miniaturowy PC z chińskim procesorem, Zhaoxin KX-6640MA, PC z chińskim procesorem,

Zamiast zaślepki

Cichy, zimowy wieczór. Za oknem śnieg bezszelestnie pada na szyby, a Ty jak zwykle po uruchomieniu gry podkręcasz głośniki, bo warkot wentylatorów zamontowanych w zasilaczu oraz obudowie nie daje się skupić na przeprowadzanej rozgrywce w wirtualnym świecie gry 3D. Połowa sukcesu, jeśli wybrałeś dynamiczną grę z mnóstwem efektów dźwiękowych, które przynajmniej w części zagłuszą szum płynący z wnętrza komputera. Część graczy jednak woli gry strategiczne, które stosunkowo często wymagają skupienia i przemyślenia mających za chwilę nastąpić działań. Problem jednak w tym, że bez względu na rodzaj uruchomionej gry czy aplikacji komputer zaczyna pracować na pełnych obrotach – i to niemal dosłownie!

Aby zapobiec przegrzaniu komponentów wewnątrz peceta, często stosujemy kilka wentylatorów, których zadaniem jest poprawa obiegu powietrza wewnątrz obudowy. Mimo lepszego chłodzenia takie podejście ma jednak poważną wadę: szybko obracające się wiatraki generują uciążliwy dla ludzkiego ucha szum, a czasem wręcz nieprzyjemny warkot. Nasuwa się więc pytanie: czy wentylatory cały czas muszą kręcić się z najwyższą prędkością? Przecież komputer podczas pracy z aplikacjami biurowymi, oglądania filmów czy słuchania muzyki nie wymaga sporych mocy obliczeniowych, a tym samym intensywnego chłodzenia.

Problem jednak polega na tym, jak jednocześnie zwolnić obroty wentylatorów i panować nad temperaturą wewnątrz obudowy. Najprościej zastosować panel, który steruje obrotami wiatraków i reaguje na zmianę temperatury – w sprzedaży jest ich bardzo wiele.

Na potrzeby tego testu wybraliśmy tylko te panele, które umożliwiają monitorowanie temperatury poszczególnych podzespołów i/lub regulację obrotów wentylatorów wewnątrz obudowy. Część z nich pozwala zmieniać tylko obroty wiatraków, inne pokazują, który radiator jest za gorący i trzeba mu zapewnić lepsze chłodzenie. Są też modele mające oprócz podstawowych funkcji znacznie więcej opcji, ale o tym w dalszej części artykułu.

Zwolnij obroty

Panele służą głównie do regulacji prędkości obrotowej wentylatorów. W laboratorium przetestowaliśmy zarówno najprostsze analogowe regulatory (Akasa Fan Control Junior), jak i zaawansowane cyfrowe „zabawki”, które mają znacznie więcej funkcji (np. mierzą temperaturę procesora, układu na karcie graficznej, dysku czy też pozwalają ustawić alarm ostrzegający o przegrzaniu się wybranego komponentu).

Główna funkcja paneli – sterowanie wentylatorami – niby łatwa do realizacji, ale to chyba z nią jest najwięcej problemów. Wartościami napięć zasilających podawanych na wiatraki najprościej steruje się potencjometrami. Kręcąc gałką, łatwo można ustawić żądaną wartość. Inaczej ma się sprawa z urządzeniami cyfrowymi. Tutaj regulator nie tylko dba o prędkość obrotową wentylatora, ale zwykle może też wyłączyć wybrane „śmigło” lub skonfigurować je tak, by włączyło się ono dopiero po przekroczeniu ustalonej temperatury chłodzonego podzespołu. Cyfrowe panele pozwalają ustawić alarm. Najczęściej uruchamia się on w momencie, gdy dowolny wiatrak się zatrzyma lub jego obroty spadną poniżej ustalonej wartości, niegwarantującej efektywnego chłodzenia.

We wszystkich panelach zakres napięć, jakimi zasilane są wiatraki, mieścił się w przedziale 4,5-11,5 V. Najmniejszy zakres regulacji napięcia zasilającego wentylatory oferują dwa najnowsze modele Thermaltake’a. Minimalna wartość, jaką udało się ustawić, nie spadła poniżej 5,6 V, a maksimum, jakie można było z nich „wycisnąć”, to zaledwie 9,5 V. Jak na tę klasę urządzeń to za mało.

Liderami w tej dziedzinie okazały się Cooler Master CoolDrive 6 oraz CoolDrive 4, których tolerancja regulacji napięcia była największa i sięgała prawie 8 woltów – w tym wypadku zakres regulacji wystarczy do uciszenia nawet najbardziej hałaśliwego „potwora”.

Ile stopni pod pachą?

Ponad połowa regulatorów, które mieliśmy do dyspozycji, pozwalała na bieżąco obserwować temperaturę np. procesora czy karty graficznej (w zależności od tego, gdzie umieścimy czujnik). Standardem było monitorowanie czterech wartości, chociaż niektóre modele miały możliwość wskazywania temperatur aż z ośmiu miejsc, tak jak np. Macpower Digital Doc 5+. Ten właśnie panel jako jedyny w teście miał dołączone termistory dwóch typów: do przyklejenia na radiatorze lub obudowie dysku i takie, które mierzą temperaturę powietrza wydmuchiwanego na przykład przez wentylator procesora czy zasilacza.

Pod względem budowy urządzenia różnią się najczęściej sposobem wyświetlania zmierzonych wartości parametrów. Spora część paneli została wyposażona w mały wyświetlacz LCD. W niektórych przypadkach – podążając za trendem moddingu – można zmieniać barwę podświetlenia ekranu ciekłokrystalicznego. Największym „kameleonem” okazał się Thermaltake Hardcano 13, który oferował do wyboru paletę aż ośmiu kolorów.

Innym sposobem informowania o temperaturze jest wskaźnik analogowy na wzór mierników wskazówkowych znanych np. ze starszych amplitunerów hi-fi. Tego typu panele produkuje Cooler Master (seria Musketeer). Ich wskazania nie są tak dokładne jak w wypadku wyświetlaczy cyfrowych. W pewnym stopniu wadę tę rekompensuje atrakcyjny wygląd panelu.

Monitorowanie temperatury to nie wszystko. Pracując przy komputerze, nie będziemy przecież cały czas patrzeć na nasze „centrum sterowania”. Producenci pomyśleli i o tym. Po przekroczeniu przez monitorowany obiekt ustalonej wcześniej temperatury uruchamia się alarm. Podobnie stanie się po stwierdzeniu niepoprawnej pracy wentylatorów. Wówczas także wygenerowany zostanie donośny dźwięk z towarzyszącym mu często miganiem wyświetlacza, który nie pozwoli nam zignorować ostrzeżenia.