Myśl, zamiast klikać

Wkrótce do grania nie będziemy potrzebować joysticka, pada, klawiatury czy myszki. Wystarczy, że założymy na głowę hełm odczytujący fale mózgowe.

Konsola Wii sprzedała się w ponad 20 milionach egzemplarzy. Sukces okazał się tak olbrzymi, że producent – firma Nintendo – nie nadążał z produkcją. Wii stało się popularniejsze zarówno od Sony Play Station 3, jak i Xboksa 360 Microsoftu, chociaż nie oferuje ani obrazu jakości HD, ani tak wielu różnorodnych gier. Wręcz przeciwnie, na Wii można pograć w raczej prymitywne, proste gierki. Mimo to, kiedy Wii po premierze trafiło do redakcji na testy, przez kilka dni ustawiały się długie kolejki chętnych do pomachania białą pałeczką.

To właśnie fakt, że konsola nie ma pada, a nowatorski system sterowania w postaci pałeczki, która może imitować rakietę tenisową albo kij do golfa, sprawił, że odniosła tak wielki sukces. Oto bowiem kończy się era padów, joysticków i myszek. Gracze wyraźnie dali do zrozumienia, że chcą czegoś nowego. Reagujący na wymachy ręką zestaw do obsługi Wii to dopiero początek rewolucji w obsłudze gier. Najlepsze dopiero nadchodzi. Jeszcze w tym roku będziemy mogli kupić urządzenia odczytujące fale mózgowe i przetwarzające je na polecenia w wirtualnym świecie.

Domowy elektroencefalograf
Ze szpitala do pokoju gracza

Pewnym hitem wydaje się Epoc, produkt amerykańsko-australijskiej firmy Emotiv. To specjalny hełm wyposażony w 16 elektrod odczytujących pobudzenie neuronów. „Najpierw hełm rejestruje aktywność komórek nerwowych w mózgu osoby. Tak pozyskane informacje są następnie zamieniane na sygnał elektryczny, który jest przesyłany do komputera” – wyjaśnia działanie wynalazku Tan Le, prezes firmy Emotiv.

Urządzenie działa podobnie jak tradycyjny elektroencefalograf (EEG), czyli toporna maszyna znana ze szpitali czy laboratoriów naukowych. Duża, głośna i na ogół do sprawnego działania wymagająca specjalnego żelu – nałożenie go na głowę ułatwia bowiem odczytywanie sygnałów. Do tego urządzenie złożone jest nie z 16, lecz aż ze 120 sensorów. Jak to więc możliwe, że inżynierom udało się umieścić tę samą technologię w niewielkim, wygodnym, bezprzewodowym i na dodatek estetycznym kasku?

Podstawowa różnica polega na tym, że hełm do grania nie musi być tak precyzyjny jak EEG wykorzystywane w medycynie czy badaniach naukowych. Nie jest tu bowiem konieczne odczytywanie subtelnych sygnałów w chórze elektrycznej aktywności mózgu. Wystarczy, że zostanie odnotowana sama aktywność.

W przypadku urządzeń przeznaczonych do grania jednym z najistotniejszych elementów jest filtrowanie sygnałów. „Sygnały EMG powstające przy aktywności mięśni stanowią szczególny problem, bowiem mogą być o rząd wielkości wyraźniejsze od tych powstających w efekcie aktywności mózgu” – wyjaśnia Desney Tan, pracujący dla Microsoftu naukowiec zajmujący się EEG. Czasem jednak i zakłócenia mogą się do czegoś przydać, jak jest chociażby w przypadku ruchów mięśni twarzy. Dzięki ich odnotowywaniu na ekran komputera zostaje przeniesiona mimika gracza.

Krążą pogłoski, że Microsoft planuje tego typu interfejs w przyszłej wersji Xboksa. Jeśli okaże się to prawdą, ma on szansę przyćmić rewolucyjny interfejs konsoli Nintendo.

Odczytywanie ruchów mięśni
Awatar z naszą mimiką

Epoc pozwala na sterowanie za pomocą myśli kursorem myszki czy ruchami awatara w wirtualnym świecie. Lecz jego możliwości nie ograniczają się jedynie do odczytywania prostych komend, jak np. „idź do przodu” czy „podnieś przedmiot”. Jest on właśnie jednym z urządzeń zdolnych do odczytywania mimiki. Dzięki systemowi żyroskopów może określić położenie głowy, dlatego wie także, kiedy użytkownik ze zdziwieniem przechyli głowę albo przytaknie. To kolejny krok w kierunku zbliżania się światów typu Second Life do rzeczywistości. Teraz nasze awatary będą mogły nie tylko wyglądać tak jak my, ale także wyrażać te same emocje.

To brzmi jak wizja przyszłości głoszona przez futurologów, lecz taki neurohełm można będzie wkrótce kupić. Co więcej, jego cena wcale nie zwala z nóg. Urządzenie ma kosztować 300 dolarów, a więc około 700 zł. Na listę oczekujących można zapisać się na stronie firmy: www.emotiv.com.

Ale Epoc to nie jedyny futurystyczny gadżet, który trafi w ręce graczy. Obecnie w fazie testów znajduje się urządzenie firmy EmSense. Nie tylko wykorzystuje ono EEG do odczytywania fal mózgowych, ale także mierzy szybkość bicia serca czy stopień spocenia skóry. Na tej podstawie tworzy precyzyjny profil stanu emocjonalnego gracza i w ten sposób wzbogaca rozgrywkę o nowy element.

Z kolei kalifornijska firma NeuroSky zbudowała hełm, który wykorzystuje tylko jeden czujnik, umieszczony w okolicach skroni. Dzięki niemu urządzenie potrafi stwierdzić, czy użytkownik jest skupiony, zrelaksowany, przestraszony, czy niepewny.

Gry sterowane myślą
Stan umysłu kluczem do zwycięstwa

Nowe możliwości techniczne sprawia, że także twórcy gier będą mieli większe pole do popisu. Na razie firma Emotiv, by zaprezentować potencjał swojego wynalazku, zmodyfikowała nieco grę z Harrym Potterem w roli głównej. Nadal wprawdzie potrzebna jest myszka i klawiatura, lecz gracz część czynności może wykonywać, nie forsując nadgarstków. Na przykład, by podnieść książkę z półki i wertować jej strony, wystarczy o tym pomyśleć.

Bez wątpienia, jeśli nowy typ interfejsu odniesie sukces, to producenci gier natychmiast zaczną sami przystosowywać swoje produkty do nowych realiów. Szczególnie interesujące możliwości rysują się w przypadku masowych gier internetowych MMORPG (Massive Multiplayer Online Role Playing Games), jak np. wspomnianego już wirtualnego świata Second Life.

Z pewnością pojawią się też zupełnie nowe gry, w które nie dałoby zagrać się za pomocą pada czy myszki. Przykładem niech będzie choćby Mindball. Ta stworzona przez szwedzką firmę Interactive Productline gra polega na turlaniu białej kulki. Z tą jednak różnicą, że zamiast siły mięśni używamy potęgi naszego opanowania. Im gracz jest bardziej spokojny, tym bardziej piłka się od niego oddala. Kiedy zaczynamy przegrywać, zmniejszają się nasze szanse na zwycięstwo, bo w naturalny sposób zaczynamy się denerwować, trudniej jest więc o opanowanie.

Ta nieskomplikowana gra nie należy być może do najciekawszych, niemniej pozwala wyobrazić sobie, jakie innowacje będzie można wprowadzić w świecie gier w perspektywie kilku lat. Turlanie białej kulki raczej nie pochłonie nas na wiele godzin, lecz „strzelanka”, w której kontrolowana przez gracza postać strzelałaby mniej celnie w chwili, gdy zacząłby się on denerwować, to już materiał na rynkowy hit. Ciekawy mógłby być też internetowy poker, w którym obserwowalibyśmy wyraz twarzy znajdujących się na innych kontynentach przeciwników. Możliwości jest bez liku i nie ma żadnych wątpliwości, że twórcy gier postarają się wykorzystać ich jak najwięcej, bo ten rynek wart jest już miliardy dolarów. Gdy tylko Epoc trafi do nas na testy… paraliż redakcji murowany.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.