Palm Pre. To żyje!!

Palm powrócił z własnym systemem operacyjnym - nie byłbym bardziej zdziwiony, gdyby oglądany w muzeum skamieniały szkielet tyranozaura nagle ożył i odgryzł mi nogę! Jak wszyscy chyba maniacy sprzętu przenośnego zdążyłem już postawić na nich krzyżyk i umieścić w mentalnej alei zasłużonych. Zasłużonych, ale zdecydowanie martwych. Jak się okazało, za wcześnie.
Web OS umożliwia zarządzanie uruchomionymi aplikacjami reprezentowanymi przez leżące obok siebie karty.

Web OS umożliwia zarządzanie uruchomionymi aplikacjami reprezentowanymi przez leżące obok siebie karty.

Palm to firma-legenda. Czy możecie uwierzyć, młodsi użytkownicy, że to przedsiębiorstwo, które przez ostatnie kilka lat zajmowało się produkcją i sprzedażą dwóch-trzech modeli palmofonów systemem Windows Mobile (niezłych, ale dalekich od rewelacji), w dodatku przechodząc przez ten czas przez istną karuzelę zmian strukturalnych i własnościowych, było kiedyś bezwzględnym władcą rynku urządzeń mobilnych? Że byli praktycznie monopolistą wśród producentów komputerów kieszonkowych? A jednak – tak było. Palmtopy firmy Palm – palmy – działajace pod kontrolą systemu Palm OS działały szybko i stabilnie, długo pracowały na bateriach, wreszcie były zgrabne i po prostu ładne. Wszyscy, od biznesemnów do studentów, używali palmów do organizowania sobie życia. Niestety, były też pozbawione jakichkolwiek funkcji multimedialnych oraz zaawansowanych funkcji biurowych – nic dziwnego, zostały stworzone i doprowadzone do perfekcji jako elektroniczne notatniki i terminarze, nie kieszonkowe komputery.

Pierwsze palmtopy z systetemem Windows Mobile (wtedy nazywającym się jeszcze Windows CE) były w porównaniu z palmami wielkie, ciężkie i niezgrabne, działały powoli i często się zawieszały, a baterii starczało im na kilka godzin, a nie dni, jak ich konkurentom, ale oferowały namiastkę funkcjonalności komputera w kieszonkowym formacie: odwarzały muzykę i filmy, obsługiwały pliki Office, synchronizowały się z Outlookiem… Palm nie potrafił w porę dostrzec zmiany kierunku wiatru i skutecznie odpowiedzieć, zanim urządzenia z mobilnymi okienkami (nazywającymi się już wtedy Pocket PC) nie stały się na tyle stabilne i wygodne w obsłudze, żeby zacząć stanowić poważne zagrożenie. Potem było już za późno – epoka terminarzy minęła, a wraz z nią odszedł Palm, nie będący w stanie wycisnąć niczego więcej z systemu Palm OS ani przygotować rzeczywiście konkurencyjnego wobec okienkowców sprzętu.

Przez kolejne lata uparcie powracały plotki, że Palm lada moment pokaże nowy system

Jeśli napiszemy

Jeśli napiszemy „blu” system znajdzie usługi, osoby i pliki zawierające te litery

operacyjny dla urządzeń mobilnych, pojawiały się screeny, przecieki – zawsze kończyło się na słowach i obrazkach. Poza tym, Windows Mobile (nazywający się już Windows Mobile;-) był silny i zaspokajał wszystkie potrzeby użytkowników – Palm nieodwołalnie odchodził w zapomnienie i mimo godnych Governatora deklaracji „I’ll be back” nikt, może poza garstką najzagorzalszych wyznawców nie wierzył już, że to możliwe. Nie wierzyłem i ja.

A jednak Palm powrócił. Kilkadziesiąt screenów, kilka niezawyraźnych filmów na Youtube i opisy to oczywiście za mało, żeby wypracować sobie kompleksową opinię, ale wrażenie jest naprawdę powalające. Wbrew moim oczekiwaniom, nie mamy do czynienia z odkurzonym reliktem – Palm odrobił lekcje i pokazał, że jest na bieżąco z trendami. Web OS, bo tak nazywa się nowy system legendarnej firmy prezentuje się doskonale, a jego najsłabszym punktem jest dla mnie, jak na razie, idotyczna nazwa. Ale przejźmy do konkretów – oto pięć powodów, dla których Web OS spowodował u mnie opad szczęki i gwałtowne poczucie, że mój Diamencik jakoś kiepsko działa:


1. Szybkość, szybkość i jeszcze raz szybkość!

Oczywiście, to tylko demonstracje. Oczywiście, nie widzieliśmy żadnych rzeczywistych testów. Oczywiście, pożyjemy – zobaczymy. Ale – ta szybkość działania! Znów – pokonać w płynności WM czy Symbiana to bułka z masłem. Ale „toto” ma prawdziwy multitasking i przy uruchomionych jednocześnie trzech, czterech, pięciu (nie widziałem prezentacji z większą ilością) aplikacjach wciąż działa równie szybko, co iPhone! Tego nie potrafi nawet najszybszy w tej chwili na rynku pocket, Asus P565! W dodatku wyświetlane w okienkach podglądy działających aplikacji są cały czas animowane, pokazując rzeczywisty stan wciąż działającego programu.


2. Intuicyjność i prostota

– to, z czego słynął dawny Palm OS, teraz powraca w nowoczesnym wydaniu. iPhone jest intuicyjny, to fakt, ale żeby tą intuicyjność osiągnąć, inżynierowie Apple pozbawili go mnóstwa możliwości. Tymczasem, z tego co do tej pory widziałem i czytałem, Web OS oferuje o wiele, wiele więcej, a zarazem jest bajecznie prosty w obsłudze. Mam wrażenie (może mylne, nie mam jak sprawdzić, niestety), że gdybym teraz, po obejrzeniu tych kilku klipów dostał do ręki urządzenie z nowym systemem Palma, byłbym w stanie posługiwać się nim bez żadnego problemu i dodatkowego treningu.


3. Możliwości.

Jest multitasking, jest „kopiuj/wklej”, jest synchronizacja z aplikacjami na komputerze i w Sieci, jest świetna przeglądarka, wbudowany zestaw niezbędnych aplikacji, obsługa ważnych standardów (np. Bluetooth A2DP, czego nie ma iPhone), słowem większość tego, czego potrzebują nawet zaawansowani użytkownicy. Nie wiem do tej pory dwóch bardzo dla mnie ważnych rzeczy: czy jest natywna obsługa plików Office (odczyt/edycja/tworzenie) oraz czy użytkownik ma dostęp do systemu plików. To drugie wydaje się prawdopodobne ze względu na fakt, że Palm Pre, pierwsze urządzenie z Web OS ma być podobno widziany w systemie jako urządzenie pamięci masowej – ale to ostatnie może dotyczyć tylko obszaru służącego przechowywaniu plików multimedialnych.


4. Perfekcyjny wygląd.

Nie ukrywajmy, w epoce post-iphone’owej to, jak wygląda interfejs jest niemal równie ważne (a w przypadku kultystów nawet ważniejsze) od możliwości systemu. Pod tym względem Web OS bije moim zdaniem nie tylko boleśnie staromodne Łindołsy czy rozpaczliwie brzydkiego i niedorobionego pod tym względem Androida, ale też w miarę eleganckiego (choć też staromodnego) Symbiana S60 a nawet (nie bijcie, wielbiciele jaboli) interfejs iPhone’a! Jest przemyślany kolorystycznie, gładki, nieprzeładowany, wykonany ze smakiem. Nie jest na tyle cukierkowy, żeby nie mógł tego używać biznesman, ani na tyle poważny, żeby nie spodobał się młodym. Acha, i nie czuć w nim na kilometr Azji (jak w interfejsie Samsunga czy LG).

5. Aplikacje

, czyli łatwość tworzenia oprogramowania. Cały interfejs Web OS jest stworzony w technologii rodem z Sieci (co może tłumaczyć jego nazwę)! Każdy, kto potrafi napisać aplikację używając HTML i CSS będzie też umiał napisać program dla nowego systemu Palma, a to znaczy, że szybko powinno być takich aplikacji naprawdę dużo.

Informacje na temat osoby z listy naszych kontaktów

Informacje na temat osoby z listy naszych kontaktów

Żeby nie było, że ten „powrót Jedi” rzucił mi się na oczy – Web OS ma też wady. Najważniejszą z nich wydaje się brak obsługi grafiki 3D, który czyni nowy system nieprzydatnym dla mobilnych graczy spragnionych mocniejszych wrażeń. Mnie to akurat szczególnie nie wzrusza, ale wiem, że są tacy, dla których palmtop czy palmofon to również w dużym stopniu kieszonkowa konsola do gier. Ludzie z Palma nieśmiało przebąkują, że kolejne wersje Web OS będą miały to niedociągnięcie poprawione i w ich własnym interesie, lepiej, żeby faktycznie tak było.

Bardzo ciekawy okazał się też sprzęt, na którym działa nowy system. Oto jego parametry wraz z krótkim komentarzem:

Palm Pre

Ekran

: 3,1″, 320×480, dotykowy, pojemnościowy, z technologią multitouch

(duży, choć rozdzielczość nieco za mała, jak na mój gust – technologia dotykowa taka jak w iPhone, czyli reagująca tylko na palec, nie na rysik no i do tego multitouch!)

Forma i rozmiary

: Slider pionowy (klawiatura wysuwa się w dół), wymiary 59x100x17 mm, waga 135 g.

[Grubasek, niestety. Osobiście wolałbym, żeby nie miał sprzętowej klawiatury, za to był o kilka milimetrów cieńszy i kilkadziesiąt gramów lżejszy. Zobaczymy, jak będzie leżał w ręku, a jak w kieszeni.]


Wiadomości

: SMS, MMS, e-Mail (POP3/IMAP, Yahoo, Gmail, AOL…), IM

[Wszystko co trzeba, prosto z pudełka. Nie, żebym komuś wypominał brak MMS-ów.. ;-)]

GPS

: Jest

[Nie wiadomo, jaki chip odpowiada za obróbkę sygnału, ale nie jest to informacja naprawdę ważna]

Aparat fotograficzny

: 3 MP, stała ostrość, lampa doświetlająca LED, możliwość kręcenia filmów

[Uuu… brak autofokusa?! Palm pisze wprawdzie „extended depth of field”, ale to mi wygląda na marketingową zasłonę dymną. Reszta ok.]

Czujniki

: oświetlenia, akcelerometr, czujnik zbliżenia

[Pełen zestaw. Na filmach widać, jak szybko i płynnie system reaguje na dane z czujnika położenia.]

Łączność

: Wi-Fi 802.11 b/g (WPA, WPA2, 801.1x), Bluetooth 2.1 z EDR i obsługą A2DP

[Brak „standardu” n jakoś specjalnie mnie nie dziwi, Bluetooth jest kompletny, ze wszystkimi wodotryskami;-)]

Pamięć

: operacyjna/systemowa – brak danych. Masowa – 8 GB, widziane po podłączeniu do PC jako dodatkowy dysk

[Solidny standard dla urządzenia mającego pełnić rolę multimedialnego kombajnu.]

Możliwość pracy jako modem do PC

: tak, przez Bluetooth

Złącza

: USB standardu 2.0 Hi-Speed, wyjście słuchawkowe 3,5 mm

[USB służy zarówno do wymiany danych, jaki do ładowania – to powinno spodobać się ajfonersom i użytkownikom innch urzadzeń ze specyficznymi, niestandardowymi złączami zasilania. Z kolei w sercu użytkownika sprzętu HTC radość budzi gniazdo słuchawkowe 3,5 mm.]

A tu uruchamia się aplikacje...

A tu uruchamia się aplikacje…

Palm Pre ma jeden przycisk nawigacyjny i… dotykowy panel poniżej ekranu, pozwalający wydawać polecenia za pomocą gestów, bez zasłaniania wyświetlacza. Ciekawym (chociaż nie wiem, czy jakoś specjalnie wygodnym czy przydatnym) akcesorium jest bezprzewodowa stacja ładująca Touchstone.

Weług informacji producenta, Palm Pre ma być dostępny w Europie w tym samym czasie, co w USA, czyli „w pierwszej połowie 2009”. Mam nadzieję, że „w Europie” znaczy również „w Polsce” i że cena będzie w miarę rozsądna, czyli nie przekroczy ceny iPhone’a.