Pogadanka o monopolu

Ostatnio głośno jest o tym, jakie to Microsoft czy Google są paskudni! Monopoliści! Przez nich rynek jest ograniczony! Nie można korzystać z alternatywnych produkt.... zaraz, zaraz!

Od lat jest już głośno o monopolu i o tym, jakie te wszystkie bogate firmy są złe. Szczególnie po uszach obrywają Google i Microsoft. Jedna firma jest „blokerem” na rynku internetowym, druga na rynku oprogramowania. Śmiem polemizować.

Mam pytanie do wszystkich fanów Maka i Linuksa: czy musicie korzystać z Windows? Tak? To co robi na waszych dyskach Ubuntu i Mac OS X? Ja wybrałem Windows, bo mi najbardziej odpowiada. Wy wybraliście swoje uniksowe systemy. Jak sądzę wszyscy jesteśmy zadowoleni. Dlaczego więc, moje drogie zakapiory, upieracie się, że Windows nie powinien, na przykład, mieć wbudowanej przeglądarki? Podejrzewam, że wszyscy się zgadzamy, że Windows Internet Explorer to najgorsza przeglądarka na rynku. Dlatego ją odinstalowałem i używam Chrome’a. Gdzie tu problem? Po co edycje Windows „N”, których nikt nie kupuje?

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?

A mniej zaawansowani użytkownicy? Zachęcam do wytłumaczenia mojej mamie co to jest przeglądarka internetowa. Ona i tak włącza „Internet”. Chrome’a jej sam zainstalowałem. A gdyby mnie nie było? Dostała by netbooka z Windowsem XP bez przeglądarki i co dalej? A że padło na Internet Explorera mnie akurat nie dziwi. Dlaczego? No to chyba nie dziwne, że firma, która sprzedaje SWÓJ produkt instaluje na nim SWOJE oprogramowanie. Ma do tego święte prawo. Tak samo, jak Canonical w swoje systemy jako domyślną przeglądarkę ustawia Firefoksa (możliwe, że się coś ostatnio w tej materii zmieniło, proszę mnie poprawić w razie czego) a Apple wpycha wszędzie swoje Safari. Nie mam nic do tego. Zawsze mogę wybrać alternatywę i nie będę miał z tym kłopotów. To ich produkt i mogą go sprzedawać w dowolnej formie i w dowolnej cenie. A co z nami użytkownikami? Albo nam się produkt podoba i kupujemy, albo uważamy, że to „m$-shit” i idziemy w ramiona konkurencji.

Problemem są tu pewne standardy. W Polsce na przykład bez pakietu Office nie bardzo sobie poradzimy w elektronicznych urzędach. Ignorowanie standardów ISO (w których między innymi jest standard Microsoftu, tak przy okazji) jest wynikiem beznadziejnej polityki w naszym kraju. Tylko że nie rozumiem tu winy Microsoftu. Socjalistyczny ustrój kraju w którym żyjemy i brak wolnego rynku daje właśnie takie rezultaty. Więc kto narzeka, tego odsyłam do urn wyborczych a nawet do świata polityki. Wolność wyboru jest tu kluczowa. Powinniśmy mieć możliwość korzystania zarówno z „micro$hitu”, jak i z innych standardów. Problem jednak tyczy się na szczęście nielicznych krajów (w tym niestety Polski), więc nie widzę tu „globalnego monopolu”.

Tematu Google’a nawet nie chce mi się poruszać. Tak jak w przypadku oprogramowania trzeba wykonać te kilka klików, by skorzystać z alternatywnych aplikacji, tak by wejść na www.bing.pl zamiast na www.google.pl nie trzeba robić nic. A jednak wszyscy korzystacie (OK., pewnie nie wszyscy, ale większość z Czytelników) z Google’a. Bo jest monopolistą? Czy po prostu dlatego, że jest najlepszą wyszukiwarką na rynku?

Google, Microsoft, Adobe i inne koncerny tej ligi na swoją historię i spuściznę zapracowały. Produkują,

moim

zdaniem znakomite produkty. Możecie się ze mną nie zgadzać. Ale nie jesteście zmuszeni ich używać. Dowodem są wasze aplikacje, systemy i ulubione wyszukiwarki.

Tradycyjnie zachęcam do niezgadzania się ze mną i dyskusji w komentarzach (w których tradycyjnie mam zamiar i ja się udzielać). Przed napisaniem jakiegokolwiek komentarza proszę tylko o jedno: wyobraźcie sobie, że wasz dziadek założył firmę w garażu. Ciężko pracował na swój sukces, który osiągnął. Potem wasz ojciec dziedziczy interes, potem wy. Po czym przychodzi urzędnik do was i mówi, że musicie podzielić firmę i oddać jej większą część państwu bądź innym inwestorom. Spuściznę, na którą pracowaliście od pokoleń.

Flame on! 😉

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.