Fotozarządca z pomysłami

Coraz większa popularność aparatów cyfrowych pociągnęła za sobą szybki rozwój przeglądarek graficznych. Nowa wersja weterana tej kategorii - ACDSee - w wersji ósmej wciąż wyznacza kierunki rozwoju aplikacji przeznaczonych dla miłośników fotografii cyfrowej

Numery wersji wielu programów graficznych powoli zbliżają się do okrągłej dziesiątki i ACDSee nie stanowi tu wyjątku. Ósme wydanie tej popularnej przeglądarki oferuje sporo nowych i przydatnych funkcji.

Wprowadzono m.in. narzędzie Quick Search, dzięki któremu, po wpisaniu słowa kluczowego, znajdziemy nasz obrazek na podstawie nazwy (również nazwy katalogu), opisu czy informacji o autorze. Oczywiście da się wybierać zdjęcia na podstawie kombinacji tych parametrów. Program daje pełen dostęp do metadanych IPTC, co pozwala na ich edycję i wyświetlenie na zdjęciu, a także wykorzystanie tych informacji podczas wyszukiwania plików. Również dane EXIF są tu modyfikowalne – dotyczy to takich pól, jak opis autora i obrazka czy prawa autorskie. Zmiany te wprowadzimy również wsadowo na większej liczbie zdjęć.

Każda przeglądarka musi być obecnie wyposażona w opcję pokazu slajdów, ale autorzy ACDSee 8 poszli dalej i oferują zapisanie prezentacji na krążku Video-CD lub odtwarzanie (oczywiście z podkładem muzycznym) za pomocą dowolnego systemowego playera. Na jednym nośniku zmieścimy, rzecz jasna, wiele pokazów, a ich długość da się dopasowywać do czasu trwania podkładu dźwiękowego. Na płytach nagramy też pojedyncze fotki czy przygotowane ich zestawy, po prostu przeciągając je do „koszyka wypalania”, czyli narzędzia zarządzającego zawartością kompilacji. Utworzymy w nim płyty wielosesyjne i wykonamy większość operacji związanych z archiwizacją zdjęć na krążkach CD/DVD, tak jak w większych wyspecjalizowanych programach. Podczas składania kompilacji widzimy, ile zajmie ona na płycie z uwzględnieniem elementów dodatkowych, takich jak np. pliki muzyczne.

ACDSee 8 Photo Manager
Wymagania: Windows 9x/Me/ 2000/XP, ok. 27 MB na dysku
niezłe funkcje wyszukiwania i zarządzania plikami, dobre (jak na przeglądarkę) narzędzia edycyjne
brak polskiej wersji
Cena: ok. 200 zł
www.acdsee.com

Przygotowane w programie foldery dają się synchronizować z ich kopiami bezpieczeństwa, również tymi założonymi na dyskach sieciowych. Każdy, kto wskutek awarii „twardziela” stracił cały wakacyjny „urobek” fotograficzny, z pewnością doceni tę opcję.

ACDSee 8 to jednak nie tylko przeglądarka. Dzięki nowemu narzędziu Photo Repair poczujemy się prawie jak użytkownicy Photoshopa, ponieważ pozwala ono kopiować fragmenty obrazka w uszkodzone miejsca, zachowując kolorystykę okolic uszkodzenia. Z innych ciekawostek warto wymienić szybkie usuwanie efektu czerwonych oczu (wymaga wskazania czerwonego obszaru i podania koloru, jakim ma być wypełniony), przycinanie i obracanie fotografii oraz korekcję „krzywego” horyzontu, a także 27 nowych filtrów i efektów, których działanie widać na obrazku po chwilowym wcisnięciu przycisku podglądu. Na obrabianych grafikach umieścimy też informacje tekstowe zarówno w postaci zwykłych ciągów znaków, nałożonych wprost na obraz, jak i dowcipnych „dymków” czy innych elementów wzbogaconych o cienie, zniekształcenia i tym podobne efekty specjalne.

Poza tymi nowościami program wyposażono we wszystko, co się przydaje podczas elementarnej obróbki zdjęcia. W praktyce zupełnie wystarcza to do amatorskich zadań, a czasem nawet trzeba sięgnąć do pliku pomocy, żeby sobie poradzić z bardziej wymyślnymi narzędziami. Mamy więc do dyspozycji wyostrzanie, zmianę jasności (również poziomów), kontrastu, korektę zafarbu, zmianę na obraz czarno-biały czy automatyczną regulację naświetlenia. Znajdziemy tu też automat do usuwania szumu ze zdjęć, ale jego skuteczność jest problematyczna, ponieważ fotka staje się zbyt rozmyta. Podczas wszystkich operacji na poziomach jasności program potrafi informować o obecności niedoświetleń i prześwietleń, co być może powstrzyma nas od zbyt radykalnych działań i zepsucia zdjęcia. Próg czułości tego ostrzeżenia regulujemy samodzielnie. Do obrazka dodamy również ścieżkę dźwiękową, która później zostanie odtworzona na przykład podczas pokazu slajdów.

W systemie poza właściwym programem pojawia się rezydentny Device Detector, który wykrywa każdy podłączony do komputera nośnik danych i oferuje nam uruchomienie kreatora do przenoszenia obrazków do bazy danych ACDSee. Aplikacja jest warta swej ceny, przynajmniej tej amerykańskiej. Miejmy nadzieję, że polski dystrybutor tego za bardzo nie zmieni.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.