy, że nieprędko je zobaczymy. Przy okazji pojawił się termin „generacja 2.75” – czyli coś więcej niż GSM wzbogacony usługą GPRS. Owo „coś więcej” to technika EDGE, o której pisałem pod koniec 2000 roku (CHIP 12/2000, 236). EDGE pozwala na osiągnięcie prędkości transmisji rzędu 384 Kbit/s, czyli trzykrotnie wyższej niż oferowana przez GPRS. W tłustych latach branży komórkowej technikę EDGE traktowano po macoszemu i przypuszczano, że nie zostanie ona zaimplementowana ze względu na szybkie uruchomienie sieci trzeciej generacji. A tutaj proszę: prawie trzydziestu operatorów zakupiło sprzęt i infrastrukturę do nowej-starej usługi transmisji danych.

Co na to analitycy? Są podzieleni: jedni twierdzą, że pośrednia technika to tylko sposób na wyciągnięcie pieniędzy z kieszeni abonentów, i że należy uruchamiać nowe sieci, a nie poprawiać stare. Jednak zdaniem większości najpierw zobaczymy generację 2.75, a dopiero później UMTS.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.