Kupił 99 gierek… za darmo

Jeśli e-sklep popełni błąd, możesz na tym zyskać – nawet "kupić" towar za darmo. Ale jeśli dojdzie do sporu między tobą a sklepem, może się zdarzyć, że sąd przyzna rację sklepowi.

Rok temu opisywaliśmy przypadek internauty, który zauważył w e-sklepie ruter kosztujący 0 zł. Oczywiście złożył zamówienie. System doliczył mu 10 zł za transport, czyli w sumie do zapłaty było 10 zł. Internauta zapłacił, ale sklep chciał się wycofać z transakcji, tłumacząc się błędem w systemie. Nasz czytelnik stwierdził, że skoro zapłacił, to chce otrzymać towar. Wtedy, ponad rok temu, kwestię rozwiązał sam e-sklep, sprzedając ruter za symboliczną złotówkę.

Artykuł wywołał lawinę listów opisujących podobne sprawy oraz pytań, jak skutecznie dochodzić swoich praw, gdy ktoś dokonał takiego okazyjnego zakupu. Ale zdarzały się też zarzuty: „widzę, że popieracie naciągaczy i kombinatorów, którzy żerują na błędach innych” – pisał Grzegorz (nazwisko do wiadomości redakcji).

Co miesiąc otrzymujemy po kilka podobnych zgłoszeń. Jednak czytelnicy nie pytają czy postępują etycznie, czy nie, lecz proszą o opinię, jak w tego rodzaju przypadkach uzyskać od sklepu towar za darmo albo po zaniżonej cenie. Rekordzista w tej materii wypatrzył w witrynie sklep.gram.pl grę „Batman: Sprawiedliwość ponad wszystko” w cenie 0 zł i zamówił jej 99 sztuk. Czy to jest w porządku wobec sklepu? Raczej nie. Niemniej prawo pozostaje prawem, więc powstaje pytanie, czy sklep ma obowiązek zapłacić za swoją pomyłkę?

Niestety, w tej kwestii zdania ekspertów są podzielone. Konrad Gruner z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) twierdzi, że w takich przypadkach rację ma konsument, jeśli tylko e-sklep potwierdzi ofertę, przysyłając do niego email z informacją o gotowości towaru do wysyłki. To jest – według Grunera – równoznaczny z zawarciem umowy cywilnoprawnej, czyli wiąże się ze wszystkimi jej skutkami cywilnoprawnymi. A to oznacza, że wyrok sądowy na korzyść konsumenta będzie tylko formalnością.

Innego zdania jest adwokat komentujący na łamach naszego pisma kwestie prawa komputerowego – Michał Kołodziejczyk z kancelarii KKR. Według niego podstawą umowy sprzedaży jest ekwiwalentność świadczeń: sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy, a kupujący zobowiązuje się zapłacić określoną sumę. Cena zero złotych nie spełnia tego warunku. Jednak i on przyznaje, że każdy przypadek jest inny, a przed sądem bywa różnie.

Gwoli podsumowania warto zacytować imperatyw kategoryczny Immanuela Kanta. Filozof doradza, aby zawsze postępować w życiu tak, jakby się chciało, aby nasze postępowanie było prawem obowiązującym powszechnie. Jeśli więc uważamy, że nie ma nic złego w tym, aby wykorzystać pomyłkę e-sklepu, możemy bez skrupułów zażądać od niego wywiązania się z umowy. Jeżeli e-sklep się nie zgodzi, zgłaszamy sprawę do UOKiK. Zanim jednak pójdziemy do sądu, warto się zastanowić, ponieważ tam maksymy Kanta są szanowane.

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.