Tom Clancy’s H.A.W.X. – cudów nie ma

Czy samą grafiką można kupić graczy?

Czy samą grafiką można kupić graczy?

Nic więc dziwnego, że podkręcany zapowiedziami UbiSoftu dotyczącymi realizmu odwzorowania lotu, sprzętu i obiektów naziemnych czekałem na ten tytuł ze sporym napięciem.

Po wrzuceniu płyty do napędu i uruchomieniu gry przywitały mnie świetny dźwięk i doskonała grafika. Wszystko było wiec z godnie z zapowiedziami. Pierwsze misje były niesamowicie łatwe. Zestrzel samolot, rozbił baterię dział przeciwlotniczych, zniszcz konwój. Wydawało mi się, że mam do czynienia z klasycznym wprowadzeniem do coraz to cięższych zadań.

W między czasie podziwiałem cudownie odwzorowane miasta. Lot nad samymi dachami daje naprawdę sporo radości. Szczegóły budynków, ulic mogą zrobić wrażenie. Szkopuł w tym, że są to martwe miasta. Na ulicach nic się nie dzieje. Wiadomo wojna, każdy komu życie miłe siedzi w domu. Wracając do rozgrywki, z misji na misję było.. tak samo łatwo.

Niestety wbrew oczekiwaniom H.A.W.X. nie równa do poziomu Ace Combat. O ile pod względem wykonania przebija ten tytuł, o tyle pod względem samej gry do czynienia mamy ze zwykłą arcadową strzelaniną. Na prawdziwy konsolowy symulator przyjdzie nam jeszcze długo poczekać.