Strażak GPS-em wspomagany

System nawigacyjny i lokalizacyjny dla straży pożarnej

Płonący budynek, gęsty dym, żrące, toksyczne opary. Wydawałoby się, że trudno sobie wymyślić mniej sprzyjające środowisko dla komputerów. Tymczasem paryscy strażacy testują komputery osobiste, które mają im pomagać w walce z pożarem. Co więcej, częścią systemu, mającego ułatwić opanowanie żywiołu, będą niewielkie urządzenia elektroniczne, które uczestnicy akcji gaśniczej będą rozrzucać w zagrożonym budynku.

Maska z ekranem

Podstawowym składnikiem systemu opracowanego w Instytucie Fraunhofera, we współpracy m.in. z HP, Microsoftem i Carl Zeissem, są maski przeciwgazowe z wbudowanym wyświetlaczem (HMD – Head-Mounted Display). Rzuca on na ochronną szybę mapę pomieszczeń z zaznaczoną pozycją strażaka albo wyświetla obraz z zamontowanej obok kamery termicznej. Informacje te, prezentowane w postaci tzw. rzeczywistości rozszerzonej, nie przeszkadzają obserwować otoczenia, a równocześnie nie wymagają od ratownika odrywania uwagi od podstawowego zadania. W ten sposób strażacy nie zgubią się w labiryncie zadymionych pomieszczeń, a dowodzący akcją łatwo będzie mógł skierować jej uczestników do miejsc, gdzie są najbardziej potrzebni.

Informacja o pozycji strażaka może być ustalana na dwa sposoby. W sytuacji, gdy plan budynku był znany wcześniej, zostaje on załadowany do komputerów osobistych strażaków. Dane o lokalizacji ratowników nanoszone są na cyfrową mapę i na tej podstawie ustalana jest optymalna trasa dotarcia do ofiar oraz ich ewakuacji.

Mapa w płomieniach

Nie zawsze do dyspozycji będą gotowe cyfrowe plany budynku. Wówczas mapa tworzona jest na bieżąco, w trakcie akcji gaśniczej. Wchodzący do budynku strażacy co kilka metrów rzucają na ziemię specjalne lokalizatory, składające się GPS-u i nadajnika. W ten sposób powstaje plan trasy, którą przeszedł uczestnik akcji.

W razie potrzeby strażak będzie prowadzony przez system tą samą drogą z powrotem lub zostanie skierowany na „ścieżkę”, którą wyznaczył któryś z jego kolegów. Znika także ryzyko, że nie uda się znaleźć lub ustalić optymalnej drogi dotarcia do ratownika, który popadł w tarapaty.

Słona cena za ratunek

Oczywiście opracowana technologia nie będzie tania. Pomijając już koszt skomputeryzowanych masek przeciwgazowych i systemu łączności oraz zarządzania, pokaźną pozycję po stronie kosztów stanowi cena porzucanych przez strażaków co kilka metrów lokalizatorów, które z oczywistych powodów są urządzeniami jednorazowego użytku. Ich przyjęcie jako standard wyposażenia ratownika w kilku krajach, a tym samym rozpoczęcie masowej produkcji lokalizatorów zmniejszy ich koszt. Nadal jednak będzie to podnosiło koszty akcji ratowniczych.

Cena nie jest zresztą jedynym problemem. Decyzją burmistrza Nowego Jorku wszystkie wozy straży pożarnej w tym mieście będą wyposażone w lokalizatory GPS. Problem jednak w tym, że efektywność GPS spada w otoczeniu wysokich budynków. Rozwiązaniem może być stosowanie najnowszego modułu GPS, który podaje precyzyjne wskazania nawet w pomieszczeniach czy głębokich kanionach (

patrz:

strona 10), jednak takie urządzenia istnieją dzisiaj w postaci prototypów.

W Unii bezpieczniej

Realizowany z funduszy Unii Europejskiej projekt SHARE ma na celu stworzenie systemu informatycznego do zarządzania akcjami ratowniczymi w trakcie katastrof o różnej skali. Integruje on technologie komunikacyjne Push-to-Share oraz Push-to-Talk wykorzystujące transmisje głosowe i wideo. Ma on być testowany od 2007 roku.

Ratownicy będą coraz powszechniej wyposażani w sprzęt komputerowy, jednak muszą to być systemy specjalnie dla nich zaprojektowane, gwarantujące niezawodność w najbardziej niesprzyjających warunkach.