Powtórka z „Titanica”, czyli czy Nokia wpadnie na górę lodową i pójdzie na dno?

Czy kierownictwo Nokii uważa, że ich firma zmierza ku zagładzie? Dlaczego coś, co jest dobre nie ma przyszłości? Co jest ważniejsze, twarde dane, czy nieuchwytne plotki? Zastanawialiście się nad tymi sprawami? Bo ja tak

Im większy koncern, tym wolniej adaptuje się do zmieniającego się wciąż otoczenia i tym wolniej podejmuje decyzje. Michał  porównał kiedyś Nokię do idącego pełną parą transatlantyka* – między chwilą, kiedy kapitan podejmie decyzję o zmianie kursu i poda komendę na ster, a momentem, kiedy statek rzeczywiście zacznie płynąć w nowym kierunku może minąć bardzo, bardzo, bardzo dużo czasu. Jeśli dodatkowo wyobrazić sobie, że ktoś, kto na tym statku odpowiada za wypatrywanie zagrożeń przysypia albo ma kiepski wzrok, to łatwo dojść do wniosku, że kwestią czasu jest, kiedy „niezatapialny” s/sNokia wpakuje się na górę lodową i gładko pójdzie na dno. A góra już połyskuje w ciemności…

Całkiem żwawy trup

Istniej e coś takiego, jak

starość moralna

– kiedy sprzęt lub oprogramowanie, choć wciąż jeszcze zdolne spełniać swoje funkcje, staje się dla użytkownika niewygodne i niewystarczające tylko dlatego, że pojawiły się nowe, lepsze, rozwiązania. Uważam Symbian S60 za dobry system. Oferuje ogromne możliwości, jest dopracowany, jest dojrzały. Oczywiście, mógłbym wskazać wiele elementów lub funkcji, które w Symbianie są denerwujące albo których brakuje, ale nie oszukujmy się – to można zrobić z każdym systemem mobilnym na rynku. Przechodząc do meritum:

Symbian jest dobry i osobiście go lubię

,

ale pozostałe systemy są po prostu lepsze

. I nie mam na myśli

obiektywnego

porównywania

możliwości, tylko

subiektywne

odczucie

, ergonomię używania, podążanie za trendami, wokół których kręci się dziś świat **.

Symbian

, choć wciąż doskonale radzi sobie z tym, do czego go stworzono,

zestarzał się moralnie

.

Góra lodowa? Jaka góra lodowa?

Problem z wizerunkiem Symbiana i Nokii wyraźnie spędzają sen z powiek również kierownictwu fińskiego

koncernu

: podczas Nokia World 2009

klimat przemówień

najwyższych „garniturowców” jako żywo przypominał absurdalnie hurraoptymistyczne przemowy, z jakimi dowódcy zwykli zwracać się

do swoich żołnierzy, kiedy konieczne okazywało się

„taktyczne skrócenie frontu” albo „wycofanie się na z góry zaplanowane pozycje”. Wszyscy kolejni mówcy usilnie próbowali przekonać słuchaczy (a może i samych siebie przy okazji), że

Nokia jest tak wielka i silna, że nic jej nie ruszy *** („My wcale – słyszycie, WCALE – nie jesteśmy w defensywie. WCALE nie. Ani troszeczkę”).   Rzeczywiście,

jeśli patrzeć na liczby

obrazujące ilość sprzedanych telefonów, udział w rynku czy liczbę wprowadzonych modeli,

to pozycja Finów wydaje się silna jak Linia Maginota

. Problem w tym, że znacznie ważniejsze od przedstawiających stan z „wczoraj” obiektywnych liczb są subiektywne odczucia użytkowników, które decydują o tym, jakie będzie „jutro”.  A subiektywne odczucia użytkowników są takie, że Symbian umarł, tylko jeszcze o tym nie wie. Czy wraz z nim odejdzie Nokia?

Być może jednak nie. Są  powody, żeby uważać, że

Nokia jednak zauważyła górę lodową i robi co może, żeby jej uniknąć

. Te powody to N900 i jej system,

Maemo 5

.

CDN. * OK Michał, pamiętam, że mówiłeś o tankowcu, ale statek jest statek, a transatlantyk bardziej pasuje mi do kontekstu.  Wybaczysz? ** WM, choć w podobnej sytuacji co Symbian, przechodzi właśnie intensywną kurację odmładzającą w postaci WM6.5 a na horyzoncie widać już Zupełnie-Nowy-System, jakim ma być WM7 *** Co warte odnotowania, specjalnym gościem konferencji NW 2009 był Chris Moon, człowiek nie do złamania, człowiek o woli z żelaza, człowiek, który poradził sobie w sytuacjach, których wolelibyśmy nawet sobie nie wyobrażać i dziś uczy innych jak nie poddawać się nawet wtedy, kiedy wszystko wydaje się przegrane. Nokio, czy jest aż tak źle?

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.