Sport za 10 lat

Nowe technologie sprawią, że oglądanie sportowych zmagań stanie się jeszcze bardziej ekscytujące, interesujące i wygodne, a błąd sędziego nie będzie wchodzić w grę.

Tysiące czujników, nadajniki GPS, wiązki laserowe biegnące przez całe boisko, hipernowoczesne stadiony oraz telewizyjne transmisje, których oglądanie dostarczy nam lepszych wrażeń niż obecność na trybunach – tak według futurologów zatrudnionych przez firmę Orange będzie wyglądać przyszłość piłki nożnej.

Dotychczas korzystanie z najnowszych osiągnięć techniki było głównie domeną Formuły 1. Nic w tym dziwnego, bo jak inaczej wyobrazić sobie śledzenie zmagań najbardziej zaawansowanych technologicznie i najszybszych aut na świecie? Pojazdy te budują zespoły liczące kilkaset osób i dysponujące budżetami wynoszącymi setki milionów dolarów. W pracy wykorzystują nierzadko własne superkomputery. Mało tego, bolidy ścigają się w wyścigach, których zasady należą do najbardziej złożonych. Tutaj o zwycięstwie mogą zdecydować nie tylko tysięczne części sekundy, ale także pół stopnia różnicy w temperaturze paliwa. Wdrażanie najnowszych wynalazków jest tu standardem.

Mecz XXI wieku

Z wprowadzaniem innowacji w pozostałych dyscyplinach sportu nie zawsze jest łatwo, na przykład wielu działaczy futbolowych z wielką niechęcią patrzy na wszelkie nowinki techniczne. Ostatnio dużą dyskusję w tym środowisku wywołało nawet to, czy należy wprowadzić technologię linii bramkowej. Polega ona na umieszczeniu czujników wzdłuż owej linii. Gdy piłka ją przekroczy, na specjalnym urządzeniu sędziego, z wyglądu przypominającym naręczny zegarek, pojawi się napis „gol”. To rozwiązanie jest już powszechnie stosowane w takich dyscyplinach jak tenis, krykiet czy snooker.

Pozytywnie zaopiniowali je także sędziowie zgromadzeni na seminarium Europejskiej Federacji Piłkarskiej (UEFA). Mimo to komisja FIFA uznała  wprowadzenie za niepotrzebne. A przecież pozwoliłoby to uniknąć sytuacji, w których sędzia faktycznie nie ma pewności, czy zdobyto gola, czy nie. FIFA nie zgadza się także na odtwarzanie zapisu wideo danej bramki, argumentując, że musiałoby się to wiązać z przerwaniem gry na pewien czas, a tym samym sprawiło, że mecz stałby się nudny.

A jednak zmiany i tak następują. O wprowadzeniu tego rozwiązania od sezonu 2008-09 zdecydowała brytyjska Premiere League. Każdy z 20 klubów wchodzących w jej skład wyda po około 50 tys. funtów na zainstalowanie zmodyfikowanej na potrzeby tego sportu technologii Hawk-Eye.

Modyfikacje są niezbędne, bowiem Hawk-Eye został stworzony głównie na potrzeby tenisa. Ta technologia pozwala na śledzenie za pomocą zestawu szybkich kamer dokładnego toru lotu piłki i, co najważniejsze, precyzyjne określenie miejsca, w którym spadła. Co więcej, po zakończeniu meczu można przedstawić go w formie wizualnej prezentacji, w której zaznaczone będą te miejsca na polu, gdzie uderzyła piłka, zobaczyć jak wysoko przeleciała nad siatką itd.

W porównaniu z technologiami, których wprowadzenie w ciągu 20 lat wieszczą eksperci w raporcie zatytułowanym „Orange Raport Przyszłości Piłki Nożnej 2008”, Hawk-Eye to jedynie dziecinna igraszka.

Elektroniczny sędzia

Komputery zastąpią arbitrów. Będą decydować nie tylko o tym, czy np. piłka minęła linię, ale także jak powinien zostać ukarany zawodnik, który naruszył zasady gry. Na dowód, że tak w istocie może być, autorzy raportu przytaczają wynalazek naukowców z Uniwersytetu Witwatersrand w Południowej Afryce. Stworzyli oni Aidena – program komputerowy do gry w karty, który nauczył się blefować. To, że aplikacja nabyła tę właściwą człowiekowi cechę, pozwala wnioskować, iż w przyszłości komputery będą także w stanie oceniać grę ludzi. „To pokazuje, że komputery mogą nauczyć się właściwego ludziom zachowania, generując strategie z zasad gry – bardzo ludzki sposób nauki” – powiedział naukowiec Philippe de Wilde.

Badacze nie twierdzą wprawdzie, że ludzki sędzia w ogóle zniknie z boiska, ale uważają, że jego rola zostanie w dużym stopniu ograniczona. Albo inaczej: zyska on ogromną liczbę instrumentów, które zastąpią sądy dzisiaj jeszcze wydawane na podstawie tego, co widzi oko.

System ProZone, analizujący obraz z kamer wideo wchodzących w skład telewizji zamkniętego obiegu (ang. Closed-Circuit Television – CCTV), po sposobie, w jaki porusza się zawodnik, jest w stanie odczytać jego nastawienie i podpowiedzieć, że należałoby usunąć go z boiska, gdyż jest zanadto wzburzony. Rolę sędziów liniowych znacznie lepiej mogą pełnić czujniki. Komputer będzie w stanie określić z milimetrową dokładnością, czy był spalony albo aut. Posłużyć może do tego choćby technologia identyfikacji fal radiowych, w skrócie RFID (ang. Radio Frequency Identification), dzisiaj wykorzystywana np. w supermarketach do zabezpieczenia produktów przed kradzieżą. Gdy jakiś

produkt minie czujnik wmontowany w bramkę, ta wydaje głośny dźwięk. Podobnie może być na boisku, z tą różnicą, że zamiast na towarach czujniki zostaną zamontowane wewnątrz piłek, a informacje o aucie trafią bezpośrednio do sędziego. Na piłkarskim boisku ta technologia zadebiutowała dwa lata temu podczas Mistrzostw Świata w Niemczech.

O tym, kto wybił piłkę na aut, powiedzą specjalne czujniki dotykowe zamontowane w piłce i w butach graczy. Przed meczem czujniki w butach byłyby oznaczane jako „goście” i „gospodarze”. Kiedy piłka zostanie wybita, sama powie sędziemu, kto ją ostatni kopnął.

Gdy arbiter podejmie decyzję, specjalny system projekcyjny wskaże miejsce, z którego należy na przykład oddać rzut wolny, albo wyznaczy okrąg o średnicy dokładnie 10 jardów. Od strony technicznej ten system będzie bardzo zbliżony do wskaźników laserowych wykorzystywanych przykładowo podczas prezentacji. Z tą jednak różnicą, że będzie wielokrotnie większy.

Kolejne wyjście to technologia GPS. W strój każdego gracza zostanie wmontowany nadajnik. „To pozwoli na uzyskanie łączności między wszystkimi elementami gry w czasie rzeczywistym i wyeliminuje błąd człowieka” – wyjaśnia Richard Crane, główny badacz w laboratorium badawczo-rozwojowym France Telecom. „Błędne decyzje dotyczce spalonych i autów zwyczajnie przestaną istnieć, bo sędziowie natychmiast dostaną dokładne dane o indywidualnych pozycjach graczy i piłki na boisku. Ta technologia przysłuży się ogólnej płynności przebiegu rozgrywki i umożliwi sędziom podejmowanie właściwych decyzji w czasie rzeczywistym, co zredukuje frustrację fanów” – konkluduje Crane.

Łatwiej będzie też komunikować się z graczami. Każdy z nich będzie bowiem dysponował urządzeniem komunikacyjnym, które pozwoli porozumiewać się graczom ze sobą na boisku, a także z trenerem i oczywiście z sędzią.

Kamera zastąpi trenera

No może niezupełnie zastąpi. Ale w niedalekiej przyszłości szefowie drużyn sportowych nauczą się znacznie lepiej wykorzystywać materiał wideo z rozegranych spotkań. Wspomniany już system ProZone ma dużo więcej do zaoferowania trenerom niż sędziom. Pozwala bowiem na bardzo szczegółową analizę gry. Potrafi na przykład podpowiedzieć, który gracz niewystarczająco się stara i którego w związku z tym należałoby wymienić. Jest jednak na tyle inteligentny, że wstrzyma się z podobnymi radami dotyczącymi zawodnika, który wprawdzie przez większą część meczu trzyma się

z daleka od piłki, na skrzydle, ale w kluczowym momencie podbiega do bramki i strzela gole.

„Już dzisiaj w południowo-afrykańskim związku rugby niektóre kluby opierają kontrakty z zawodnikami na obiektywnej ocenie tego, jak ci spisują się podczas gry, oceniając to za pomocą danych dostarczonych przez ProZone” – mówi Barry McNeill, dyrektor w firmie ProZone. Specjaliści przewidują, że wkrótce tego typu analiza stanie się normą, a wysokość kontraktów drugoplanowych zawodników wynikać będzie z danych o ich osiągnięciach na boisku.

Precyzyjne dane zebrane podczas meczów pozwolą także na opracowywanie lepszych strategii i dokładniejsze wyłapywanie błędów. Dzięki nadajnikom GPS, systemowi Hawk-Eye i innym czujnikom będzie można odtworzyć sekunda po sekundzie całe spotkanie. Tego typu dane poza trenerami będą wykorzystywać także twórcy gier komputerowych, którzy zaproponują graczom możliwość rozegrania konkretnych spotkań w dowolnym momencie gry. A zatem coś takiego jak szansa rozegrania bitwy pod Grunwaldem odtworzonej na podstawie badań historycznych w grze Europe Universalis II. „Jak wiele osób mówi «ja bym to obronił» albo «strzeliłbym tę bramkę»?” – pyta Graham Fisher, szef laboratorium badawczo-rozwojowego firmy Orange. Wkrótce będą mogły się przekonać, czy tak byłoby naprawdę. „Łatwo można zmierzyć, jak mocno została uderzona piłka, pod jakim kątem leciała, i wówczas, korzystając z technologii 3D, przenieść to wydarzenie do gry komputerowej” – wyjaśnia Fisher.

Gadżety dla kibica

Rozwój technologii związanych ze sportem kibice będą mogli obserwować i wykorzystywać nie tylko w grach komputerowych. W końcu to dzięki kibicom branżę sportową stać na implementację owych nowinek, więc nie muszą się martwić, że zostaną zapomniani. Wręcz przeciwnie – oglądanie sportowych zmagań będzie bardziej ekscytujące i komfortowe niż kiedykolwiek wcześniej.

Autorzy raportu przytaczają historię jednego z pracowników firmy LifeSigns Network zajmującego się badaniem trendów w technologiach, który pewnego dnia zabrał swoją córkę na mecz. Dziewczynka wychowana w otoczeniu elektronicznych gadżetów nie mogła się nadziwić, że meczu nie można cofnąć, tak jak podczas oglądania go w telewizji z wykorzystaniem odbiornika Sky+ (telewizja satelitarna w Wielkiej Brytanii).

Już dzisiaj oglądanie sportowych zmagań w telewizji daje możliwości, których nie mamy, obserwując widowisko z trybun. To wspomniane przewijanie do tyłu, a także zbliżenia interesujących części boiska, kamera podążająca tuż za piłką czy komentarz na żywo. Wciąż jednak obecność na trybunach daje niezapomniane wrażenia, które trudno porównywać z tym, czego doświadczamy, oglądając mecz w domu czy w pubie. Ale technika idzie naprzód. Wkrótce, sącząc piwo w barze, poczujemy się niemal tak, jak gdybyśmy znajdowali się na boisku. Do powszechnego użytku wejdą telewizory trójwymiarowe, do których nie potrzeba specjalnych okularów, a mimo to obraz „wychodzi” z ekranu, jak w kinie Imax. Pierwsze telewizory 3D – stworzone wspólnie przez firmy LG i Philips – już powstały. CHIP pokazywał taki ekran podczas ubiegłorocznego Pikniku Naukowego. A to dopiero początek, później czekają nas holograficzne obrazy. One dadzą jeszcze bardziej zbliżone do realnych wrażenia: jeśli tylko sobie zażyczymy, będziemy mogli śledzić rozgrywkę z centrum boiska, a znani piłkarze, koszykarze czy hokeiści będą grać tuż obok nas. Graham Fisher uważa, że ta technologia stanie się bardzo popularna. „Ludzie oglądający mecz w domu będą mogli wybrać kamerę, przybliżyć albo oddalić obraz, każdy z nich będzie oglądał swój osobisty materiał, co zwiększy poziom zaangażowania w oglądane widowisko” – twierdzi Fisher.

Nawet kiedy spóźnimy się na rozpoczęcie meczu, bo utkniemy w korku, wracając z pracy, to i tak będziemy mogli śledzić rozgrywki – na ekranie telefonu komórkowego. Mobilne usługi wideo rozwijają się coraz szybciej i już dziś są oferowane przez operatorów. Niedawno czterech polskich operatorów komórkowych: PTK, Centertel, Polkomtel i P4, ogłosiło zawarcie porozumienia, na mocy którego będą wspólnie budować infrastrukturę dla cyfrowej mobilnej telewizji. Na polskim rynku pojawił się nawet operator wirtualny Mobilking, który różni się od konkurentów jedynie tym, że koncentruje się na oferowaniu relacji z wydarzeń sportowych. Firma zapowiada, że w krótkim czasie udostępni możliwość oglądania przekazów wideo. Ale w przyszłości i ta dziedzina się rozwinie. Uzyskamy nie tylko widok z różnych kamer, ale nawet będziemy mogli wybrać sobie miejsce na trybunach, z którego chcemy oglądać mecz, inny kąt widzenia, wysokość. Wybierzemy kamerę, a w razie potrzeby obrócimy obraz nawet o 360 stopni. Wszystko będzie zależeć od nas.

Inny przykład urozmaicania transmisji: naukowcy z Uniwersytetu w Waszyngtonie stworzyli algorytm, który pozwala nałożyć na obraz wizualizacje prześlizgującego się po pędzących samochodach powietrza w wyścigach NASCAR. To niezwykle istotne, bowiem drafting – poruszanie się za innym samochodem, by zredukować opór powietrza – jest jednym z kluczowych elementów tej dziedziny sportu. Wynalazek już jest wykorzystywany przez amerykańskie stacje do wzbogacania relacji z wyścigów.

W świetle tych wszystkich nowinek realnie brzmi ostrzeżenie prof. Roya Jonesa zajmującego się technologiami w sporcie na Uniwersycie Loughborough: „W przyszłości możemy spotkać się z sytuacjami, w których nikt nie będzie chciał oglądać sportu na żywo, woląc robić to za pośrednictwem telewizora. Jeśli taki scenariusz zostanie zrealizowany, to trybuny i tak nie będą świecić pustkami. W telewizyjnych relacjach pojawi się wirtualna publiczność wiwatująca przy każdej zdobytej bramce czy rzuconym koszu.

Interaktywny stadion

By nie dopuścić do takiej sytuacji, organizatorzy zapewne zaczną modernizować również trybuny. Na pierwszy ogień pójdą krzesełka widzów. Tom Watt, ekspert sportowy prowadzący program w radiu BBC, przewiduje, że stadiony zostaną wyposażone w mnóstwo ekranów dotykowych. Być może nawet jeden będzie przypadał na każde krzesełko. Na takich ekranach będzie można obejrzeć zbliżenia na wybranego zawodnika, powtórki ciekawszych zagrań czy bramek. Ponadto za jego pośrednictwem zamówimy jedzenie i napoje, które zostaną przyniesione do naszego miejsca. Takie cyfrowe menu testują już niektóre izraelskie restauracje, które zdecydowały się na wypróbowanie systemu E-menu firmy Conceptic. Goście składają zamówienie za pośrednictwem ekranu dotykowego, zamiast podawać je kelnerowi, a to bezpośrednio dociera do kuchni.

Sportowi futurolodzy przewidują także inne zmiany. „Siedzący na krzesełkach tłum oznacza, że atmosfera nie jest najlepsza” – wyjaśnia dr Rogan Taylor, szef grupy zajmującej się branżą futbolową na Uniwersytecie w Liverpoolu. Dlatego w przyszłości stadiony będą projektowane w taki sposób, by pozostawić kibicom mniej miejsca na nogi. Dzięki temu chętniej będą wstawać. By ich jeszcze bardziej do tego zachęcić, krzesełka mogą zacząć wibrować w kluczowych momentach, na przykład gdy padnie bramka. Niektórzy jednak twierdzą, że to nie wystarczy. Pomóc więc może wypełnianie stadionów odpowiednimi wonnościami. „Pewne zapachy sprawiają, że jesteśmy spokojni, podczas gdy inne nas stymulują” – tłumaczy Roja Dove, zajmująca się tworzeniem perfum na zamówienie. „Zapachy pikantnych przypraw, takich jak gałka muszkatołowa czy czarny pieprz, mogą stworzyć potrzebę, byśmy zachowywali się aktywnie albo poruszali się.”

Na co jednak zdadzą się te wszystkie zabiegi, jeśli całą zabawę zepsuje pogoda? By do tego nie dopuścić, organizatorzy po prostu przejmą kontrolę nad matką naturą. Na stadionach powstanie mikroklimat. A gdy tuż przed meczem pojawią się groźnie wyglądające chmury zapowiadające deszcz, zostaną w nie wystrzelone specjalne pociski zawierające suchy lód. To wywoła deszcz, który skończy się przed pierwszym gwizdkiem sędziego.

Zmienią się nawet stroje graczy. Dzięki nanotechnologii specjalne tkaniny usuną zarazki i zanieczyszczenia. Taki materiał stworzył prof. Juan Hinestroza z Uniwersytetu Cornella. „Już dzisiaj niektórzy z najlepszych sportowców używają uwalniających substancje odżywcze opasek, które uzupełniają minerały utracone przez organizm podczas wydzielania potu” – przyznaje Nick Barber z produkującej odzież sportową firmy Umbro. Te supernowoczesne koszulki byłyby też lepiej widoczne dzięki sensorom świetlnym wszytym w materiał. Mają nawet szansę stać się ruchomymi… billboardami. „Istnieje mnóstwo emitujących światło i zmieniających kolory materiałów” – mówi Fisher. „Przekaz reklamowy mógłby z pewnością być wgrywany na koszulki”. Taka reklamowa koszulka mogłaby wyświetlać kilka różnych reklam podczas jednego meczu.

Nadludzie na boisku

Na superboiskach powinni grać superzawodnicy. Dzięki postępowi w takich dziedzinach, jak medycyna, dietetyka czy genetyka, kontuzje będą leczone o 300% szybciej i efektywniej. Gracze będą w stanie przebywać o przynajmniej 50% większy dystans niż dzisiejsi atleci, czyli nawet do 20 km więcej

w ciągu jednego meczu. Będą także poruszać się o jakieś 10 – 15% szybciej. Specjalny system monitorujący zagrożenie ostrzeże przed kontuzjami, zanim się jeszcze pojawią.

Pytanie tylko, czy w takim świecie dalej będziemy czerpać radość z oglądania sportu. Co to za zabawa, kiedy mecz rozgrywany jest przez grupę idealnych zawodników, gdy nikomu nic się nie może stać, a każdy błąd mierzony jest z milimetrową dokładnością. Nie ma też szans, że komuś puszczą nerwy, bo zanim tak się stanie, wyłapią to czujniki i sędzia każe mu opuścić boisko.

Gdzie tu miejsce na tak bardzo ludzki stres i niepewność, gdy za strategię meczu odpowiada superkomputer, a każdy gracz jest skatalogowany i można sprawdzić, jak szybko biega czy z jaką siłą uderza piłkę? To ja już chyba wolę dzisiejsze mecze, w których zdarzają się bójki na boisku, a tłum nierzadko skanduje: „Sędzia kalosz!”.

Metka RFID

Takie metki wykorzystuje się dzisiaj m.in. w sklepach do zabezpieczenia produktów przed kradzieżą. Dzięki przyklejonym do towarów metkom specjalne bramki wykrywają drogą radiową produkty wynoszone pod ubraniem. W przyszłości zawodnicy będą je mieli wszyte w koszulkach, a czujniki znajdą się na linii autu boiska.

Hawk-Eye widzi wszystko

Hawk-Eye to technologia stworzona w ośrodku Roke Manor Research Limited jeszcze w 2001 roku. Dotychczas była wykorzystywana głównie w tenisie i krykiecie. Obecnie pojawia się także w innych dyscyplinach, np. w snookerze czy piłce nożnej.

Hawk-Eye wykorzystuje zestaw szybkich kamer. Pozornie niczym nie różnią się one od urządzeń wykorzystywanych w monitoringu, ale potrafią rejestrować obraz 10 tys. razy szybciej. Zwykłe kamery zapisują 24 klatki na sekundę, szybkie kamery – 250 tys.

Technologia pozwala na precyzyjne odwzorowanie przebiegu całego meczu i odtworzenie pozycji, w której znajdowała się piłka w każdej jego sekundzie.

System jest w stanie określić, w którym miejscu spadła piłka z dokładnością co do milimetra. By uniknąć błędów, ślad uderzającej o boisko piłki odwzorowany jest w postaci elipsy, a nie koła, jak we wcześniejszej wersji aplikacji. Zdarzało się bowiem, że było to źródłem podawania błędnych wyników.

Jeszcze ciekawiej

Za sprawą technologii, stworzonej przez naukowców z amerykańskiego Uniwersytetu Waszyngtona, stacje telewizyjne mogą w czasie rzeczywistym nakładać na obraz wizualizację oporów powietrza, jakie napotykają pędzące w wyścigach NASCAR samochody. Dzięki temu widowisko oglądane przed telewizorem jest ciekawsze.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.