Samsung i900 Omnia

Palmofon Samsung i900 Omnia

Omnia to kolejny w pełni dotykowy telefon na rynku – jest równie solidna jak iPhone, choć bez wątpienia nie tak ładna, zaś Diamonda przewyższa większością parametrów, pozostając jednak daleko w tyle w zakresie ergonomii i dopracowania oprogramowania.

Dzięki węższemu ekranowi Omnia jest zdecydowanie poręczniejsza od telefonu Apple’a. Koreańczycy nie oszczędzali na wyposażeniu. Otrzymujemy od 8 do 16 GB wbudowanej pamięci, a do tego slot kart microSD. Aparat ma rozdzielczość 5 Mpix, autofokus i lampę doświetlającą. Oprócz Wi-Fi, Bluetootha i HSDPA mamy do dyspozycji odbiornik GPS oraz czujniki ruchu i oświetlenia. Zainstalowane w systemie kodeki DivX pozwalają bez konwersji czy instalowania innych programów oglądać filmy w tym formacie.

Im dłużej używałem nowego Samsunga, tym więcej odkrywałem sprzeczności. Z jednej strony projektanci postarali się o takie ułatwienia, jak lampa doświetlająca uruchamiana jednym przyciskiem (fantastyczna jako awaryjna latarka!) czy przycisk centralny, będący jednocześnie minitouchpadem zastępującym D-pad. Z drugiej strony zabrakło konsekwencji w przerabianiu interfejsu Windows. O ile TouchFlo 3D instalowany w palmofonach HTC pozwala zapomnieć, że wewnątrz kryje się Windows Mobile, o tyle nakładka Samsunga to tylko… nakładka. Co chwila, niczym głową w mur, trafiamy na „stare, dobre” Windows. W Diamondzie lub Touch Pro znajdziemy dwa ważne klawisze: »Back« i »Home«. Dzięki nim zawsze możemy za pomocą jednego kliknięcia wrócić o poziom wyżej w menu albo trafić prosto na ekran powitalny. Czegoś takiego brakuje w Omni, a wygodne przewijanie palcem zawartości ekranu, znane z iPhone’a czy urządzeń HTC, działa tylko w dwóch czy trzech aplikacjach!

Ekran powitalny jest konfigurowalny, można na nim umieścić róznorodne widgety, m.in. do sterowania odtwarzaczem MP3, wyświetlania czasu, pokazywania kalendarza, uruchamiania interfejsów komunikacyjnych… Pomysł świetny, ale wykonanie niestety, zdecydowanie zawiodło. Nie zmieściła się nawet połowa funkcji, które mam w moim plamofonie, a to, co się zmieściło, było nieczytelne i po prostu brzydkie. Na szczęście istnieje możliwość włączenia alternatywnego ekranu powitalnego, który – dla kontrastu – jest czytelny, ładny i funkcjonalny. Dlaczego nie jest włączony domyślnie?!

Zapomniałem o jednej ważnej rzeczy – o rysiku. Ale nie ja jeden, inżynierowie Samsunga też zapomnieli. Biorąc pod uwagę, że nakładka systemowa Omni co chwila wyrzuca nas do tradycyjnych, niezoptymalizowanych pod kątem obsługi palcami Windows Mobile, wydaje się to sporym przeoczeniem. Bardzo dziwi też zastosowanie nietypowego złącza do ładowania i synchronizacji Omni z komputerem oraz podłączenia słuchawek. Inżynierowie Samsunga zignorowali Mini USB, które stało się w ostatnich latach niemal nieoficjalnym standardem w palmofonach i smartfonach.

Podsumowanie:

Chociaż nie tak elegancki i kultowy jak iPhone ani nie tak poręczny i przemyślany jak Diamond, Samsung Omnia niewątpliwie należy do elity. Jest szybki, solidny i naprawdę wiele może – szkoda, że nie popracowano więcej nad ergonomią!

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.