Chińskie murki

Elektroniczne wiadomości-śmieci w skrzynkach pocztowych to zaledwie uciążliwość. Niebezpieczna jest dopiero bezkompromisowa walka z tym zjawiskiem

Spam stał się plagą, którą niektórzy stawiają na równi z wirusami, dialerami i włamywaczami. Czy słusznie? Na razie żadna „niezamówiona oferta handlowa” nikomu nie skasowała plików, nie ukradła danych ani nie sformatowała dysku. Jedyne, co możemy stracić, to czas i nerwy. Na to drugie pomoże kilka głębokich oddechów. To, ile czasu stracimy na przeglądanie elektronicznych śmieci, zależy zaś wyłącznie od nas. Ja dostaję codziennie około 100 sztuk śmieciowej korespondencji. Poranne przejrzenie jej i usunięcie zajmuje mi około pięciu minut. Nie muszę jej czytać.

Trzysta sekund

Spam nie jest tym rodzajem korespondencji, który lubię dostawać, ale nie denerwuje mnie on nawet w połowie tak bardzo jak kłopoty z zaginionymi mailami. Tymczasem podejmowana w dobrej wierze walka z elektronicznymi śmieciami może się przyczynić do poważnych strat. Serwerowe mechanizmy analizujące korespondencję nie są idealne. Te, które pilnują moich skrzynek pocztowych, mają skuteczność około 99 procent. Sukces? Wątpliwy. Pół biedy, że sporo ofert kupna podróbek viagry przemyka się przez to sito. Gorzej, że co setny list kierowany do mnie oznaczany jest jako spam. Więc i tak trzeba to ręcznie przeglądać lub pozwolić, by automat redukował nam przyjaciół i znajomych. Czy tracone co rano trzysta sekund uzasadnia takie ryzyko?

Pojawiają się też nadgorliwi „admini”, którzy w ferworze walki z tym nowym „niebezpieczeństwem” odcinają całe domeny, nie bacząc na to, że uniemożliwiają korespondencję Bogu ducha winnym internautom (patrz:

s. 8

). Raz, że takie praktyki są nielegalne i karalne (patrz: $(LC62429:Admin-czyściciel)$), dwa, że nieeleganckie, trzy, że mogą spowodować poważne straty finansowe, gdy zablokowana zostanie korespondencja między firmami.

Do tych, co wiedzą lepiej

Stawianie coraz wymyślniejszych mechanizmów antyśmieciowych przypomina budowanie wokół domu wysokiego muru, by ochronić się przed złodziejami. Owszem, piętnaście metrów zbrojonego betonu naokoło posesji powstrzyma włamywaczy, ale widoki z okna będą raczej kiepskie. Jeśli jednak ktoś chce, niech się fortyfikuje sam, ale niedopuszczalne jest uszczęśliwianie innych kordonami sanitarnymi. Spam jest zagrożeniem dużo mniejszym niż nawiedzeni „admini”. Chroń nas, Panie, przed tymi, którzy w imię naszego dobra ograniczą nam wolność!

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.