Legalne P2P

Czy można zgodnie z prawem i darmowo pobierać pliki muzyczne z Internetu? Okazuje się, że są pewne sposoby

Wymiana muzyki przez Internet jest od lat jednym z najgorętszych tematów. Wiąże się on z formatem MP3, który jako pierwszy umożliwił zapisywanie utworów w stosunkowo niewielkich plikach. Czas od jego powstania do teraz można podzielić na trzy okresy. Na początku wymieniano się zbiorami muzycznymi bez konsekwencji i nikt w tym nie przeszkadzał. Później przemysł muzyczny się zreflektował i zaczął zwalczać wymianę plików. Obecnie płynnie przechodzimy do etapu trzeciego – pojawia się coraz więcej serwisów oferujących legalną muzykę.

W trzeciej erze muzyki cyfrowej internautów czeka pewna „niedogodność”. Wszystkie serwisy z cyfrowymi utworami chcą na tym zarabiać. Aby taka działalność była legalna, muszą wnosić opłaty z tytułu praw autorskich. W efekcie muzyka jest dostępna, ale kosztuje (osobną sprawą jest wysokość cen). Czy oznacza to koniec darmowego słuchania utworów przez Sieć? Niekoniecznie.

Muzyka poza Matriksem

Aby zrozumieć, jak można legalnie i darmowo słuchać muzyki, musimy wrócić z cyberświata do rzeczywistości. Serwisy typu iTune są odpowiednikami sklepów muzycznych. W nich nie dostaniemy płyt za darmo. Jeżeli mamy ochotę posłuchać ulubionej piosenki, możemy włączyć radio albo pożyczyć płytę lub kasetę od kolegi. W drugim przypadku cała operacja jest najzupełniej legalna i na dodatek najbardziej komfortowa. Otrzymujemy do ręki oryginalny krążek, który od kupionego różni się tylko tym, że może nie być nowy. Wadą takiego rozwiązania jest to, że płytę będziemy musieli kiedyś oddać.

Inna sytuacja zachodzi, kiedy słuchamy radia. Co prawda zwykle nic za to nie płacimy (nie licząc stacji kodowanych), ale piosenki są przeplatane reklamami, jakość dźwięku jest niższa niż w przypadku CD i nie mamy dużego wpływu na serwowany nam repertuar. Za to zupełnie legalnie możemy zarejestrować muzykę.

Jak widać, jakieś sposoby na darmowe i zgodne z prawem słuchanie muzyki istnieją. Trzeba tylko znaleźć ich komputerowe odpowiedniki.

Z cyfrowego eteru

Zacznijmy od radia. Internetowe rozgłośnie istnieją od lat. Aby ich słuchać, musimy dysponować odpowiednim oprogramowaniem. Do wyboru mamy Real-One, Windows Media Playera oraz Winampa z wtyczką Shoutcast (patrz: $(LC9494:Opis radia internetowego zbudowanego z wykorzystaniem Winampa.)$). Każda aplikacja służy do odbioru odrębnych stacji, jako że opierają się one na różnych formatach. Ogólna zasada jest jednak taka sama – serwer-nadajnik wysyła muzykę w małych porcjach, które program-odbiornik składa i odtwarza. Kluczowe znaczenie ma fakt, że plik z utworem nie pojawia się na dysku słuchacza.

Internetowe stacje radiowe przez długi czas nie podlegały żadnym przepisom. Większość była po prostu sieciowymi retransmisjami zupełnie legalnych programów, a ponadto prawo dotyczące radiofonii nie obejmowało globalnej Sieci. Sytuacja się jednak zmienia, choć dzieje się to powoli. Jaskółką zwiastującą nowe jest wyrok amerykańskiego sądu, głoszący, że internetowe rozgłośnie muszą płacić za transmitowaną muzykę. Obecnie możemy mówić o sytuacji przejściowej – pojawiają się przepisy, ale jeszcze nikt nie karze nadających i odbierajacych.

No dobrze, można słuchać muzyki, ale przecież nie o to chodzi. Internauci pragną zapisywać utwory na dysk, by móc je odtworzyć w dowolnym momencie. Słuchając normalnego radia, każdy fragment programu możemy zarejestrować – a jak sytuacja wygląda w przypadku jego cyfrowego odpowiednika? Nie jest dobrze, ale nie jest też źle. Opcji nagrywania muzyki w odtwarzaczach zwykle nie ma, ale to tylko kwestia odpowiedniego oprogramowania. Przecież cyfrową informację można powielać. Wiele nowoczesnych kart dźwiękowych pozwala cyfrowo nagrywać dźwięk odtwarzany przez komputer. Jest to jednak rozwiązanie niezbyt wygodne – wymaga od nas choćby ręcznego podzielenia zarejestrowanej audycji na utwory.

Od czego jednak są pomysłowi programiści? Powstało sporo aplikacji (patrz: ramka „Więcej informacji”) wspomagających nagrywanie utworów. Niektóre (np. Total Recorder) umożliwiają zapisanie dźwięku, nawet gdy karta dźwiękowa nie dostarcza nam odpowiedniego sterownika. Inne ułatwiają dzielenie muzyki na utwory, korzystając z przerw między nimi. Są też narzędzia zapisujące piosenki i nadające im nazwy zawierające wykonawcę i tytuł. Jest to możliwe dzięki temu, że rozgłośnie wykorzystujące technikę Shoutcast nadają (podobnie jak ma to miejsce w systemie RDS) informacje o obecnie odgrywanym utworze.

Nie możemy zapomnieć o tym, że rejestrowana w ten sposób muzyka nie zawsze będzie się odznaczała idealną jakością. Jeżeli dysponujemy słabym łączem, transmisja może się rwać. Ponadto strumień danych często jest węższy niż próg akceptowalności – 128 Kbit/s. Jednak utwory nadawane w wielu rozgłośniach (szczególnie w formacie Shoutcast) mają bitrate od 128 Kbit/s wzwyż.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.