Rock Revolution – Trzeci do pary

Nie ma chyba gracza który nie znał by takich tytułów jak Guitar Hero czy Rock Band. Te dwie muzyczne gry odmieniły w ostatnich dwóch latach przemysł elektronicznej rozrywki. Przyniosły też krocie im producentom. Mało kto jednak wie, że największym wygranym batalii pomiędzy tymi tytułami nie jest żaden z ich wydawców. Obie gry wydana są na licencji, a ta jest własnością firmy Konami która lata temu wymyśliła i rozpropagowała w Japonii koncepcję muzycznej zabawy na ekranie. Najwidoczniej tantiem które spływają do Konami nie są zbyt wysokie. Wydanie Rock Revolution jest na to najlepszym dowodem.
Oryginał wyglądający jak swój własny klon. Do czego to doszło...

Oryginał wyglądający jak swój własny klon. Do czego to doszło…

Wielbicieli gatunku zdziwi z pewnością, że nie znajdzie tutaj żadnego oryginalnego wykonawcy. Wszystkie numery do odegrania są coverami. Trzeba przyznać, że coverami z górnej półki. Nie znajdziemy tu byle jak wykonanych przebojów. Drugi element który rzuca sie na uszy to mocno gitarowe granie. Zero ballad, smęcenia, czysta adrenalina. Tyle strona muzyczna, która nie rozczarowuje, ale pozostawia jednak lekki niedosyt. Co innego kiedy przyjrzymy sie rozwiązaniom technicznym. W przeciwieństwie do konkurentów, Rock Revolution pozwala na granie solówek, szarpanie za struny, i modulowanie dźwięku. Dodać należy, że już na najniższym poziomie trudności gra wymaga skupienia i refleksu.

Jeśli ktoś lubi ten gatunek rozrywki, nie zależy mu na słuchaniu oryginalnych nagrań będzie zachwycony Rock Revolution. Maniakom RB i GH opadnie szczena na widok możliwości które daje ta gra.  Osoby które śmieszą plastikowe gitary jak zwykle popukają się w głowę i przejdą nad tym tytułem do porządku dziennego.

Close

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.