Apple: Fabryka trendów

Miniony rok wiązał się w przypadku Apple’a z serią premier. Niedawno pisaliśmy o nowych odtwarzaczach iPod i najnowszym systemie operacyjnym Leopard, a rok temu zapowiadaliśmy premierę nowatorskiego iPhone’a, która odbyła się w czerwcu.

Ale to już przeszłość – Apple wcale nie zamierza spocząć na laurach, o czym przekonywał Steve Jobs, szef firmy, podczas corocznego show Macworld Expo w San Francisco (USA). Przedstawianie nowości zaczęło się niezbyt pasjonująco – od komputera do zastosowań profesjonalnych wyposażonego w 2 procesory Intel Xeon (w sumie 8 rdzeni CPU). Była to jednak tylko rozgrzewka przed najważniejszymi premierami.

Wehikuł czasu: Time Capsule

W przypadku Apple’a liczy się nie tylko specyfikacja produktów, ale też ich kultowość i związane z tym odczucia. Wydawało się, że dotychczasowi posiadacze MacBooków mają w rękach wymarzone perełeki, na których można pogodzić ogień z wodą (albo dosłowniej Windows z Mac OS-em). Niestety, Jobs, wprowadzając Air, zmienił ten stan rzeczy. Fani Jabłka znów mają powód do zmiany swoich maszyn…

W ciągu trzech miesięcy firma Apple sprzedała 5 milionów egzemplarzy systemu Mac OS Leopard. Wynik może nie imponuje w porównaniu ze 100 milionami licencji Visty, które sprzedał Microsoft przez ponad rok od jej premiery, ale i tak robi spore wrażenie. System 10.5 wraz z wbudowanymi w niego funkcjami ustawił wysoko poprzeczkę dla innych OS-ów. Jednym z unikalnych rozwiązań jest wbudowany w niego niezwykle prosty i intuicyjny mechanizm odzyskiwania i zabezpieczania danych, nazwany Time Machine. Do tej pory w przypadku notebooków archiwizacja danych wiązała się z koniecznością podłączania do komputera przenośnego zewnętrznego dysku.

W San Francisco Steve Jobs zaprezentował rozwiązanie owego problemu: urządzenie Time Capsule, czyli „kapsułę czasu”. Jest to bezprzewodowy ruter pracujący w najbardziej wydajnym standardzie sieci bezprzewodowych 802.11n, który wyposażono dodatkowo w dysk twardy (także dostępny z Windows!) o pojemności 500 GB lub 1 TB. Dzięki niemu archiwizacja danych odbywa się niezauważalnie dla użytkownika komputera – wystarczy, że podłączy się do sieci bezprzewodowej. Wersja z mniejszym dyskiem, który według producenta charakteryzuje się serwerowymi parametrami, w USA kosztuje 300 dolarów.

iPhone, iPod: Kolejna odsłona

Największym hitem Apple’a w minionym roku był iPhone. Po 200 dniach od premiery sprzedano 4 miliony egzemplarzy, co dało mu 2 miejsce (19,5%) pod względem udziału w rynku smartfonów w USA (pierwsze miejsce – 39% – ma RIM, producent urządzeń Black-Berry). Popularność zobowiązuje: użytkownicy iPhone’ów otrzymali bezpłatny prezent w postaci aktualizacji oprogramowania telefonu.

Ukłonem głównie w kierunku europejskich użytkowników jest dodanie możliwości wysyłania SMS-ów do kilku odbiorców równocześnie. Wprowadzono też opcję dowolnego rozmieszczania i układania ikon przez użytkownika. Dwie najciekawsze nowości to tworzenie Webclips w formie ikonek oraz wyczekiwana przez użytkowników geolokalizacja.

Funkcja Webclips zadebiutowała pierwotnie w Leopardzie. W nakładce Dashboard istnieje możliwość zapisania fragmentu witryny internetowej w formie widgetu, z tym że nie jest to prosty screen-shot czy zakładka z przeglądarki, ale dynamicznie aktualizująca się strona WWW. W przypadku Webclipa z witryny informacyjnej publikowane na niej newsy są na bieżąco aktualizowane. W iPhonie możemy zapisać do 9 takich wycinków, które pamiętają nie tylko adres witryny, do której się odnoszą, ale też jej wybrany fragment i wybrane przez użytkownika zbliżenie.

Według Jobsa prawdziwym hitem ma być nawigacja z wykorzystaniem Google Maps, i to bez współpracy z odbiornikiem GPS. Zasada działania zastosowanego w telefonie mechanizmu lokalizacji opiera się na triangulacji pozycji na podstawie danych o położeniu najbliższych stacji bazowych sieci komórkowej i… znajdujących się w zasięgu hotspotów. To właśnie baza zawierająca dane o punktach dostępowych ma decydować o precyzji działania nawigacji Apple’a. W USA, gdzie publiczne sieci bezprzewodowe są bardzo popularne, powinno się to sprawdzić. Podczas testów CHIP-a przeprowadzonych w Londynie, gdzie dostępne są działające iPhone’y z nową wersją oprogramowania, okazało się, że precyzja wyznaczania pozycji jest bardzo zmienna. Od bardzo dokładnej do koła zawierającego w sobie kilka przecznic! O ile jeszcze ten drugi przypadek można by zrozumieć, gdy wyznaczamy pozycję poza miastem, to w tak nasyconej punktami dostępowymi lokalizacji jak Londyn nie wróży to nic dobrego.

Przy okazji zmian w iPhonie poprawki wprowadzono też w iPod Touchu, który otrzyma dodatkowe aplikacje (obecni użytkownicy muszą za nie zapłacić 20 dolarów przez iTunes). Są to: poczta, informacje o pogodzie i giełdzie, notes oraz wspomniane już wcześniej mapy Google’a z lokalizacją. Jest tylko jeden problem… na razie płatna aktualizacja nie będzie dostępna w Polsce, gdyż z naszego kraju ciągle nie są akceptowane płatności w iTunes!

Jeszcze nie w Polsce:
Filmy z iTunes

Kolejną nowością jest nowa usługa w iTunes, czyli wypożyczalnia filmów. Jej portfolio obejmować będzie ofertę czołówki amerykańskich wytwórni, w ciągu pierwszego miesiąca ma być dostępnych już 1000 filmów. Ceny w USA za wypożyczenie filmów wynoszą 2,99 dolara za starsze tytuły i 3,99 dolara za nowości.

Prezes firmy z Cupertino przy okazji przyznał, że zarówno on, jak i inni wielcy gracze, m.in. Microsoft i Tivo, pomylili się co do modelu dostarczania cyfrowych multimediów do stojących w domowych salonach telewizorów. Rozwiązanie zastosowane w Apple TV to nie to, dlatego przyszedł czas na inne – Apple TV Take 2.

W praktyce jest to nowe oprogramowanie, a nie sprzęt – obecni użytkownicy Apple TV mogą pobrać je za darmo. Stare funkcje, owszem, pozostały, ale Take 2 nie potrzebuje już komputera… Samo może połączyć się z Internetem i zaoferować dostęp do filmów zgromadzonych w serwisie YouTube, darmowych wideopodcastów, zdjęć zapisanych na serwerach Flicr i.Mac. Jednak potęga telewizji według Apple’a ma tkwić we wspomnianej wypożyczalni filmów, która jest także dostępna z poziomu tego urządzenia. By Apple TV stała się pełnoprawnym towarzyszem wielkich ekranów TV, użytkownik może ściągać filmy zapisane w standardzie HD (rozdzielczość 720p) z dźwiękiem 5.1 (te filmy są o 1 dolara droższe).

Coś wisi w powietrzu:
Macbook Air

Najbardziej atrakcyjną premierą Apple’a był jednak nowy model MacBooka. Jego wprowadzenie Jobs skomentował tak: „Do tej pory standard ultraprzenośnych notebooków wyznaczało Sony Vaio TZ, które jest lekkie (1,36 kg) i małe, ale ma niewielki ekran (11,1 cala) i słaby procesor (Core 2 Duo 1,2 GHz). Jedyne, co warto z tego pozostawić, to właśnie wagę”. Pogromcą dotychczasowych lekkich notebooków ma być MacBook Air (air to po angielsku powietrze) – w tej chwili najcieńszy na świecie laptop.

Apple, wprowadzając MacBooka Air, bez wątpienia wyznaczył nowy standard dla notebooków. Zamknięte w aluminiowej obudowie urządzenie w najcieńszym punkcie ma zaledwie 4,1 mm, a jego maksymalna grubość wynosi jedynie 1,93 cm. Przy czym w obudowie udało się zmieścić 13,3-calowy ekran panoramiczny LCD z podświetlaniem LED i wygodną pełnowymiarową klawiaturę. Parametry Air są zdecydowanie lepsze niż wspomnianego Vaio (patrz poniżej).

Poza unikalnym, doskonałym designem nowy notebook ma, jak niemal każdy produkt z jabłkiem na pokrywie, kilka smaczków, np. podświetlaną klawiaturę. Jednak kolejnym krokiem milowym w rozwoju komputerów okazuje sie nowy typ gładzika, wykonanego w technologii multitouch, jaka występuje w iPhonie i iPodzie Touch.

Małe jest piękne, ale ma również wady. Koncepcja Air zakłada, że użytkownik potrzebuje tylko komunikacji bezprzewodowej, bo wszystko jest w Sieci. A po uruchomieniu wspomnianej wypożyczani filmów, nawet do ich oglądania w HD, wystarczy szybka łączność. W efekcie z MacBooka zniknął napęd SuperDrive (czyli po „pecetowemu” nagrywarka DVD). Przypomina to wprowadzenie iMaca, z którego wiele lat temu producent usunął stację dyskietek, stawiając na komunikację poprzez USB. Wtedy trudno to było zrozumieć, dziś jest to standard.

Steve Jobs twierdzi, że napęd optyczny jest co najwyżej potrzebny do instalacji oprogramowania. Dlatego też Air dzięki specjalnej aplikacji może korzystać z czytnika znajdującego się na innym komputerze (PC lub Mac). Oczywiście korzystać bezprzewodowo… Z myślą o konserwatystach zaprezentowano jednak także zewnętrzny napęd na USB (100 dolarów). Jest mały, nie potrzebuje dodatkowego zasilania, ale przeszkadza w nim brak pomysłu na chowanie wystającego z niego kabla. Niby detal, lecz przy tak rewolucyjnym pomyśle najzwyczajniej razi.

Kolejny minus nowego MacBooka to brak możliwości samodzielnej wymiany baterii. Owszem, 5 godzin pracy imponuje, ale wiadomo, że tak rewelacyjne rezultaty z czasem ulegają pogorszeniu. By wymienić baterię, musimy oddać komputer do serwisu. Minimalistyczne podejście projektantów pozwoliło zmieścić tylko jeden port USB. Niektórych może też zawieść brak w standardowym wyposażeniu pilota, którym steruje się nie tylko odtwarzaczem, ale też pokazem prezentacji.

Air: Nowy obiekt marzeń

W przypadku Apple’a liczy się nie tylko specyfikacja produktów, ale też ich kultowość i związane z tym odczucia. Wydawało się, że dotychczasowi posiadacze MacBooków mają w rękach wymarzone perełeki, na których można pogodzić ogień z wodą (albo dosłowniej Windows z Mac OS-em). Niestety, Jobs, wprowadzając Air, zmienił ten stan rzeczy. Fani Jabłka znów mają powód do zmiany swoich maszyn…