Wii Fit. Rozrywka to za mało

Masz nadwagę, twój współczynnik masy ciała (BMI) daleki jest od optymalnego, a twoja sylwetka przechyla się na lewo! – usłyszałem na starcie. Nic dziwnego, ponad 20 lat spędzonych przed różnymi komputerami robi swoje. "Ale razem sobie z tym poradzimy!" - drugi komunikat był już bardziej optymistyczny. Nie wypowiedział go jednak lekarz, dietetyk ani rehabilitant. Usłyszałem go od... konsoli do gry.

Już przy pierwszym kontakcie, ponad rok temu, konsola Nintendo Wii wywarła na mnie duże wrażenie. Właśnie tak powinna wyglądać elektroniczna rozrywka – wspólnie uznaliśmy w redakcji. Nie siedzenie z myszką czy gamepadem w ręku, ale aktywny udział w grze. Wyposażone w czujniki ruchu kontrolery do Wii pozwoliły nam „naprawdę” grać w tenisa czy stoczyć walkę bokserską. Do zabawy niezbędny był ręcznik do ocierania prawdziwego potu.

Choć stworzona przez inżynierów Nintendo konsola pod względem wyników sprzedaży zdeklasowała rywali – Xboksa 360 i PlayStation 3 – konstruktorzy na szczęście nie spoczęli na laurach. I stworzyli kolejny, hmm… kontroler, o ile tak można określić kawałek plastiku, który kładzie się na podłodze. Dzięki niemu w grze biorą udział już nie tylko nasze ręce, ale także nogi, biodra, brzuch – po prostu całe ciało.

Technika wykorzystana w Wii Fit – bo tak nazywa się owa podstawka – nie wydaje się złożona. W urządzeni z wyglądu przypominające wagę elektroniczną wbudowano czujniki nacisku. W połączeniu z kontrolerami wykrywającymi ruch rąk uzyskujemy rewolucyjny system rozrywki.

Jazda na nartach, chodzenie po linie, kręcenie hula-hoop, odbijanie głową piłki – nie ma innej konsoli, która oferowałaby podobne atrakcje, zapewniając równocześnie wysoki poziom realizmu. Po pierwsze wchodzimy na Wii Fit, a następnie przenosimy ciężar ciała z lewej nogi na prawą i odwrotnie, by skręcać nartami; balansujemy ciałem, by przejść po linie między budynkami; kręcimy biodrami, by nam nie spadło hula-hoop; przechylamy tułów, aby dosięgnąć piłki. Rewolucja i rewelacja zarazem!

Na chwilę wróćmy jeszcze do mojej nadwagi. Bo Wii Fit służy nie tylko do gry, ale jest to także – o czym informuje nazwa – zestaw fitness. Znajdująca się w zestawie aplikacja pozwala dobrać indywidualny program odchudzania, wzmacniania mięśni i poprawy sylwetki. Choć brzmi to niewiarygodnie, ta niewielka podstawka (za pośrednictwem wirtualnego trenera lub… atrakcyjnej trenerki), rzeczywiście serwuje nam ćwiczenia jogi, zajęcia aerobiku i wizytę na siłowni.

Mankamenty konsoli Wii są znane: grafika jest beznadziejna, a mechanizm wykrywania ruchu nie zawsze działa precyzyjnie. Ale nie przeszkadza to ani w rozrywce, ani w treningu. Dość powiedzieć, że na czas testu Wii Fit konsola PlayStation 3 (z dużo lepszą grafiką) została sprowadzona do roli odtwarzacza filmów Blu-ray. I tak już pozostanie, o czym w podsumowaniu.

Jedną z pierwszych gier wykorzystujących potencjał naciskowej podkładki jest Wii FamilySki. To rozbudowany symulator narciarski – Wii Fit służy do skręcania, a trzymane w dłoniach kontrolery do odpychania się kijkami. Zabawa niezła, ale znajdujące się w zestawie z Wii Fit proste aplikacje dostarczają na tyle dużo rozrywki, że Wii FamilySki możemy sobie zostawić na później.

Cena:

300 zł

PODSUMOWANIE:

Nowa forma aktywnej rozrywki, trener jogi, aerobiku i fitness w jednym. Najkrótsza rekomendacja: po teście kupiłem zestaw Wii Fit.

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.