Więcej o Eee S101

Całkowita, niczym nie zmącona cisza, mimo, że komputer działa. Niby nic dziwnego – w końcu czego innego można spodziewać się po netbooku z superenergooszczędnym procesorem i dyskiem SSD? A jednak, Eee S101 jest pierwszym ultramobilnym komputerkiem, który trafił w moje ręce zachowującym ciszę absolutną. Trzeba przyznać, że większa część testowanych przeze mnie do tej pory netbooków miała klasyczne dyski twarde, które same w sobie hałasują dość mocno (w MSI Wind praca dysku wprawiała wręcz w wibrację cały komputer!), jednak każdy z nich prędzej (jak HP MiniNote 2133 lub MSI Wind ) albo później (jak Eee 901 oraz 900) włączał wiatrak systemu chłodzenia. Specyficznym przypadkiem okazał się Acer Aspire One, który szumiał non-stop, znacznie głośniej i więcej od mojego ThinkPada… Na szczęście w sieci pojawiły się już aplikacje, które potrafią uspokoić wentylator małego Acerka (na przykład

Acer Aspire One Fan Control

).

Co za wredny sadysta umieścił klawisz [SHIFT] _za_ przyciskiem strzałki?!
Co za wredny sadysta umieścił klawisz [SHIFT] _za_ przyciskiem strzałki?!

Ale wróćmy do S101 i kompletnej ciszy panującej podczas jego pracy. No więc, to naprawdę wspaniałe uczucie, nie słyszeć swojego komputera – pozwala znacznie swobodniej zbierać myśli i przelewać je na pa…^^ znaczy, na klawiaturę. A ta jest w przypadku ekskluzywnego Eee całkiem wygodna. Nie aż tak, jak w HP MiniNote, ale na tyle, że pozwala na w miarę bezproblemowe pisanie bezwzrokowe. Przynajmniej do chwili, kiedy nie zapragniemy wprowadzić dużej litery wciskając prawy [SHIFT], bo wtedy nagle kursor przeniesie się… wers wyżej. Za pierwszym razem, pełną skupienia ciszę przerwie zapewne nieco zdumione chrząknięcie czy westchnienie. Za drugim – będzie miało ono pewnie w sobie nutkę poirytowania. Za trzecim mamy szansę usłyszeć stłumione przekleństwo, a przy czwartym, a najdalej piątym utrzymanie nerwów na wodzy stanie się zbyt trudne i anonimowy projektant układu klawiatury zostanie zwymyślany od najgorszych.

I nic dziwnego – w końcu kto umieszcza klawisz [SHIFT] na tym samym poziomie co przycisk strzałki do góry i to w dodatku po jego prawej stronie!? Takie dość… hmmm… specyficzne ułożenie klawiszy pojawia się też w innych komputerkach Eee, jednak tam, paradoksalnie, mniejsze przyciski sprawiają, że piszemy ostrożniej i wolniej, więc „problem prawego Shifta” nie dokucza tak bardzo. Pisząc na S101 można się rozpędzić i… zostać gwałtownie wyhamowanym trafieniem w strzałkę, zamiast w [SHIFT].

Po patrzmy dalej. Ekran jest śliczny – jasny, o mocnych, żywych kolorach. Szkoda trochę, że jego

Inni producenci mogliby uczyć się od Asusa, gdzie umieścić które złącza...
Inni producenci mogliby uczyć się od Asusa, gdzie umieścić które złącza…

rozdzielczość to standardowe dla netbooków 1024×600, no ale cóż – można się przyzwyczaić. Wielkie, naprawdę wielkie uznanie należy się inżynierom Asusa za rozmieszczenie portów. Pod tym względem S101 mógłby stanowić wzór dla praktycznie wszystkich innych netbooków i netbooków. Otóż złącza, z których korzystamy, kiedy komputer stoi na biurku (wyjście D-Sub, zasilanie, Ethernet, slot Kensington Lock) zostały zgrupowane na tylnej ściance obudowy – podłączamy, otwieramy klapę, włączamy komputer i problem kabli nie istnieje! Nic się nie plącze po bokach, nic nie przeszkadza – to takie proste, a daje tyle komfortu. Z kolei trzy porty USB i wyjścia/wejścia audio zostały umieszczone tam, gdzie będą łatwo dostępne w każdej chwili – na prawej i lewej ściance obudowy, nie za blisko żadnego jej końca. Perfekcyjnie! Doskonały obraz psuje tylko jeden elemet: gniazdo kart SD/MMC znajduje się z tyłu, gdzie jest kiepsko dostępne. Tym razem jednak konstruktorzy mają mocne argumenty na swoją obronę. Otóż według Asusa gniazdo pamięci będzie przeważnie wykorzystywane do powiększenia przestrzeni dyskowej (z kartą umieszczoną wewnątrz praktycznie na stałe), a nie jako czytnik kart np. z aparatu fotograficznego. W pudełku znalazłem kartę SDHC o pojemności 16 GB, ale nie wiem, czy stanowi ona część standardowego wyposażenia, czy była dodana tylko na czas testów.

Kamerka nie imponuje, ale jest i działa. Wystarczy.
Kamerka nie imponuje, ale jest i działa. Wystarczy.

Głośniczki małego Asusa grają całkiem nieźle i to wystarczy. Nie będziemy przecież nimi nagłaśniać imprezy. Podobnie nie imponująca, ale wystarczająca okazuje się kamerka internetowa.

A teraz ta mniej przyjemna część – cena. Mniej przyjemna, ale nie przerażająca: wersja podstawowa, taka, jak ta, którą testowałem ma kosztować 1999 zł. Dużo, jak na netbooka (w końcu najprostsze modele Eee czy Aspire One można kupić poniżej 1000 zł!), ale bynajmniej nie najwięcej –

HP MiniNote 2133

może kosztować

od 1700 do niemal 2500 zł

! Jeszcze atrakcyjniej wygląda cena S101 jeśli porównać ją do ultramobilnych notebooków z ekranami 11″, które kosztują po 7-9 tysięcy złotych…

A tak przy okazji, czy wiecie, że S101 ma brata bliźniaka? Niestety, ten zamiast uprawiać sport i pilnować diety wolał leżeć przed telewizorem i obżerać się chipsami. Przy takim trybie życia nic dziwnego, że

Eee PC 1002HA

(bo to o nim mowa), choć do S101 bardzo podobny, jest zdecydowanie grubszy i

Reklama

wygląda nieco karykaturalnie