Piłeś – nie dzwoń!

Australijski operator wprowadził usługę pozwalającą zablokować możliwość dzwonienia do żony czy szefa pod wpływem alkoholu. Możliwość błyskawicznego komunikowania się to błogosławieństwo, ale nie "po kielichu"

Nie tak dawno kontrowersje wzbudziła zapowiedź instalowania w komórkach z aparatami cyfrowymi oprogramowania, które wpasowuje fotografowaną osobę w dowolnie wybrane otoczenie. I tak przesiadujący w nocnych klubach mąż na delegacji wyśle żonie autoportret z sali konferencyjnej, pracownik opalający się na łące po telefonie od szefa w okamgnieniu przeniesie się za wirtualne biurko itd. Możliwość oszukiwania za pomocą technologii to oczywiście żadna nowość, po raz pierwszy jednak pojawiają się produkty stworzone specjalnie po to, by ułatwić kłamstwo.

Mikroprocesorowy anioł stróż

Zwolennicy tej tendencji wskazują, że trudno obwiniać przedmioty – kłamią ludzie, a to ich zapotrzebowanie sprawia, że takie technologie pojawiają się na rynku. Innym argumentem wielbicieli cyfrowych „efektów specjalnych” jest to, że w ten sposób unikamy kłopotów. Etycznie czy nieetycznie – zyskujemy święty spokój.

Kłopotów pozwoli też uniknąć australijski wynalazek – usługa polegająca na blokowaniu wybranych numerów telefonów osobom pod wpływem alkoholu. Australijski operator Virgin Mobile po aktywowaniu opcji Dialing under the Influence (co można przetłumaczyć jako „Dzwonienie po kielichu”) umożliwia swoim klientom szybkie odcięcie dostępu do wcześniej zdefiniowanych osób przed rozpoczęciem imprezowania. Na takiej liście umieszcza się przeważnie byłych i obecnych partnerów życiowych oraz przełożonych. Dzięki temu trudniej wcielić w życie przychodzące „po pijaku” pomysły, żeby wreszcie wygarnąć żonie czy szefowi całą prawdę prosto w oczy. Oczywiście istnieje możliwość natychmiastowego usunięcia blokady w nagłych wypadkach.

Pionierska usługa Virgin Mobile ma szansę na zdobycie sporej popularności. Z badań wynika, że 95 procent Australijczyków korzysta z telefonów także pod wpływem alkoholu, z czego 35% postępuje tak co najmniej raz w tygodniu. 55% ankietowanych następnego dnia najpierw nerwowo sprawdza numery, pod które dzwoniło poprzedniego wieczoru, a jedynie 8% zaczyna poranek od poszukiwania środków na kaca.

Technowychowanie w trzeźwości

Oczywiście usługa „Dzwonienie po kielichu” to prowizorka, bo zakłada, że użytkownik będzie na tyle rozsądny, że odetnie część połączeń, nim alkohol zacznie działać. Naturalnym rozszerzeniem jej funkcji byłoby zintegrowanie alkomatu z komórką. Jeśli pomysł australijskiego operatora się przyjmie, to pewnie doczekamy się takich urządzeń. Na dobrą sprawę nie od rzeczy byłyby probierze trzeźwości wbudowane w deski rozdzielcze samochodów czy klawiatury komputerów. Te ostatnie powinny być zintegrowane zarówno z klientami e-mailowymi, jak i popularnymi komunikatorami internetowymi. Nie jest to wcale science fiction, bo komputerowe „nosy” już są, tyle że ze względu na rozmiar zasługują raczej na miano „nochali”.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.