Żółte karteczki

Tegoroczne targi CES pokazały fenomenalny rozwój elektroniki użytkowej

Mimo że już kilka tygodni dzieli mnie od powrotu z tegorocznej edycji targów Consumer Electronics Show, nie zdążyłem ochłonąć. Samego mnie to trochę dziwi, bo trwa to już dość długo. Uspokoić się nie mogę z dwóch powodów (uprzedzam, że skrajnych).

     

Pierwszy, o którym już powiedziałem i wprost, i między wierszami w reportażu na $(LC85022:Era inteligentnego otoczenia)$, to wspaniały postęp w IT i branżach jej pokrewnych. Niby oczywiste, ale proszę sobie wyobrazić radioodbiornik satelitarny, z którego można słuchać dowolnej audycji w każdym miejscu na Ziemi. Albo cyfrową kamerę wideo wielkości połowy paczki papierosów (a jeśli ktoś nie pali, to połowy talii kart), za pomocą której można swobodnie nakręcić trzy kwadranse filmu. Inny przykład: rozmawiamy ze świeżo poznaną osobą, a komunikator lub komórka (dzięki technologii RFID, o której pisze Piotr Dębek w $(LC85166:Wszędobylskie cybermikroby)$) wyświetla informacje, że nasz interlokutor – podobnie jak my – interesuje się secesją, uwielbia espresso i jeździ na nartach!

     

A co powiecie Państwo na inteligentną kuchenkę elektryczną, której można wydać polecenie rozmrożenia warzyw czy odgrzania obiadu za pośrednictwem Internetu lub SMS-a? Albo na wspomniany skomputeryzowany, podłączony do domowej sieci pardon kibelek, który nie dość, że podgrzewa "siedzisko" to jeszcze dozuje odpowiednią ilość spłukiwanej wody i osusza cztery litery ciepłym powietrzem?

     

Zarówno przytoczone powyżej produkty i gadżety, jak i te, o których nie wspomniałem, a były prezentowane podczas tegorocznego CES-u można wrzucić do wspólnego worka z napisem: "łączność, komunikacja, wymiana danych".

     

Tak właśnie jest, coraz częściej "łączymy się, komunikujemy i wymieniamy dane". Obrastamy w niespotykaną dotąd liczbę aparatów, urządzeń, gadżetów. Budujemy sieci zarówno bez-, jak i przewodowe. "Osieciawiamy" komputery i podłączamy je do Internetu – jesteśmy blisko jak nigdy przedtem. Z drugiej zaś strony oddalamy się od siebie. Rozmowy telefoniczne zastąpiły odwiedziny, e-maile tradycyjną epistolografię, a czat rozmowę tete-a-tete. Tendencja to co prawda nie nowa, ale jakoś bardziej widoczna na tle wielkiej wystawy elektroniki użytkowej.

     

I właśnie tu, w fascynujących możliwościach techniki, znajduje się drugie źródło mojego zaniepokojenia. Zaczynam się obawiać, że nad najintymniejszymi chwilami naszego życia przejmą kontrolę mniej lub bardziej inteligentne urządzenia. Wolę jednak żółtą karteczkę z napisem "obiad w lodówce", niż SMS-a od kuchenki "obiad podgrzany".

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.