Metoda (nie tylko) na Radeona

Aby cieszyć się wysoką wydajnością w najnowszych grach 3D, nie musisz od razu inwestować w bardzo drogą kartę graficzną. Wystarczy poznać kilka zasad podkręcania takich urządzeń

Wydajność karty graficznej rzadko jest proporcjonalna do jej ceny. Dlatego często wybierając nową „grafikę” dla naszego peceta, decydujemy się na kompromis pomiędzy tymi dwoma parametrami. Na szczęście istnieje kilka sposobów na łatwe i, co najważniejsze, tanie podniesienie wydajności naszej karty graficznej. Wystarczy, że zapoznamy się z podstawami overclockingu, który w tym wypadku będzie się nieco różnił od metod podkręcania np. procesora. W wypadku karty graficznej, aby skutecznie zwiększyć jej wydajność, należy posłużyć się często kilkoma trikami jednocześnie. Overclocking nie musi się ograniczać wyłącznie do podnoszenia taktowania zegarów GPU i pamięci. Bardziej doświadczeni „podkręcacze” mogą próbować dodatkowo podnoszenia napięcia szyny AGP czy też flashowania BIOS-ów przeznaczonych dla wyższych układów graficznych z tej samej serii.

Chip pod lupą

Zanim zabierzemy się za podkręcanie, warto zdobyć niezbędne informacje o układzie naszej karty graficznej. Otóż w moim wypadku był to dość popularny Radeon 9600 Pro firmy Sapphire, znany z dużej podatności na overclocking. Niestety, nie każdą kartę uda nam się tak samo dobrze przyspieszyć. Sukces zależy tutaj od wielu czynników, z których do najważniejszych można zaliczyć technologie wykonania procesora graficznego, typ oraz czas dostępu do pamięci (SDRAM/DDR/DDR2/DDR3/GDDR) i szerokości wewnętrznej szyny danych. Generalnie im „mniejszy” proces technologiczny, tym mniej ciepła wydziela GPU naszej karty, czyli lepiej znosi wyższe częstotliwości pracy. Podobnie im krótszy czas dostępu, tym większe mamy szanse na mocniejsze przetaktowanie RAM-u. Szerokość szyny danych (64, 128, 256 bitów) mówi nam z kolei czy warto „mocno kręcić” pamięć. Jeśli nasza karta dysponuje magistralą 64-bitową, to niestety podnoszenie taktowania pamięci ma mniejszy wpływ na wydajność, niż gdybyśmy podkręcali konstrukcję 128-bitową.

Ponieważ takie dane nie zawsze odnajdziemy w dokumentacji karty, warto sięgnąć po program diagnostyczny, np. AIDA 32 (lub jego nowszą wersję EVEREST Home Edition). W wypadku mojego urządzenia po uruchomieniu wspomnianego narzędzia na zakładce Ekran | Procesor graficzny ukazało się wiele szczegółowych danych. Specyfikacja urządzenia zdradziła mi między innymi nazwę kodową procesora graficznego (RV350), technologię jego wykonania (0.13u) oraz liczbę potoków (4). Nazwa kodowa w połączeniu z liczbą dostępnych potoków pozwala nam ustalić, czy układ może mieć więcej Pixel i Vertex Shaderów. Technologia wykonania daje nam pojęcie o potencjalnych możliwościach przetaktowania GPU.

Aby określić maksymalny czas dostępu pamięci, zmuszony jednak byłem do rozmontowania obudowy i wyciągnięcia karty graficznej ze złącza AGP. Po tym zabiegu odczytałem czas dostępu pamięci. Musiałem odnaleźć oznaczenia znajdujące się na kościach RAM-u. Czas dostępu to zazwyczaj ostatnia cyfra tego opisu, np. na kościach mojej karty odnalazłem zapis 3,6. Niestety, niekiedy producenci fabrycznie montują na swoich pamięciach radiatory. W takim wypadku sprawdzenie dokładnego czasu dostępu jest utrudnione bądź też niemożliwe. Zazwyczaj radiatory umieszczane są na bardzo wydajnych kościach RAM-u, które raczej nie dysponują już zbyt dużym potencjałem podkręcania. Można to czasem zweryfikować w Internecie na podstawie doświadczeń innych użytkowników z danym modelem karty.

Gdy znamy czas dostępu, możemy się dowiedzieć, ile wynosi nominalne taktowanie pamięci. Wystarczy podzielić liczbę 1 przez czas dostępu – wynik pomnożony przez 2 ukazuje nam maksymalne efektywne taktowanie DDR RAM-u. Na przykład przy oznaczeniu 3,6 ns otrzymamy 1/3,6 ns = 277 MHz. Po przemnożeniu tej wartości przez 2 otrzymamy 554 MHz.

Ostrzeżenie
Uwaga! Redakcja CHIP-a nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne uszkodzenia sprzętu lub błędne funkcjonowanie oprogramowania do podkręcania. Każda osoba dokonująca oveclockingu robi to na własne ryzyko.

Z siłą potoku

Poznanie technologii wykonania GPU oraz częstotliwości pracy pamięci to nie wszystko. W wielu nowych kartach graficznych obraz przetwarzany jest z użyciem kilku tzw. potoków. Na przykład kosztujące blisko dwa tysiące złotych modele GF 6800 GT i GF 6800 Ultra wyposażone są aż w 16 potoków renderujących i sześć jednostek Vertex Shader. Inne karty z tej samej rodziny, jak choćby zwykły GF 6800, mają natomiast tylko 12 potoków i pięć Vertex Shaderów, a najtańszy model GF 6800 LE dysponuje zaledwie ośmioma potokami i tylko czterema VS.

Okazuje się jednak, że nie jest to do końca prawda. W tych kartach (słabszych, ale i znacznie tańszych) wyłączono po prostu niektóre jednostki. Nie oznacza to, że wszystkie one muszą być uszkodzone. Bardzo często okazuje się, że wszystkie zablokowane sekcje procesora graficznego są w pełni sprawne. Dzięki najnowszej wersji RivaTunera możemy samodzielnie odblokować i przetestować sprawność domyślnie wyłączonych jednostek. Jeśli się nam poszczęści, to z karty GF 6800 LE lub z szybszej, ale też nieco droższej GF 6800 możemy wykrzesać znacznie więcej, niż przewidział producent, i to bez żadnego podkręcania! Ponieważ w wypadku całkiem wadliwych jednostek pecet może się ponownie nie uruchomić, warto mieć pod ręką inną kartę graficzną, która pozwoli uruchomić system i powrócić do pierwotnych ustawień.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.