Nie kupię nowego iPhone’a, ale na pewno mi się spodoba

Dziś wieczorem Apple pokaże kilka gadżetów i rozwiązań, którymi świat mody i IT będzie się zachwycał w ciemno. U nas, w komentarzach, znowu będzie fala szyderstw. Których trochę nie rozumiem.
Jobs JEST wizjonerem, tylko nietrafiającym w moje potrzeby

Jobs JEST wizjonerem, tylko nietrafiającym w moje potrzeby

iPod i iPhone a teraz iPad podbiły świat. Ku rozgoryczeniu, wręcz szoku większości entuzjastów IT. Ale zrozumcie, drodzy pasjonaci, to nie jest sprzęt dla was. Wszystkie wasze argumenty są trafne. Nawet moja Nokia umie więcej, niż iPhone. Odbiera bez problemu MMS-y, umożliwia uruchomienie wielu aplikacji na raz, ma dostęp do plików, nie wymaga iTunes, i tak dalej, i tak dalej. To samo możemy powiedzieć o zaprezentowanych na Computeksie tabletach, w tym moim faworycie, czyli Eee Padzie.

To wszystko prawda. Tylko zrozumcie, że to jest istotne dla was. Przeciętny użytkownik smarfona nawet nie wie, że to smartfon. On nie musi mieć Putty w jednym oknie, przeglądarki w drugiej i skonfigurowanej przez siebie przeglądarki w trzecim. W telefonie ma być ładnie, wygodnie, ma to działać. Więc czego nie umie moja Nokia, a iPhone owszem? Nie mam 100 000 aplikacji, które nie są mi do niczego potrzebne, ale za to są fajne. Jasne, mam Ovi Sklep, ale ilość i jakość oferty to zupełnie nie ten poziom. A przeglądanie Internetu? Safari śmiga jak marzenie, wszystko się dzieje od razu, jest logiczne i wygodnie. Symbianowa przeglądarka za to muli strasznie, a Opera Mobile… no ona jest super, ale czasem miewa irytujące bugi.

Dlatego też, drodzy entuzjaści, wasze telefony z Androidem czy Windows Phone czy co tam kto ma umieją dużo więcej, niż najnowszy iPhone. Nieporównywalnie więcej. A na dodatek są tańsze. Wszystko się zgadza. Ale ciężko znaleźć egzemplarz, który byłby urządzeniem dla każdego, bezstresowym, bezawaryjnym, tak przyjemnym, intuicyjnym i łatwym w obsłudze. A przy tym ładnym.

WWDC 2010 już dziś wieczorem. Marcin czeka na posterunku, by zdawać wam relacje na bieżąco. Ale na pewno i ja będę oglądał. Bo tak jak na pewno nie kupię nic, co tam zaprezentują, tak na pewno po raz kolejny powiem „o kurczę, ale super pomysł!”.

Kontynuujemy nasz nowy zwyczaj – jeżeli jakieś komentarze przykują moją uwagę, będę je publikował w następnej notce. Ważna uwaga: komentarze do komentarzy (sic!) umieszczamy pod odpowiednią notką (czyli tam, skąd one pochodzą).  Mam nadzieję, że dzięki temu trochę postymuluję jeszcze dyskusję, zwłaszcza, że niejednokrotnie komentujący mają więcej ciekawych rzeczy do powiedzenia, niż ja sam;)

Z notki pt. O czasach, w których Bill Gates i Steve Jobs byli bohaterami wybrałem komentarz anonimowy Gość IP:83.8.56.* 2010.06.04 18:23):

To sa niezapomniane czasy. Lata konca 70-tych i 80-te. Wtedy powstawaly takze odpowiedniki dzisiejszych konsol do gier – automaty, gdzie jadna szafa byla tylko jedna gra….
Ja sie nie zgodze z autorem tekstu. Nie uwazam ze koniec ery pionierow komputerow nastal z powodu decyzji w sprawie Microsoftu.
Wedlug mnie duzo wieksza krzywde zrobila po prostu coraz wieksza dostepnosc technologii. Znalazly sie firmy kopiujace pomysly, pewne rzeczy spowszednialy. Najgorsze jednak jak dla mnie bylo to, ze USA zaczela przenosic swoje fabryki do Chin. Pojawila sie tandeta, ciecie kosztow, liczenie czy cos sie oplaca. Fakt, pionierzy tez musieli z tego co pamietam pozyczac czesto kase na swoje niezrozumiale wtedy pomysly. Tak naprawde epoka powstawania Krzemowej Doliny byla swego rodzaju drugim zdobywaniem Dzikiego Zachodu. Tym razem przez pionierow myslacych daleko do przodu, potrafiacych zaufac technice.
A tak w ogole polecam ksiazke Poddani Microsoftu. Swietnie ukazuje mlodych ludzi w czasach gdy pracowali w Microsofcie, IBM, Apple.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.