Zamienił stryjek siekierkę na kijek

Kupił telefon, z którego był zadowolony. Chciał być jednak zadowolony jeszcze bardziej. No więc, niestety, kupił lepszy. Słowo "niestety" niezbyt dobrze komponuje się z "lepszy", ale jest tu konieczne, ponieważ nie wszystko poszło zgodnie z planem.

Pewien młody człowiek był szczęśliwym posiadaczem Nokii 2626. Na jego radosny stan ducha niebagatelny wpływ miało wbudowane w ten model radio oraz to, że telefon wytrzymywał 14 dni bez ładowania. Jest wielce prawdopodobne, że ten idealny związek człowieka z maszyną trwałby jeszcze długo, gdyby nie złośliwy los, który wcielając się

w zjawiskowo piękną sprzedawczynię z salonu Ery, wręczył młodemu człowiekowi ulotkę telefonu muzycznego Sony Ericsson W200i.

Trudno powiedzieć, czy spowodowała to uroda dziewczyny, czy wysmakowany design W200i, ale w tym właśnie momencie w głowie młodego człowieka zakiełkowała myśl, by porzucić Nokię i na trwałe związać się z telefonem z ulotki. Aby utwierdzić się w zamiarze, odwiedził – jeszcze w salonie Ery – stronę producenta, gdzie dowiedział się, że W200i nie dość, iż ma radio i odtwarzacz MP3, to jeszcze wytrzymuje 15 dni w stanie czuwania. To przeważyło szalę: mężczyzna sięgnął do kieszeni i za gotówkę kupił nowy telefon.

Kłopoty zaczęły się od razu, ponieważ nowy telefon w stanie czuwania wytrzymywał zaledwie kilka dni, nawet gdy użytkownik nie korzystał z radia ani z odtwarzacza MP3. Mężczyzna trzykrotnie formatował baterię, ale to nie pomogło. Wrócił więc do salonu Ery i oddał telefon do naprawy – po kilku dniach oddano mu go, informując, że bateria spełnia wymogi producenta.

To jednak nie zniechęciło młodego człowieka. W domu przeprowadził test z prawdziwego zdarzenia – patrz ramka na dole.

Z wynikami wrócił do salonu Ery, gdzie ponownie przyjęto telefon do naprawy gwarancyjnej i po kilku dniach ponownie stwierdzono, że „bateria spełnia wymogi producenta”. Serwis nie przeprowadził jednak testów dotyczących czuwania, a jedynie dwuminutowy eksperyment sprawdzający oporność baterii. Wtedy młody człowiek zmienił taktykę i postanowił zareklamować telefon W200i jako produkt niezgodny z umową.

Jak pomyślał, tak zrobił. Po 10 dniach otrzymał od Ery odpowiedź jakby żywcem wziętą z książki „Paragraf 22”. A mianowicie, że primo nie posiada faktury z numerem IMEI telefonu, a zamiana paragonu – który posiadał – na fakturę jest możliwa tylko przez 7 dni od daty zakupu. Po drugie i znacznie ważniejsze oddał telefon do naprawy gwarancyjnej, a to wyklucza możliwość zareklamowania produktu jako niezgodnego z umową.

Na koniec powiedziano mu jeszcze, że laboratorium Ery wyliczyło czas pracy tego aparatu w stanie czuwania zaledwie na 140 godzin,

a więc niecałe 6 dni. Ponieważ zaś on sam zgłasza, że jego telefon wytrzymuje aż 7 dni, to jego reklamacja jest bezsensowna i na pewno nie zostanie uznana. No i co teraz?  Czy istnieje sposób na zmuszenie Ery, aby zwróciła pieniądze za towar, który nie jest zgodny z umową?

Klient ma prawo do obniżonej ceny

Michał Kołodziejczyk, adwokat z warszawskiej kancelarii KKR
Michał Kołodziejczyk, adwokat z warszawskiej kancelarii KKR

W mojej ocenie, młody człowiek miał rację, zawiadamiając sprzedawcę o niezgodności towaru
z umową. Bowiem zgodnie
z ustawą o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej towar jest niezgodny z umową, m.in. jeśli nie posiada właściwości, o których istnieniu zapewniał sprzedawca lub producent
w publikowanej powszechnie specyfikacji produktu lub w reklamie. A tak znaczna różnica pomiędzy deklarowanym a rzeczywistym czasem czuwania świadczy nie tylko o niezgodności towaru z umową, ale należy ją uznać za istotną w rozumieniu ustawy. Nie przekonuje mnie przy tym odpowiedź sprzedawcy udzielona klientowi. Wskazywanie na brak faktury z numerem IMEI czy zasłanianie się przeprowadzeniem naprawy serwisowej oceniam jako nietrafne i obliczone raczej na grę na zwłokę lub zniechęcenie klienta. Tymczasem zgodnie z ustawą, jeśli sprzedawca nie zdoła uczynić zadość żądaniu doprowadzenia towaru do stanu zgodnego z umową, klient ma prawo domagać się stosownego obniżenia ceny lub może odstąpić od umowy.

 Era się broni

– W naszych testach wykazaliśmy, że maksymalny czas czuwania tego telefonu wynosi nie więcej niż 140 godzin – mówi Wojciech Strzałkowski z biura prasowego Ery. – Poza tym „maksymalny czas czuwania” należy rozumieć literalnie. A to oznacza, że telefon z maksymalnym czasem czuwania 360 godzin – taka wartość widnieje na stronach Sony Ericsson – nie będzie czuwał dłużej, ale ma pełne prawo działać krócej.

UOKiK radzi

– Jeśli informacja o czasie czuwania jest dostępna na stronach producenta, klient może dochodzić swoich praw z tytułu reklamy wprowadzającej w błąd – mówi Aneta Styrnik z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wyjaśnia, że w grudniu ubiegłego roku weszła w życie ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom handlowym, która może być podstawą do dochodzenia  swoich praw przed sądem.

Test czytelnika
Nokia 2626 Według specyfikacji wytrzymuje w stanie czuwania 15 dni. I tyle wytrzymuje.
Nokia 2626 Według specyfikacji wytrzymuje w stanie czuwania 15 dni. I tyle wytrzymuje.

By mieć argumenty w dyskusji z opieszałym serwisem Ery, nasz czytelnik przeprowadził w domu test nieomalże laboratoryjny. Użył dwóch telefonów, które testował w identycznych warunkach:

  • naładował baterie i włączył telefony
  •  z kartą SIM tego samego operatora (Play)
  • w tej samej odległości od stacji bazowej
  • Według producenta telefon czuwa bez ładowania przez 15 dni. Test pokazał, że tylko 7.
    Według producenta telefon czuwa bez ładowania przez 15 dni. Test pokazał, że tylko 7.
  • w tej samej temperaturze (w mieszkaniu)
  • na telefony nie przychodziły żadne wiadomości

Test został powtórzony 3 razy, zawsze z takim samym wynikiem: W200i wytrzymywał zaledwie 7 z obiecanych przez producenta 15 dni.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.