Gigant amatorom

Rynek przeglądarek graficznych i prostych edytorów zdjęć rośnie niemal tak szybko jak liczba cyfraków w rękach fotoamatorów. Microsoft widzi tę tendencję i wpasowuje się w nią ze swoim nowym produktem Digital Image 2006, który jest połączeniem przeglądarki, archiwizera i edytora zdjęć

Microsoft postanowił dołączyć do grona producentów przeglądarek i prostych edytorów graficznych. Digital Image 2006 firmy z Redmond składa się z trzech programów: edytora, biblioteki oraz narzędzia do tworzenia pokazów wideo ze zdjęć. Moduł edytora pozwala wykonać podstawową, ale całkiem efektywną obróbkę zdjęć – poza typowymi operacjami tonalnymi, jak modyfikacja jasności, kontrastu czy nasycenia barw, mamy tu automatyczną korekcję większości parametrów fotki oraz narzędzia do usuwania szumów albo efektu czerwonych oczu. Bardziej zaawansowani pstrykacze mogą też wyczyścić zdjęcie z drobnych zabrudzeń i skaz oraz skorzystać z naprawdę bogatej biblioteki efektów i filtrów. Zamiana na zdjęcie czarno-białe z mieszaniem kanałów barwnych wymaga już pewnej wiedzy na temat budowy i właściwości obrazu cyfrowego. Na obrazku umieścimy tekst, obiekty pobrane z innych fotek albo gotowe kliparty, którymi wypełniona jest cała dodatkowa płyta CD. Zdjęcia można rzecz jasna przesamplować, obrócić i przyciąć na wymiar.

Moduł biblioteki pozwala zarządzać plikami graficznymi na dysku, uruchamiać edytor oraz pokaz slajdów z wybranego katalogu. Wyszukuje też na życzenie zdjęcia podobne do wybranego, ale to podobieństwo bywa mocno dyskusyjne. Story Editor pozwala ułożyć sekwencję zdjęć w prezentację, dodać do niej ścieżkę dźwiękową, a całość zapisać w formacie WMV, możliwym do odtworzenia na większości komputerów bez specjalnego oprogramowania.

Microsoft Digital Image 2006 Suite Edition
Wymagania: Windows 98 SE/Me/2000/XP, ok. 400 MB na dysku
duże jak na przeglądarkę możliwości edycji zdjęć
wysoka cena, brak polskiej wersji
Cena: 100 USD
www.microsoft.com

W porównaniu z darmową i bardzo popularną Picasą, firmowaną teraz przez Google’a, produkt Microsoftu ma większe możliwości edycyjne, za to nieco skromniej wypada jako przeglądarka. Nie jestem pewien, czy w Polsce znajdzie nabywców, bo za podobne pieniądze można kupić produkty Adobe z linii amatorskiej, dysponujące znacznie większymi możliwościami, a jako przeglądarkę zainstalować jednak Picasę.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.