Tylko nie Open Source!

15 grudnia ub.r. jeden z posłów SLD w trakcie konferencji prasowej nt. projektu "Wrota Polski" powiedział, że systemy o zamkniętym kodzie źródłowym są bezpieczniejsze niż rozwiązania Open Source dzięki temu właśnie, że...

Zawsze przechodzą mnie dreszcze przerażenia, gdy nasi „kochani” politycy wypowiadają się w sprawach dotyczących sektora teleinformatycznego. W sprawach, o których z reguły (niestety!) nie mają zielonego pojęcia.

Oczywiście nie można znać się na wszystkim. Nie mogę jednak pojąć, dlaczego niektórzy wymądrzają się na tematy, o których niewiele wiedzą. Oto 15 grudnia ub.r. jeden z posłów SLD w trakcie konferencji prasowej nt. projektu „Wrota Polski” powiedział, że systemy o zamkniętym kodzie źródłowym są bezpieczniejsze niż rozwiązania Open Source dzięki temu właśnie, że… ich kod jest zamknięty. No bo przecież w rozwiązaniach otwartych każdy ma dostęp do kodu źródłowego, więc nie wiadomo, co tam ktoś dopisał… Z tego powodu projekt oparto na oprogramowaniu Microsoftu.

Otóż, panie pośle, jest dokładnie odwrotnie. To właśnie dzięki otwartości kodu każdy może sprawdzić, czy nie zaszyto w nim czegoś podejrzanego. A jak to zrobić w przypadku produktów o kodzie zamkniętym? Jak nabrać pewności, że nie ma w nich żadnych tajnych „furtek”, pozwalających w dowolnym momencie na wejście osób niepowołanych? Zaufać zapewnieniom producenta? Tak właśnie uczynił holenderski rząd, kupując oprogramowanie (o zamkniętym kodzie) od pewnej izraelskiej firmy. Okazało się później, że system informatyczny miał trudne do wykrycia (ze względu na tajność kodu) tzw. „tylne drzwi”, pozwalające na włamanie się do rządowych danych!

Panie pośle! Czy czytał Pan artykuł Krzysztofa Wysockiego „Technologie informatyczne a sprawa polska”? (

„Raport” 12/2002, 46

)? Nie sądzę, bo wiedziałby Pan, że w kluczowych z punktu widzenia bezpieczeństwa systemach informatycznych eksperci opowiadają się zdecydowanie za stosowaniem rozwiązań otwartych.

A może był Pan w maju w Toruniu na konferencji „Budowa społeczeństwa informacyjnego w Polsce i Unii Europejskiej”, na której dyskutowano o zaletach i wadach stosowania Wolnego Oprogramowania w administracji publicznej? Chyba nie – nie widziałem tam ani Pana, ani innych parlamentarzystów. I mogę się założyć, że znam odpowiedź na pytanie, czy słyszał Pan o zaleceniach UE dotyczących stosowania Wolnego Oprogramowania w administracji publicznej…

Panie pośle! Jest taka złota zasada: nie wiem, to się nie odzywam. Wbrew pozorom dotyczy ona także posłów. No chyba że komuś bardzo zależy na tym, żeby do realizacji rządowych projektów, takich jak „Wrota Polski”, wykorzystywać oprogramowanie Microsoftu. Tfu, co ja gadam, o kodzie zamkniętym.

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.