Na szkodniki!

Dłuższy okres bez jakichkolwiek kłopotów z wirusami owocuje z reguły osłabieniem naszej czujności. Jak się to może skończyć, wszyscy doskonale wiemy.

Dłuższy okres bez jakichkolwiek kłopotów z wirusami owocuje z reguły osłabieniem naszej czujności. Właściciele słabszych maszyn rezygnują w takiej sytuacji na przykład z monitora antywirusowego, który spowalnia działanie systemu Windows. Jak się to może skończyć, wszyscy doskonale wiemy.

Tak się składa, że ostatnio pojawiły się „bakcyle” (np. Sobig), które uniemożliwiają uruchomienie najbardziej znanych programów antywirusowych. Co zrobić, gdy w naszym pececie „zalęgnie się” spryciarz tego właśnie typu?

Przede wszystkim nie wpadajmy od razu w panikę. Na stronach niektórych producentów oprogramowania antywirusowego (na przykład

www.gdata.pl, www.symantec.com

albo też www.pspolska.pl) możemy znaleźć informacje o najnowszych wirusach i o metodach ich ręcznego usuwania z systemu oraz darmowych „szczepionkach jednorazowego użytku”. Mamy tu na myśli prościutkie skanery antywirusowe, pozwalające na wykrywanie i usuwanie wybranego „insekta”. Wystarczy taką aplikację pobrać i uruchomić, aby łatwo i elegancko pozbyć się z systemu każdego nieproszonego gościa.

Pomóż innym
Podziel się swoim doświadczeniem z innymi użytkownikami komputerów! Przyślij do nas opis ciekawego problemu ze sprzętem lub oprogramowaniem oraz przedstaw sposób jego rozwiązania. Jeżeli uznamy, że zagadnienie jest interesujące i opublikujemy Twoją poradę w CHIP-ie, otrzymasz od nas 50 zł. Opisy problemów wraz z ich rozwiązaniami można nadsyłać na adres:
[email protected]

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.