Blu-ray dla każdego!

Następca DVD chce w końcu trafić pod strzechy. Czy jednak dużo lepsza jakość obrazu w rozdzielczości HD zrekompensuje klientom niedogodności związane z przesiadką? Znamy odpowiedź na to i inne pytania dotyczące Blu-raya.

Krople potu na czole bohatera, błysk radości w oczach jego partnerki – filmy HD pozwalają dostrzec nawet drobne detale, które decydują o przyjemności z oglądania obrazu w tym formacie. Wojna standardów (między HD-DVD a Blu-rayem) została zakończona, a jednak zwycięski format nadal nie jest wolny od problemów, przede wszystkim z powodu zbyt wielu wciąż powstających nowych specyfikacji, funkcji i mechanizmów zabezpieczających, w których gubią się klienci. Nie bez winy też są oczywiście wciąż bardzo wysokie ceny odtwarzaczy i nośników. W artykule radzimy, jak bez wysiłku i nie wydając dużych pieniędzy unowocześnić domowe kino, by móc rozkoszować się nieskazitelnym obrazem z krążków Blu-ray.

Wyświetlanie: Telewizor, projektor lub monitor musi być zgodny z HD

By oglądać filmy w wysokiej rozdzielczości, potrzebujemy przede wszystkim telewizora, projektora bądź monitora o rozdzielczości przynajmniej HD ready, a jeszcze lepiej Full HD. Pierwsze z tych określeń oznacza rozdzielczość 720 linii, drugie zaś – 1080 linii (w wypadku monitorów jest to 1200 linii). Stary telewizor kineskopowy możemy wyrzucić – na pewno nie poradzi sobie z nowym formatem. Co prawda, obecnie da się przesyłać sygnał HD przez interfejs analogowy, jednak prawdopodobnie w niedługim czasie studia filmowe zablokują tę możliwość, pozwalając na korzystanie jedynie z cyfrowych interfejsów HDMI, DVI czy DisplayPort, wspierających system zabezpieczeń przed nieautoryzowanym kopiowaniem HDCP.

Pojawienie się w naszym salonie urządzenia zdolnego wyświetlać obraz w jakości HD i obsługującego system zabezpieczeń HDCP będzie oznaczać, że spełniliśmy podstawowy warunek, by oglądać filmy zapisanych na dyskach Blu-ray. Potrzebujemy jeszcze tylko stosownego odtwarzacza.

Odtwarzacze Blu-ray: Zbyt wiele standardów, za wysokie ceny

Najprostszym sposobem, by obejrzeć film z krążka DVD, jest kupienie dowolnego odtwarzacza takich płyt – każdy sprawdzi się bez większych zastrzeżeń. Wydaje się, że podobnie powinno być z dyskami Blu-ray. Nic bardziej mylnego: pojawiło się, co prawda, wiele modeli czytników, ale nie każdy jest godny polecenia. Winne są z jednej strony ich wysokie ceny, a z drugiej wciąż zmieniająca się specyfikacja standardu Blu-ray. Do tej pory pojawiły się trzy profile obsługi płyt z filmami i jeden specjalny do dysków muzycznych. Są to: standard 1.0 obejmujący podstawowe funkcje, wymagający zastosowania drugiego dekodera audio i wideo do obsługi funkcji „obraz w obrazie” format 1.1 (tzw. Bonus View) oraz najnowsza wersja 2.0 (zwana też BD-Live), której specyfikacja obejmuje wyposażenie urządzenia w co najmniej 3 dekodery, 1 GB pamięci i łącze internetowe. Istnieje też standard 3.0, który dotyczy jednak wyłącznie płyt Blu-ray Audio.

Mnogość standardów może przytłoczyć przeciętnego klienta, tym bardziej że większość producentów nie umieszcza informacji o obsługiwanych profilach na opakowaniach oferowanych urządzeń. Najlepszy sposób sprawdzenia – na pierwszy rzut oka – możliwości odtwarzacza to… spojrzenie na jego cenę: jeden z najtańszych modeli na rynku, Sony BDP-S 300 (kosztujący niecałe 740 zł), spełnia jedynie wymagania najstarszego profilu 1.0, nie pozwala więc na cieszenie się wszystkimi możliwościami oferowanymi przez nowoczesne płyty BD. Płacąc nieco więcej, bo 800 zł, kupimy zgodny ze standardem 1.1 model Samsung BD-P1500, który umożliwi nam przynajmniej skorzystanie z opcji „obraz w obrazie”. Jego gniazdo sieci Ethernet służy jednak wyłącznie do pobierania aktualizacji oprogramowania wewnętrznego – firmware odtwarzaczy Blu-ray możemy uaktualnić, korzystając z płyty CD lub bezpośrednio przez Internet. Niestety, nie można liczyć na to, że nowsze oprogramowanie pozwoli na korzystanie z nowszego standardu: o tym decydują wbudowane układy sprzętowe.

Poszukajmy więc odtwarzacza zgodnego z najnowszą, przynajmniej obecnie, specyfikacją. Kiedy go znajdziemy, czeka nas niemiła niespodzianka: będzie naprawdę drogo. Bodaj najtańszy model spełniający wymagania normy 2.0 – Panasonic DMP-BD50 – kosztuje 1900 zł. To bardzo dużo, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę to, że nie ma pewności, kiedy zostanie wprowadzona kolejna wersja standardu.

Jedynym odtwarzaczem, który – mimo że został wyprodukowany zgodnie ze specyfikacją 1.0 – dzięki ogromnym rezerwom sprzętowym na razie radzi sobie z wymaganiami kolejno wprowadzanych standardów jest… Sony PlayStation 3. Od niedawna na konsoli możemy nawet korzystać ze wszystkich funkcjonalności płyt muzycznych BD Audio określonych w profilu 3.0. Szczególnie zaskakujący jest fakt, że ten najbardziej uniwersalny odtwarzacz ma niewygórowaną cenę: ok. 1400 zł. To co prawda więcej, niż kosztują najtańsze odtwarzacze stacjonarne, ale pamiętajmy, że PS3 ma parametry wystarczające do zapewnienia zgodności z przyszłymi standardami Blu-ray. Do tego w cenie odtwarzacza dostajemy też nowoczesną, wydajną konsolę do gier!

Okazuje się więc, że nabycie odtwarzacza Blu-ray to wciąż zaskakująco droga przyjemność. Zaskakująco dlatego, że ta technologia od dawna już ma za sobą stadium niemowlęce: od wprowadzenia pierwszego standardu Blu-ray w 2002 roku minęło przecież 6 lat. W takim samym okresie ceny stacjonarnych czytników DVD Video zdążyły spaść z poziomu ok. 4000 zł do kwot znacznie poniżej 400 zł.

Blu-ray w komputerze: Obecnie najtańsze rozwiązanie, o ile komputer da radę

Wytwórcy elektroniki użytkowej mają przed sobą jeszcze szmat drogi: oferują swoje wyroby w o wiele za wysokich cenach i nie nadążają za zmianami. W odróżnieniu od nich producenci komputerowych napędów Blu-ray rozpoznali znak czasu i właśnie zaczynają wojnę cenową, czego widocznym efektem są pierwsze modele w cenie około 400 zł. Co więcej, prawie każdy komputer kupiony w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy można łatwo dostosować do odtwarzania filmów w wysokiej rozdzielczości.

Jeszcze półtora roku temu tylko najmocniejsze pecety radziły sobie z płynnym odtwarzaniem filmów zapisanych na krążkach BD. Po pierwsze komputer musiał spełniać wymagania systemu szyfrowania i posiadać cyfrowy port HDMI lub DVI z obsługą standardu HDCP, co wtedy wcale nie było oczywistością. Po drugie skomplikowane obliczenia związane z dekodowaniem strumienia danych były w stanie rozłożyć na łopatki większość dwurdzeniowych procesorów, powodując obciążenie CPU rzędu 100%, wysokie zużycie prądu oraz wysoką emisję ciepła i hałasu.

Producenci kart graficznych ATI i Nvidia znaleźli inne rozwiązanie: zamiast wykorzystywać do dekodowania wideo procesor, sięgnęli do rezerw mocy karty graficznej. Dzięki temu nawet mniej wydajne komputery można przystosować do odtwarzania dysków Blu-ray poprzez wymianę karty graficznej, znacznie łatwiejszą do przeprowadzenia niż instalacja nowego procesora. Mniej obciążony procesor może dzięki temu zająć się innymi zadaniami. Sprzętowe wsparcie dla odtwarzania dysków Blu-ray oferują karty graficzne ATI od serii HD2000 oraz modele Nvidia GeForce od rodziny 8000. Obaj producenci przygotowali procesory graficzne zgodne z zabezpieczeniami HDCP i oferujące możliwość przesyłania sygnału przez wyjścia HDMI i DVI. Obie grupy urządzeń umożliwiają również bezstratne łączenie kanału dźwiękowego z wizyjnym przesyłanym przez DVI, dzięki czemu sygnał jest zgodny ze specyfikacją HDMI, przewidującą jednoczesną transmisję dźwięku i obrazu. Sposób rozwiązania tego problemu różni się w zależności od producenta: sprzęt Nvidii wymaga połączenia – za pomocą odpowiedniego kabla – karty graficznej z portem SPDIF płyty głównej, natomiast ATI poszło o krok dalej i wyposaża swoje karty graficzne w samodzielny procesor dźwięku, dzięki czemu nie trzeba montować w obudowie dodatkowych, irytujących kabli.

High-endowe karty graficzne poza zaletami mają także wady: zajmują sporo miejsca, więc wymagają większej obudowy, a do tego pobierają sporo prądu, wydzielając przy tym duże ilości ciepła, którego pozbycie się za pomocą wentylatorów powoduje denerwujący hałas. Jednak również w tym wypadku producenci wyszli naprzeciw oczekiwaniom klientów, zapewniając sprzętowe wsparcie dla odtwarzania dysków Blu-ray nawet w procesorach graficznych przystosowanych do montażu na płytach głównych. W pełni zgodne z wymaganiami standardu są chipsety AMD od generacji 780G i Nvidia od modelu nForce 780. Intel także nie pozostał w tyle – jego układy graficzne gwarantują pełną obsługę Blu-ray, począwszy od chipsetu G35. Często otrzymujemy możliwość skorzystania z portu HDMI poprzez odpowiednią przejściówkę do wyjścia DVI.

Niestety, nie wszystkie karty graficzne wyposażone w układy zdolne do obsługi Blu-ray spełniają wymagania HDCP. Producenci oszczędzają bowiem na opłatach licencyjnych i wyłączają wsparcie dla HDCP w niektórych chipsetach. Zanim więc pobiegniemy do sklepu, by nabyć napęd Blu-ray, koniecznie sprawdźmy, czy nasz sprzęt jest zgodny z HDCP. Nie musimy nic sprawdzać, jeśli karta jest wyposażona w wyjście HDMI – to gwarancja przygotowania do obsługi Blu-ray.

Prostym sposobem sprawdzenia, czy nasz komputer jest gotowy do odtwarzania filmów z nośników BD, jest uruchomienie programu CyberLink Blu-ray Advisor. Ta niewielka aplikacja przetestuje nasz sprzęt i poinformuje, jakie komponenty (poza napędem) musimy wymienić, by móc skorzystać z dobrodziejstw nowego standardu nośników optycznych.

Nagrywarki Blu-ray: Wielofunkcyjne urządzenie w luksusowej cenie

Pierwsze komputerowe napędy Blu-ray, które pojawiły się na rynku na początku 2006 roku, były właśnie nagrywarkami. Początkowo ich ceny były horrendalnie wysokie, sięgając nawet ok. 4000 zł. Od tego czasu pojawiło się sześciu producentów oferujących podobne urządzenia już od 800 zł – tyle jeszcze nie tak dawno temu płaciliśmy za dobrej klasy wypalarkę DVD. Jest jednak pewna różnica: wtedy nie musieliśmy wydawać aż tak absurdalnych kwot na czyste nośniki – zwyczajna płyta BD kosztuje ok. 40–50 zł. To bardzo dużo, jeśli porównamy ceny za jeden gigabajt: na najtańszej płycie Blu-ray 1 GB pojemności kosztuje obecnie ponad 1,50 zł, na nośniku magnetycznym tylko ok. 0,50 zł.

Jeśli jednak takie ceny nośników nas nie przerażają i jesteśmy zdecydowani na zakup nagrywarki, wybierzmy wysokiej klasy urządzenie LG GGW-H20L. W teście model ten zwyciężył w prawie wszystkich kategoriach, ustępując jednemu z konkurentów tylko pod względem głośności działania. Długa lista wyposażenia GGW-H20L zaspokoi wymagania każdego użytkownika: nagrywarka wypala płyty BD z sześciokrotną szybkością (co oznacza, że zapełnienie 25-gigabajtowego nośnika trwa 21 min 27 s), a ponadto zapisuje dyski DVD i CD z szybkością odpowiednio szesnasto- lub czterdziestokrotną. Mniej przydatną, choć wciąż  interesującą funkcją jest odczyt płyt HD-DVD – ceny

filmów w tym znikającym już formacie są obecnie bardzo atrakcyjne, a poza tym kupno produktu LG da nam pewność, że w przyszłości będziemy mogli odczytać już zakupione krążki. Niska cena zakupu przyczyniła się do zwycięstwa nagrywarki GGW-H20L nie tylko w kategorii jakości, ale również opłacalności. Możemy śmiało polecić to urządzenie każdemu, kto chce nie tylko odczytywać, ale również zapisywać płyty Blu-ray.

Napędy Blu-ray combo: Najlepsze rozwiązanie dla entuzjastów kina HD

Dopóki z powodu ceny na nagrywarki i czyste płyty Blu-ray nie pozwoli sobie  przeciętny Kowalski, godne polecenia są urządzenia z nowej klasy napędów Blu-ray combo. Swego czasu mianem „combo” określano sprzęt odtwarzający płyty DVD i mogący nagrywać nośniki CD. Obecnie nazwa ta oznacza odtwarzacz Blu-ray, który ma funkcję wypalania dysków DVD i CD.

Urządzenia tej klasy są obecnie dostępne w najkorzystniejszych cenach. Za zwycięzcę naszego testu – LG GGC-H20L – zapłacimy jedynie 400 zł. Południowokoreańska firma ponownie bije konkurentów na głowę zarówno w kategorii wyposażenia, jak i pod względem kosztów zakupu. Parametry GGC-H20L odpowiadają, pomijając możliwość nagrywania dysków BD, parametrom modelu GGW-H20L otwierającego ranking wypalarek. Oprócz funkcji Blu-ray otrzymujemy też możliwość odtwarzania dysków HD-DVD. Za 400 zł trudno oczekiwać czegoś więcej. Jeśli więc naszemu komputerowi do odtwarzania dysków Blu-ray brakuje tylko napędu, powinniśmy wybrać zwycięzcę testu. Estetom, którzy chcieliby zamontować napęd w salonowym komputerze, na pewno spodobają się oferowane

z GGC-H20L trzy wymienne panele w różnych kolorach: czarnym, szarym i srebrnym.

Napędy Blu-ray ROM: Na razie nieopłacalne

Trzecią grupę komputerowych urządzeń Blu-ray tworzą napędy, które nie nagrywają żadnego rodzaju nośników. Jest to najnowsza klasa czytników, licząca na razie zaledwie kilka modeli – w naszym teście sprawdziliśmy tylko dwa. Tego rodzaju sprzęt stanie się naprawdę atrakcyjny dopiero wtedy, kiedy będzie znacznie tańszy od napędów typu combo. Tymczasem lepsze z przetestowanych przez nas urządzeń – Sony NEC Optiarc BDU-X10S – kosztuje obecnie ok. 600 zł, zaś sklasyfikowany na drugiej pozycji Lite-On – ok. 450 zł. Nie tylko mają one mniejsze możliwości niż zwycięzca w kategorii combo, LG DDC-H20L, ale też są droższe! W związku z tym trudno będzie znaleźć klientów na te produkty.

Odtwarzacze wolno stojące

Drogie i niemożliwe do dostosowania do nowych standardów.

Wysokie ceny urządzeń, niewielka liczba funkcji i zamieszanie wywołane równoległym funkcjonowaniem kilku standardów – to powody, dla których następcy odtwarzaczy DVD nie są w tej chwili szczególnie atrakcyjną propozycją. Wybranie najlepszego z nich jest bardzo trudne, zwłaszcza że trzeba brać pod uwagę brak możliwości dodania obsługi kolejnego profilu. Jedynie konsola Sony PlayStation 3 dzięki potężnym zasobom sprzętowym – zapewniała do tej pory zgodność z każdą kolejną specyfikacją. Droga alternatywa: Panasonic DMP-BD50 wspierający standard 2.0.

Karty graficzne

Przyjemność oglądania na domowym komputerze.

Bez właściwej karty graficznej nasz komputer nie będzie przygotowany do odtwarzania filmów z dysków Blu-ray. Będące w sprzedaży karty ATI (od serii HD2000) i Nvidii (od modelu GeForce 8000) są prawie bez wyjątku gotowe do wyświetlania filmów w rozdzielczości HD. Jeżeli zależy nam, żeby na karcie znajdował się port HDMI, sięgnijmy po MSI 9500GT. Jeśli zaś wolimy, by nasza karta wyposażona była we własny procesor muzyczny, i nie przeszkadza nam podłączanie kabla HDMI za pośrednictwem przejściówki, właściwym wyborem będzie Sapphire Ultimate.

Dobre i tanie

Zgodność urządzenia z HD ready lub Full HD jest konieczna, byśmy mogli oglądać filmy z płyt Blu-ray. Przedstawiamy dwa wysokiej jakości urządzenia odbiorcze w korzystnej cenie.

Plazma dla ludu

Świetnym telewizorem do oglądania filmów w wysokiej rozdzielczości jest Panasonic TH-42PX8E. Jeżeli jeszcze nie mamy odpowiedniego urządzenia wyświetlającego, produkt firmy Panasonic jest ze wszech miar godny polecenia (duża szybkość reakcji, znakomita jakość obrazu i przyjemnie niska cena – 2500 zł). Info: www.panasonic.pl Cena: ok. 2500 zł

Dobry projektor

Najwyższej klasy urządzenie za 3500 zł? To musi być Epson EMP-TW680. Dzięki maksymalnej przekątnej obrazu, wynoszącej 7,6 metra, naprawdę można poczuć się jak w kinie, a działający niezbyt głośno wentylator nie rozproszy naszej uwagi.
Info: www.epson.pl Cena: ok. 3500 zł

Uwaga na piratów!

Ledwie w salonach pojawiły się pierwsze odtwarzacze nowych nośników optycznych, a już w obiegu znalazły się pirackie płyty. Kupując film z niepewnego źródła, zwróćmy uwagę, czy nośnik ma oryginalny hologram. Kopiowanie płyt BD nie stanowi obecnie problemu: program AnyDVD HD potrafi obejść zabezpieczenia niemal każdego dostępnego w tej chwili filmu. Odczyt jest dziecinnie prosty, a za pomocą aplikacji do nagrywania, np. Nero 8, skopiowane dane można bez problemu wypalić na nowej płycie.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.