Pracowite laboratorium

Trzeba przyznać, że Google działa bardzo roztropnie. Jeśli na rynku oprogramowania lub w środowisku akademickim pojawi się ciekawy pomysł na usługę sieciową, Google już tam jest. Inwestuje w pomysł i rozwija go pod własnym szyldem

Trzeba przyznać, że Google działa bardzo roztropnie. Jeśli na rynku oprogramowania lub w środowisku akademickim pojawi się ciekawy pomysł na usługę sieciową, Google już tam jest. Inwestuje w pomysł i rozwija go pod własnym szyldem. Na razie korzystają z tego internauci, bo usługi Google’a są darmowe, a impet, z jakim firma ta powiększa swoją ofertę, budzi podziw i uznanie.

Notebook – sieciowy notatnik

Surfujemy na falach Internetu w różnych celach, ale najczęściej w poszukiwaniu pełnej informacji na konkretny temat. Zazwyczaj takie kompleksowe dane rozrzucone są jednak po różnych witrynach, a my musimy je zbierać i łączyć w całość. Oczywiście w tym celu możemy zapisywać strony WWW i później do nich wracać offline, ale po co tracić miejsce na dysku? Poza tym nie zawsze chcemy korzystać ze wszystkich informacji zgromadzonych w witrynie, a tylko z ich fragmentów. Okazuje się, że w takich sytuacjach niezwykle pomocnym narzędziem może być Google Notebook, czyli sieciowy notes.

Instalujemy go jako wtyczkę do naszej przeglądarki, a jego obecność sygnalizowana jest przez przycisk „Open notebook” po prawej stronie Paska stanu browsera. Dodawanie notatek jest dziecinnie proste: wystarczy znaleźć interesującą nas informację, zaznaczyć ją i z menu kontekstowego wybrać opcję Note this (Google Notebook). Zobaczymy wtedy, że do notesu ładowana jest wybrana przez nas treść. Notatki pojawiają się na liście w naszym notesie i są opatrzone odsyłaczami do stron, gdzie znajduje się ich źródło. Możemy je organizować przez przypisywanie do samodzielnie utworzonych sekcji, a nawet do różnych notesów. Co więcej, autorzy Notebooka zadbali także o możliwość edycji wszystkich zapisków. Oczywiście dostęp do naszych notesów jest możliwy z dowolnego komputera wyposażonego w przeglądarkę.

Powiedzmy jeszcze tylko o możliwości opublikowania notatek. Google przygotowało również i taką opcję. Pamiętajmy jednak o tym, że mechanizm ten wygeneruje po prostu witrynę WWW, na której znajdą się nasze fiszki. Bądźmy czujni i nie pozwólmy, by ktoś miał do nas pretensję o zamieszczanie treści, do których nie mamy praw autorskich.

Page creator – własna witryna

Kolejnym narzędziem, nad którym pracuje laboratorium Google’a, jest edytor stron WWW działający w trybie WYSIWYG. Wersję beta tej usługi można już testować i za jej pomocą tworzyć całkiem udane witryny. Są one automatycznie publikowane pod adresem http://nazwa_konta_gmail/googlepages.com/home/. Google oddał do dyspozycji internautów kilkadziesiąt szablonów kolorystycznych oraz cztery layoutowe. Na początek w zupełności to wystarczy.

Paleta narzędzi Page creatora nie jest zbyt urozmaicona. Znajdziemy w niej mechanizmy uploadowania obrazków, dodawania odsyłaczy do innych witryn oraz podstawowe opcje związane z edycją tekstu. Wśród tych ostatnich znajdują się: pogrubienie, kursywa, wyliczenie, rodzaj fontu oraz kolor i wielkość czcionki. Dodatkowo tworzonym tekstom możemy nadawać style tekstu głównego i trzech poziomów nagłówków, a także justować wszystkie elementy (do lewej, do środka, do prawej).

I to w zasadzie byłoby na tyle. Tytułem uzupełnienia dodajmy, że za pomocą Page creatora możemy tworzyć dowolną liczbę stron – jedynym ograniczeniem jest wielkość naszego konta, która wynosi 100 MB.

Related links – atrakcyjne odsyłacze w naszej witrynie

Wspomnijmy jeszcze o usłudze, która ma szansę stać się hitem. Pozwoli ona bowiem webmasterom na umieszczanie na administrowanych przez nich stronach specjalnych okien. Ich zadaniem będzie wyświetlanie odsyłaczy do newsów czy wyników wyszukiwań tematycznie powiązanych z zawartością witryny. Już nie trzeba się martwić o przygotowywanie specjalnych podstron z takimi informacjami. Google udostępniło mechanizm generowania takich elementów i implementowania ich na stronach internetowych.

Opisaliśmy dziś tylko najciekawszy wycinek tego, nad czym pracuje Google Labs. Usług tych jest znacznie więcej, a laboratorium wciąż rozgląda się za nowymi pomysłami. Czym następnym razem zaskoczy nas Google? Trudno powiedzieć, ale można przypuszczać, że w niedługim czasie zrobi to na pewno. Wówczas nie omieszkamy poinformować o tym naszych czytelników.

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.