Pochwała prostoty

Osoby potrzebujące edytora czy arkusza kalkulacyjnego sięgają niemal zawsze po Microsoft Office'a lub darmowego OpenOffice'a. Oba renomowane produkty zajmują jednak mnóstwo miejsca na dysku i wymagają dość wydajnych maszyn. Gdy potrzebujemy pakietu biurowego o niewielkich wymaganiach i niezłych możliwościach, zainteresujmy się polskim miniOffice'em

Czy ktoś jeszcze pamięta TAG-a i QR-Teksta? To polskie, kiedyś bardzo popularne edytory tekstu. Później pojawił się Microsoft Office i tego typu aplikacje właściwie przestały być u nas pisane. Firma Ferro Software postanowiła jednak stworzyć mały, funkcjonalny i tani pakiet biurowy o niewielkich wymaganiach sprzętowych. W ten sposób powstał miniOffice, z którego wersją 0.40 miałem okazję się ostatnio zapoznać.

Słowo „mini” w nazwie jest uzasadnione, bo w pakiecie dostajemy tylko edytor tekstu (Edyta) i arkusz kalkulacyjny (Arkadiusz). Oba programy bazują na sprawdzonych pomysłach, bo ich interfejsy przypominają te znane z Microsoft Office’a. Edytor oferuje praktycznie wszystkie funkcje potrzebne w codziennej pracy. Przede wszystkim mamy do dyspozycji moduł sprawdzania pisowni, który wskazuje błędnie zapisane słowa. Niestety, nie potrafi wprowadzać zmian – to trzeba zrobić ręcznie. Dodatkowo okienko ręcznego sprawdzania zmienia położenie, co utrudnia sprawną pracę.

Do tekstu możemy wstawić obrazek BMP lub WMF (osadzić lub tylko podlinkować) i oblać go tekstem z maksimum trzech stron. Zabawa z grafiką wymaga nieco cierpliwości, bo czasem tekst chowa się pod obrazek albo po przesunięciu go pozostaje część starego oblewu. Drugim obiektem, który oczywiście też często wstawiamy w dokumentach, jest tabela. Komórki tabeli można scalać i dzielić, nadawać im indywidualne formaty i obramowania. Nie da się jednak usuwać więcej niż jeden wiersz lub kolumnę jednocześnie, przy czym wyrzucenie kolumny skutkuje powiększeniem rozmiaru sąsiedniej o szerokość tej skasowanej. Wykluczone jest też nadanie obramowania tabeli jako całości.

miniOffice 0.40
Wymagania: Windows 9x/Me/NT/2000/XP/2003, ok. 15 MB na dysku
niska cena, małe wymagania sprzętowe, sprawdzanie pisowni, możliwość importu prostych plików XLS, zapisanych nawet w wersji 2003 Microsoft Office’a
niewielka liczba skrótów klawiaturowych, nieprawidłowe importowanie bardziej złożonych tabel, kłopoty z importowaniem bardziej złożonych arkuszy XLS, brak możliwości tworzenia wykresów
Cena: 45 zł, 29 zł (dla nauczycieli, uczniów i studentów)
www.ferro.com.pl

Sam tekst możemy formatować na wiele różnych sposobów, w tym np. nadając numerowanie, wypunktowanie czy obramowanie. Pliki mogą być zapisywane w formatach: RTF, DOC, TXT, HTML i WPS (Works 2000). Od razu wyjaśnijmy też kwestię przenośności dokumentów między Microsoft Wordem a Edytą. Niestety, nie jest idealnie. Próba otwarcia w Edycie pliku ze skomplikowaną tabelą skończyła się posklejaniem wielu komórek, choć reszta formatowania pozostała nienaruszona.

Większe problemy pojawiają się na styku Arkadiusz – Excel. Ten pierwszy nie dysponuje niestety opcją tworzenia wykresów (i to jest chyba największa jego wada), więc arkusze zawierające tego typu obiekty na pewno będą otwarte bez nich. Jednak import prostszych plików XLS – zapisanych nawet w wersji 2003 – odbywa się bez przeszkód. Poza tym do dyspozycji mamy niezły arkusz kalkulacyjny z możliwością tworzenia formularzy i narzędziami do rysowania prostych grafik.

Moim zdaniem dla większości osób funkcje oferowane przez miniOffice’a są w zupełności wystarczające. Nie będą one miały poczucia, że zapłaciły za program, który wykorzystują w niewielkim stopniu. Poważną konkurencją mini-Office’a jest na pewno darmowy OpenOffice, ale trzeba pamiętać, że w praktyce czasem właśnie prostsze rozwiązania najszybciej wiodą do celu.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.