Bochenek i mydelniczka

Domowe komputery ustanowiły na początku lat 80. forpocztę dla dzisiejszych, osobistych maszyn. Często nazywano je również mikrokomputerami, by podkreślić ich niewielkie rozmiary (w porównaniu z minikomputerami wypełniającymi cały pokój i ich większymi braćmi wielkości dużej hali produkcyjnej). Wśród 8-bitowców było wiele konstrukcji wyjątkowych.
Od góry: Commodore VIC-20 (VC-20), C64 (stara wersja), C16 i C64 (nowsza wersja). Mimo podobnych obudów - tylko dwie z tych maszyn są ze sobą kompatybilne.
Od góry: Commodore VIC-20 (VC-20), C64 (stara wersja), C16 i C64 (nowsza wersja). Mimo podobnych obudów – tylko dwie z tych maszyn są ze sobą kompatybilne.

Polski rynek komputerowy lat 80. zdominowała wielka trójka 8-bitowców: ZX Spectrum (tani wynalazek brytyjskiego wynalazcy i konstruktora, Sir Clive’a Sinclaira) wyprodukowany w 1982 roku, Atari 800 XL (1983 rok, następca serii Atari 400/800 wypromowany przez sklepy Pewex) oraz Commodore 64 – maszyna, którą użytkownicy pieszczotliwie nazywali bochenkiem, zaś jej magnetofon (stanowiący tanią pamięć masową) przezwali mydelniczką. Dziś częstokroć sprzedawane na aukcjach maszyny 8-bitowe, znalezione podczas porządków na strychu lub w piwnicy, wywołują szokujące zeznania sprzedawców („pozaziemska technologia”, „dowód na to, że kosmici istnieją”), albo zgoła mylące opisy akcji („sprzedam C64, tylko klawiatura, nie mam jednostki centralnej”). Cóż – komputery domowe miały to do siebie że ich elektronika mieściła się pod klawiaturą, w tej samej obudowie. Obłego C64 nie dało się oficjalnie kupić w Polsce, przekraczał nasze granic w ramach czarnorynkowej wymiany towarów i skutecznie zatruwał umysły młodzieży (wychowywanej wtedy w imię socjalistycznych ideałów). 8-bitowce miały to do siebie, że wymagały pewnej wiedzy, nawet jeśli ich użytkowanie sprowadzało się wyłącznie do zabawy. Niemal natychmiast wychowywały sobie pokolenia wiernych fanów, którzy o niczym innym nie potrafili rozmawiać, poza wyższością komputera domowego A nad C lub Z.

Miał zaledwie 5 KB pamięci RAM, ale jako pierwszy przekroczył magiczną barierę miliona sprzedanych egzemplarzy.
Miał zaledwie 5 KB pamięci RAM, ale jako pierwszy przekroczył magiczną barierę miliona sprzedanych egzemplarzy.

Niezależnie od 8-bitowych sympatii firma Commodore może poszczycić się największą liczbą sprzedanych egzemplarzy – w latach 1983-1986 rocznie sprzedawała 2 miliony egzemplarzy, bijąc na głowę komputery PC i klony. Z resztą C64 ma na swoim koncie oficjalny rekord Guinnessa, ze sprzedażą szacowaną na 30 milionów egzemplarzy i wyjątkowo długim okresem produkcyjnym (od września 1982 do kwietnia 1994).

Tytułowy bochenek to maszyna wyjątkowa z wielu powodów – mimo surowej konstrukcji, procesora MOS 6510 taktowanego zegarem o częstotliwości nie przekraczającej 1 MHz (0,985 MHz w wersji PAL), prymitywnego interpretera języka BASIC v2 (opracowanego przez Microsoft) – szybko uczył pokory. No bo jak nie wertować instrukcji obsługi, skoro BASIC nie ma ani jednego polecenia umożliwiającego zmianę koloru, rysowanie na ekranie czy ożywienie układu dźwiękowego? Ale były i zalety – przyzwoita grafika (16 kolorów, dwa tryby graficzne: 320×200 i 160×200, 8 sprajtów), pojemna pamięć (64 KB) i jeszcze SID…

Najlepiej sprzedający się komputer wszczechczasów. Optymistyczne szacunki wskazują liczbę 30 000 000 sprzedzanych egzemplarzy.
Najlepiej sprzedający się komputer wszczechczasów. Optymistyczne szacunki wskazują liczbę 30 000 000 sprzedzanych egzemplarzy.

Monofoniczny SID (Sound Interface Device) w znacznym stopniu zaważył na sukcesie C64. Nie tylko brzmiał zdecydowanie lepiej od konkurentów (Pokey, AY), szybko rozwijał zainteresowania muzyczne swoich użytkowników, ale przeżył również samego Commodore 64. Dziś SID stosowany jest w wielu amatorsko produkowanych instrumentach muzycznych ( HardSID, MIDIbox SID, Sidstation) stąd i narodziło się określenie „kanibalizacji C64” – jako procesu wyrywania z płytki PCB cennego układu dźwiękowego. Co w SIDzie jest tak niezwykłego? Zamiast suchego opisu proponuję przekonać się na własne uszy.

Nawet obecnie powstają na C64 tzw. dema. Chlubnym przykładem tegorocznej produkcji na C64 jest Edge of Disgrace, nagranie z tego dema można zobaczyć w serwisie Capped.tv.

Prekursor serii C16, C116 i PLUS/4. Diametralnie różnił się od C64, z tego powodu nie zdobył popularności. Impnował dobrym dialektem BASIC-a i znacznie większą liczbą kolorów.
Prekursor serii C16, C116 i PLUS/4. Diametralnie różnił się od C64, z tego powodu nie zdobył popularności. Impnował dobrym dialektem BASIC-a i znacznie większą liczbą kolorów.

Rodzina bochenków nie ogranicza się wyłącznie do maszyn zgodnych z C64 (C64A, C64C, C64G, SX-64 oraz C128 i C128D). Firma Commodore pozostawiając zewnętrzną formę niemal nienaruszoną eksperymentowała również z zawartością. W tej samej obudowie co C64 umieszczono jego przodka, VIC-20 oraz następcę, C16. O ile VIC-20 odniósł spektakularny sukces (był pierwszym domowym komputerem, którego sprzedaż przekroczyła milion egzemplarzy), C16 (wraz z kompatybilnymi modelami C116 i PLUS/4) nie sprzedały się tak dobrze, o czym zadecydował brak kompatybilności z C64.

Warto nadmienić, że C64 doczekał się także przenośnej wersji (SX-64) wyposażonej w stację dysków i monitor i ważącej zaledwie 10,5 kilograma oraz prototypowej wersji C65 (znanej także pod nazwą C64DX). I choć C64 miał być sekretną bronią Commodore’a, nigdy tak naprawdę nie trafił na rynek, jednak na pewno stał się sekretną bronią kolekcjonerów – wyprzedane zapasy magazynowe Commodore’a, szacowane na od 200 do 2000 egzemplarzy C64 (dane z różnych źródeł) czynią prototypowego następcę C64 jednym z najbardziej poszukiwanych 8-bitowców.

C64 zaczął karierę jako najpopularniejszy komputer lat 80., skończył w obudowie od dżojstika. Na szczęście nawet Commodore DTV po drobnych przeróbkach da się zamienić w komputer.
C64 zaczął karierę jako najpopularniejszy komputer lat 80., skończył w obudowie od dżojstika. Na szczęście nawet Commodore DTV po drobnych przeróbkach da się zamienić w komputer.

Obecnie zwykłego C64 można kupić na aukcjach internetowych za kilkadziesiąt złotych. Połączony z dedykowaną stacją 1541, joystickami i setkami doskonałych gier ten 25-latek wciąż może dostarczyć wiele godzin znakomitej rozrywki. Jeśli nie odpalanie prawdziwego 8-bitowca jest dla Was zbyt dużym wyzwaniem, dzięki Jeri Ellsworth możecie na aukcjach i w sklepach internetowych zdobyć klona C64 upchniętego w obudowie od dżojstika i podłączanego bezpośrednio do TV. Ten klon zdobył uznanie dotychczasowych użytkowników C64 i doczekał się sprzętowych przeróbek, które z zabawki ponownie czynią komputer.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.