Świat pod nadzorem Wielkiego Brata

Nie tylko w Chinach monitoruje się, co robią mieszkańcy w Internecie. Rządy niemal wszystkich rozwiniętych krajów śledzą, co robią obywatele, a cyfrowe raporty na ten temat przechowywane są w potężnych bazach danych.

iedy przychodzi do szpiegowania złoczyńców, nikt nie przebije Jamesa Bonda. Wyposażony w najnowsze zdobycze techniki, zawsze wygrywa w walce ze złem. Praktyki rodem z filmów szpiegowskich to już standard w rzeczywistości. Coraz więcej państw stara się mieć dostęp do danych, które mówią coś na temat obywateli –  rzekomo, by można było zwalczać przestępczość. Pozostaje tylko pytanie, kto jest dobry, a kto zły.

Dyrektywa unijna

: przechowywane mają być dane o emai-lach, SMS-ach i połączeniach

Dane dotyczące połączeń wykonywanych z telefonów komórkowych i połączeń z Internetem, jak również korespondencja elektroniczna będą przechowywane w myśl zasady, że lepiej jest dmuchać na zimne. To oznacza, że każdy będzie traktowany jak potencjalny podejrzany. Co najgorsze, w najmniejszym stopniu zaszkodzi to prawdopodobnie terrorystom, oni bowiem już od dawna znają sposoby, by radzić sobie z takimi metodami inwigilacji.

Wiele krajów europejskich zmodyfikowało już swoje prawodawstwo w tym zakresie. Przykładowo szwedzkim tajnym służbom FRA rząd tego kraju przyznał prawo monitorowania międzynarodowej poczty elektronicznej, która przechodzi przez kable biegnące przez terytorium Szwecji. System nie tylko przechowuje dane dotyczące połączeń, ale także analizuje zawartość elektronicznej poczty. To wszystko może odbywać się bez specjalnych uregulowań prawnych.

W efekcie spośród wszystkich krajów członkowskich to właśnie Szwecja wprowadziła unijną dyrektywę w najbardziej drastycznej formie. Znawcy tematu przypuszczają, że w ten sposób kraje skandynawskie chcą przede wszystkim monitorować ruch internetowy przychodzący do i wychodzący z Rosji – w końcu około 80 procent rosyjskich danych przechodzi przez Szwecję. Jednak jej mieszkańcy wcale nie są zadowoleni ze szpiegowania. Ponad milion Szwedów zaprotestowało już drogą emailową, odkąd decyzję o wprowadzeniu tego przepisu podjął parlament.

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez organizację Privacy International, poza Szwecją wiodącymi krajami szpiegowskimi w Unii są Wielka Brytania i Francja. Chociaż ochrona danych w Wielkiej Brytanii nie jest prawnie uregulowana, to monitorowanie różnych kanałów komunikacyjnych jest powszechną praktyką.

Francja planuje wprowadzenie ustawy, która zobowiązałaby dostawców Internetu do przechowywania danych o użytkownikach i przekazywania ich policji, gdy tylko ta tego zażąda. Dane, o których mowa, wkrótce będą uwzględniać także hasła – tego przynajmniej chciałaby część polityków.

Na drugim końcu świata

: Australia próbuje wprowadzić nowy model szpiegowania.

Tem mają być teraz sprawdzane także informacje dotyczące finansów osobistych poszczególnych osób. Australijczycy chcą na przykład śledzić, kto wystąpił o pożyczkę. Dzięki temu bowiem będzie można podjąć odpowiednie kroki, by zapobiegać popełnianiu przestępstw związanych z braniem pożyczek i ogłaszaniem upadłości.

Około 480 tys. dzieci w wieku szkolnym ma być zarejestrowanych w  bazie danych OneSchool.  Baza będzie także zawierać ich zdjęcia, dane kontaktowe, jak również informacje o osiągnięciach w nauce i planach na przyszłość. Zgodnie z założeniami ministra edukacji ci, którzy nie będą chcieli przekazać tych danych, zostaną surowo ukarani i pozbawieni możliwości oferowanych przez państwową edukację.

Amerykańskie władze stanowią wzorcowy model, jeśli chodzi o monitorowanie danych: krótko po 11 września w życie weszła ustawa USA Patriot Act, która pod płaszczykiem wojny z terroryzmem nałożyła na Amerykanów niezliczone ograniczenia dotyczące ich praw obywatelskich.

W jeszcze większym stopniu dotknęła ona obcokrajowców. Władze Stanów Zjednoczonych zbierają dane biometryczne oraz kontrolują rozmowy telefoniczne i ruch danych internetowych, by mieć informacje dotyczące pasażerów linii lotniczych – wszystko to odbywa się także poza granicami USA.

W Polsce

: Nasz rząd chce zmienić unijną dyrektywę.

Obecny zapis art. 165 ust. 1 ustawy z dnia 16 lipca 2004 r. o prawie telekomunikacyjnym, obowiązujący od 9 lutego 2006 r., na razie wyznacza dwuletni okres tzw. retencji danych, czyli przechowywania danych transmisyjnych, które mogą być udostępnione w razie potrzeby uprawnionym organom państwowym. W myśl ustawy, nawet gdy dany operator bankrutuje czy z innych względów zaprzestaje działalności, ma obowiązek przekazać zarchiwizowane dane, podlegające obowiązkowi retencji, innemu operatorowi. W Sejmie od ubiegłego roku znajduje się również projekt zmiany ustawy, która wydłużyłaby 2-letni okres do lat 5. W uzasadnieniu do projektu podkreślane jest głównie znaczenie bilingów rozmów – jako kluczowych dowodów w wielu sprawach karnych – oraz wskazywana jest specyfika rodzimej procedury karnej, „sformalizowanej i legalistycznej, a także efektywność tego dowodu w zwalczaniu przestępczości…”. Pytanie, czy zamiast trzymać przez 5 lat dane, nie lepiej i bezpieczniej dla obywateli byłoby szybciej kończyć sprawy w sądach.

Kraje z okiem Wielkiego Brata

KrajePrawna ochrona danychPodsłuchiwanie
komunikacji
Zakres
przechwytywania danych
Zakres
szpiegowania
internautów
Malezjaniewielkabardzo intensywneśrednibardzo duży
Chinyniewielkabardzo intensywnebardzo dużybardzo duży
Rosjaniewielkabardzo intensywnebardzo dużybardzo duży
USAznikomabardzo intensywneśrednibardzo duży
Indieznikomabardzo intensywneśrednibardzo duży
Izraelniewielkaintensywnedużyduży
Australianiewielkaintensywneniewielkiduży
Brazylianiewielkaintensywnedużyduży
Szwecjaniewielkaintensywnebardzo dużyduży
Niemcyniewielkaintensywnebardzo dużyśredni
Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.