Bez ciśnień

Czy chłodzenie wodne to domena zarezerwowana wyłącznie dla komputerowych zapaleńców? Od dawna już nie! Gotowe zestawy pozwolą cieszyć się wydajnością i ciszą każdemu z nas

Mimo iż każdemu przeszkadza szum wentylatorów kręcących się wewnątrz obudowy i dalibyśmy wiele za „łyk” upragnionej ciszy, to jednak wizja trudności montażowych i niebezpieczeństwa przecieku odstraszały i pewnie nadal zniechęcają większość z nas do przejścia na ten sposób chłodzenia komputera. Tymczasem na przestrzeni ostatnich lat dużo się w tej sprawie zmieniło. Rynek oferuje dziś wiele gotowych zestawów do samodzielnego montażu, pozwalających niemal zupełnie zapomnieć o adaptowaniu starych chłodnic, przerabianiu, dopasowywaniu i związanym z tym ryzyku. Postanowiłem bliżej przyjrzeć się dwóm ciekawym urządzeniom tego typu. Pierwszy – Titan TWC-A04 – to zestaw ze zintegrowanymi w jednym pudełku: chłodnicą, zbiornikiem i pompką. „Pudełko” można zamontować albo na zewnątrz, albo wewnątrz dwóch pięciocalowych zatok obudowy komputera. Ot, prosty zestaw dla pragnących rozpocząć zabawę z chłodzeniem wodnym. Drugi to słynny zewnętrzny Zalman Reserator 1 o ponaddwulitrowym zbiorniku na płyn chłodzący. Czy urządzenia te spełnią oczekiwania miłośników ciszy i overclockingu?

Można w środku…

Najpierw pod nóż poszedł TWC-A04 – jego wyposażenie jest bardzo bogate. W pudełku znajdziemy wspomniany moduł chłodzący z pompą, dwa bloki wodne (na procesor i kartę graficzną) wraz z kompletem zacisków ułatwiających montaż, drugą – dodatkową – chłodnicę, montowaną sprytnie w miejsce jednego z wiatraków obudowy, termorezystor, przejściówkę ułatwiającą montaż urządzenia na zewnątrz, przedłużacz zasilania, komplet rurek, pastę termoprzewodzącą i płyn zapobiegający rdzewieniu metalowych elementów i zamarzaniu (sic!) wody.

Wszystko jest gotowe, wystarczy przykręcić przewody, założyć bloki, wlać płyn chłodzący i podłączyć zasilanie. Można ew. przyciąć rurki do pożądanej długości. Odrobinę kłopotu może stanowić montaż bloków – konieczne będzie wyjęcie płyty głównej i rozebranie karty graficznej. Urządzenie zasilane jest prądem z zasilacza komputera, lepiej więc, gdy bdzie to nieco bardziej wydajna jednostka.

Niecałe pół godziny i komputer jest gotowy do pracy. Wyświetlacz LCD umieszczony frontalnie na module chłodzącym informuje o temperaturze zmierzonej przez dołączony czujnik, a także o pracy pompki i dodatkowego układu chłodzącego. Pokrętłem obok możemy zmienić obroty wentylatora wbudowanego w moduł. Prędkość pracy wiatraka dodatkowej chłodnicy regulowana jest automatycznie, w zależności od konfiguracji ustawionej na panelu. Niewielkim problemem może być doprowadzenie chłodziwa do bloków po napełnieniu zbiornika – pracę tę wykona pompka, ale włączając ją uruchamiamy cały komputer. Powinno się więc to zrobić przy załączonym standardowym wentylatorze lub… wyjętym procesorze.

Po włączeniu komputera nie zauważyłem żadnych wycieków na zewnątrz, zaskakuje jednak niezbyt cicha praca pompki. Na szczęście na niskich obrotach niemal nie słychać kręcących się wentylatorów. Niestety, zwiększenie wydajności pociąga za sobą wzrost hałasu do poziomu przewyższającego niektóre systemy chłodzenia powietrznego. Czyżby skórka za wyprawkę? Nie po to wydaję kilkaset złotych, by znowu pogrążyć się w hałasie! Może więc z efektywnością będzie lepiej? O tym za chwilę, najpierw przyjrzyjmy się drugiemu zestawowi.

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.