Tygrys na wolności

Czekając na kolejną wersję Okienek (Longhorna), warto przyjrzeć się konkurencyjnemu systemowi Apple'a – Mac OS X Tiger, szczególnie że jego przedpremierowy pokaz odbył się z wykorzystaniem 30-calowego (sic!) wyświetlacza LCD

Firma Apple na konferencji WWDC (World Wide Developers Conference) pokazała 64-bitowy system operacyjny dla komputerów Power Mac. Nowy Mac OS X 10.4 – Tiger – ma trafić na rynek nie wcześniej niż w pierwszej połowie 2005 roku. Użytkownicy „makówek” mają jednak na co czekać, gdyż system ma zawierać około 150 nowych funkcji. Na konferencji zaprezentowano między innymi Spotlight – element działający podobnie jak iTunes podczas wyszukiwania muzyki, umożliwiający przeszukiwanie lokalnych zasobów komputera. Dzięki temu mechanizmowi użytkownik będzie mógł bardzo szybko odnaleźć dowolny plik, e-mail czy też program. Tiger zawiera nowe rozszerzenia dla Dashboarda (odpowiednik windowsowego Pulpitu), pozwalające umieszczać bezpośrednio w przestrzeni roboczej użytkownika niezwykle efektowne elementy graficzne – takie jak zegar, kalendarz, notatki (sticky notes), panel kontrolujący odtwarzanie muzyki itp. Ta cecha Mac OS X 10.4 wzbudziła sporo kontrowersji, gdyż wspomniane funkcje znane są z aplikacji Konfabulator rozwijanej przez niezależną firmę programistyczną.

Kolejne zmiany dotyczą przeglądarki WWW – Safari, która została znacznie rozbudowana o obsługę protokołu RSS (patrz: $(LC103899:Prosto na biurko)$). Apple poinformował również, że program do wideokonferecji iChat będzie korzystał z nowego, bardzo efektywnego kodeka zgodnego ze standardem H.264 (patrz: $(LC106522:Lepszy niż DivX)$). Tiger nie pojawi się co prawda w najbliższym czasie, ale Steve Jobs zapewniał, że jego system będzie dostępny ponad rok wcześniej niż planowana przez Microsoft na 2006 rok kolejna wersja Okienek – Longhorn (patrz: $(LC56279:Zarodek)$). Główny wizjoner Apple ironicznie stwierdził, że firma Gatesa przez ten czas prawdopodobnie zdąży skopiować pomysły z kolejnej wersji Mac OS X.

Szerokie horyzonty

Obok zapowiedzi systemu operacyjnego Apple’a sporym zainteresowaniem cieszyła się prezentacja nowego monitora LCD o przekątnej 30 cali (sic!). Apple Cinema HD dysponuje rozdzielczością 2560×1600 pikseli, a wyświetlany w proporcjach 16:10 obraz jest widoczny z każdej strony nawet pod kątem 170 stopni. Te cechy ekranu sprawiają, że panel będzie pomocny zarówno podczas prezentacji, jak i edycji materiałów w rozdzielczości HDTV. Zastosowana matryca zapewnia niezwykle wierne odwzorowanie kolorów, dzięki czemu Apple Cinema HD doskonale nadaje się do profesjonalnej obróbki grafiki. Potwierdzeniem tego jest certyfikat nadany przez firmę SWOP Incorporated, gwarantujący, że produkt Apple’a sprawdzi się podczas prac DTP. Dodatkowo w obudowie monitora umieszczono koncentratory USB 2.0 oraz FireWire 400.

Niestety, cena urządzenia wynosi aż 18 300 zł brutto. Do pracy z maksymalnymi parametrami monitor Apple’a wymaga specjalnego interfejsu DVI – tzw. dual link. Na razie złącze takie jest dostępne tylko w najbardziej wydajnej karcie nVidii GeForce 6800 Ultra DDL (3200 zł z VAT-em), która współpracuje jedynie z najnowszymi komputerami Power Mac G5 (9500 zł z VAT-em). W praktyce, aby stać się użytkownikiem najnowszego produktu Apple’a, potrzeba grubego portfela, jednak wydaje się, że oferowane przez wyświetlacz funkcjonalność oraz jakość obrazu są warte takich pieniędzy.

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.