Science fiction

Wołania o pomoc ofiar niedawnego ataku robaka MSBlaster będziemy słyszeć jeszcze długo. Czy są to jedyne skutki działania tego trojana?

Przypomnijmy: grupa pracowników Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego (prywatnie: Niezależna Grupa Badawcza LSD – Last Stage of Delirium) odkryła poważną „dziurę” w systemach Windows NT, 2000, XP i Server 2003. O błędzie powiadomili oczywiście Microsoft, który szybko opracował odpowiednie łaty. Zalecił również ich natychmiastową instalację, a zdając sobie sprawę z zagrożenia, opatrzył je etykietą „krytyczne”. Koniec sprawy?

Niewinne początki

Niestety, nie. Nie trzeba było mieć większych zdolności profetycznych, by przewidzieć dalszy bieg wydarzeń. Dwa tygodnie po opublikowaniu łat pojawił się w Internecie robak wykorzystujący wspomnianą „dziurę”. Całe szczęście, jego działanie nie było zanadto złośliwe – sprowadzało się do uporczywych restartów systemu. Ale oczywiście okazało się, że setki tysięcy komputerów z Windows nie było na niego uodpornionych. Kogóż bowiem obchodzą jakieś tam poprawki Microsoftu, określane – zapewne na wyrost – mianem „critical”? Windows Update? Co to jest? Aha, to ta usługa, którą wyłączyliśmy zaraz po instalacji Windows… Czy można mieć nadzieję, że taki sposób myślenia ulegnie zmianie?

Internetowa burza

Media nadały sprawie duży, czasami przesadny rozgłos – pojawiły się nawet podejrzenia, że robak, ochrzczony tymczasem mianem MSBlaster, miałby być przyczyną wielkiej awarii energetycznej w USA i Kanadzie. Atmosferę podgrzał jeszcze niedawny atak wirusa mailowego Sobig, rozsyłającego niesłychane ilości spamu – wg obliczeń izraelskiej firmy Commtouch Software zwiększył on ruch w Sieci o 20-25%.

Narasta więc fala krytyki pod adresem Microsoftu – co na to firma z Redmond? Na razie zastanawia się nad wprowadzeniem w kolejnej wersji Windows dwóch funkcji: automatycznej, niezależnej od użytkownika aktualizacji (ale dotyczącej tylko łatania „dziur”, a nie wprowadzania nowych funkcji), oraz domyślnego uruchamiania podczas instalacji wbudowanego firewalla.

Inne rozwiązanie chcą zaproponować rządy Japonii, Chin i Korei Południowej – myślą one o wspólnym opracowaniu nowego systemu operacyjnego, który miałby zastąpić Okienka. Jeśli zamiary te miałyby się udać i skośnooki „oes” zyskałby masową popularność, skuteczność dalekowschodniego pomysłu na bezpieczny system ocenimy za jakieś 10 lat. Od tylu bowiem lat istniała w Windows „dziura” odkryta przez polską grupę LSD…

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.