Happy New (Demoscene) Year

Produktywność rośnie. Jakość produkcji również. Jednak nie dotyczy to realnego świata ogarniętego kryzysem. Tylko czy ten kryzys bardziej dotyka finansów, czy czegoś zupełnie innego?

Minął kolejny rok, świat jak zawsze zmierza ku upadkowi, a „poważne” tygodniki na okładce wybijają nagłówek: publikujemy wywiad z Dodą. Fajnie, ciekawe ilu zyskają w ten sposób czytelników, a ilu stracą. Jeden z moich znajomych odwiedził mnie w burzliwym okresie między świętami z choinką i świętami z szampanem. W pewnym momencie zapytał: A na koncercie Madonny byłeś? Nie – odpowiedziałem. Bo i po co? Popkulturę trawię tylko w wersji mocno zmielonej. Choć doceniam nakład środków włożonych w zamieszanie na klepisku na Bemowie, to wrażenia estetyczne i słuchowe wole odbierać np. na koncercie mojego ulubionego zespoliku, który w grudniu 2009 zagrał w Stodole.

Po tym przydługim wstępie, pozwolę sobie przespacerować po polach nieco mi bliższych. Niemal od dekady wśród demoscenowych znajomych słyszę: „demoscena umiera”, „kiedyś to było…”, „już nie te czasy kiedy demoscena była wielka”. Słyszę i obserwuję, patrząc za równo z punktu widzenia uczestnika scenowych imprez, organizatora parties i podczas gościnnych występów, które maja na celu przybliżenie tej subkultury innym (w tym roku demoscenowy tour objął Poznań, Sosnowiec i Bydgoszcz). Słucham, obserwuje i przestaje wierzyć w narzekania malkontentów. „Bo choć mało nas zostało” to na Breakpoincie wciąż liczba uczestników oscyluje w granicach 1000, na Riverwashu 2009 była ponad 100 osób, a komodorowe party Silesia 3 odwiedziło 60 osób. Wciąż mało?

W jednym z wątków na Pouet.net można odnaleźć listę 100 najciekawszych produkcji roku 2009. Zamyka ją (na ostatnim, setnym miejscu) produkcja na Commodore 64 – demo Still Ready grup Resource i The Dreams (II miejsce na party Little Computer People 2009) – zgrabne, wyjątkowo wysmakowane i nostalgiczne choć bez przesadnie dobrych efektów, wciąż pokazuje jak wiele można jeszcze wycisnąć z 1-megahertzowego 6510.

Na 99 pozycji – JSpongy grupy Ribbon – 512 bajtów kodu w Javie, a przed nim 4-kilobajtowe intro Valleyball grupy BluFlame (IV miejsce na Breakpoincie), oczywiście że z Boing Ballem.

Na 97 miejscu fraktalowe intro Fracture, part2: infinite mandelbrot scroller grupy Quite.Kilka miejsc wcześniej – animacja grupy Nuance, Julia (II miejsce na Beakpoincie).

Bezpośrednio przed nią – szaleństwo w 1 kilobajcie – Monjori oraz kolejna produkcja z Breakpointa – demo Birostris grupy Matt Current.

To zaledwie kilka produkcji z ostatniej dziesiątki Top 100 Pouet.net. Reszta w następnym poście. Miłego oglądania.

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.