iPhone na zimno

Jestem niewierzący. Nie należę do wyznawców Symbiana, Windows Mobile, świętej pamięci Palm OS ani Światowego Kościoła Nadgryzionego Jabłuszka.

Chociaż niektóre z wymienionych systemów darzę sympatią, to do urządzeń podchodzę pragmatycznie. Kiedy pojawi się coś lepiej odpowiadającego moim potrzebom od tego, czego aktualnie używam – przesiadam się bez żalu. Kiedy dostałem do ręki iPhone’a 3G, starałem się zapomnieć o wirtualnych stosach, na których bezustannie palą się nawzajem wyznawcy i antywyznawcy produktów Apple’a, i spojrzeć na najgłośniej reklamowany telefon świata bez emocji.

Interfejs fascynuje prostotą – to jedna z kluczowych cech urządzenia. Dzięki temu iPhone’em mogą śmiało posługiwać się nawet ludzie, którzy miewają problemy z wysłaniem MMS-a. Ponieważ wysłanie MMS-a rzeczywiście niekiedy przysparza kłopotów, Jabłkofon został na wszelki wypadek pozbawiony tej funkcji, jak również kilku innych typowych dla zwykłych telefonów. Zatem łatwość użytkowania okupiona ograniczoną funkcjonalnością urządzenia to pierwsza sprawa, którą trzeba brać pod uwagę, zastanawiając się nad zakupem iPhone’a. Jeśli korzystasz z zaawansowanych opcji palmofonu, zirytuje cię, że w iPhonie brak funkcji Kopiuj/Wklej, możliwości edycji plików Office, dostępu do systemu plików (nie da się dołączyć dowolnego pliku jako załącznika do listu) czy choćby niemożność posortowania emaili ani SMS-ów według nadawcy lub tematu. Jeśli jednak używałeś smartfonu – ze względu na jego możliwości multimedialne i internetowe – albo korzystałeś ze zwykłej komórki, iPhone będzie dla ciebie jak łyk górskiego powietrza po miejskim smogu. Fantastyczna łatwość i wygoda korzystania z przeglądarki internetowej, ogromne możliwości multimedialne (w końcu to także iPod touch) oraz wszechobecne, świetnie dopracowane animacje sprawią, że zakręci ci się w głowie.

Mitem okazuje się szybkość i stabilność działania mobilnego Mac OS-u. Otwieranie skrzynki pocztowej z wieloma emailami, folderu ze zdjęciami czy uruchamianie niektórych funkcji trwa równie długo (a czasem dłużej) jak w urządzeniach z Symbianem czy Windows Mobile. Udało mi się też „powiesić” Jabłuszko dwa razy w ciągu kilku godzin, co od dawna nie zdarzyło mi się w przypadku żadnego z wymienionych systemów.

Na szczególną uwagę zasługuje GPS, którego możliwości też są podporządkowane idei prostoty. Na razie nie ma żadnej aplikacji do iPhone’a, która mogłaby posłużyć do nawigacji w samochodzie. Co więcej, Apple zastrzega, że nie wolno takich aplikacji tworzyć! Najprawdopodobniej niedługo ujrzymy jeden, oficjalny program nawigacyjny (wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi będzie to TomTom). Cóż, szkoda, że nie ma nawet co myśleć o „postawieniu” Automapy czy MapyMap.

Pisałem, że spróbuję ocenić Jabłkofon, nie biorąc pod uwagę otaczającego go szumu, ale to się nie uda, bowiem mit iPhone’a nierozerwalnie wiąże się z produktem. To nie przytyk, a jedynie stwierdzenie faktu – kupując telefon Apple’a, kupujemy styl i marzenie. Tego nie da nam komórka Samsunga ani smartfon Nokii.

Czy nadajesz się na użytkownika iPhone’a?

Będziesz zadowolony z iPhone’a, jeśli:

– Cenisz prostotę i łatwość obsługi

– Zależy ci na multimediach

– Korzystasz z WWW i emaila dla rozrywki, a nie w ramach pracy

– Nie zamierzasz w telefonie edytować żadnych dokumentów

iPhone nie jest dla ciebie, jeśli:

– Kontakt mailowy ze światem to dla ciebie nie rozrywka, ale konieczność

– Nigdy nie wiesz, kiedy będziesz musiał wysłać komuś plik Worda

– Nie przeraża cię wybieranie spośród więcej niż dwóch opcji

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.