O tym, dlaczego nie kupię smartfona z Windows Phone 7

Na system Windows Phone 7 czekałem z bardzo dużym zainteresowaniem, rozważając wręcz ewentualny zakup. Zapowiada się idealnie. Ale Microsoft wykastrował go z dwóch najważniejszych dla mnie funkcji.
Nawet ten Xbox mnie kusi. No ale...

Nawet ten Xbox mnie kusi. No ale…

Czuję bardzo wiele sympatii do firmy Microsoft. Nie interesują mnie ideologie, interesuje mnie usability. A tu rozwiązania z Redmond, w moim

subiektywnym

odczuciu, biją konkurencję na głowę. Dlatego też czekam bardzo niecierpliwie na Windows Phone 7. Wszak główny problem z mobilnymi urządzeniami to wygoda użytkowania. I coś czuję, że interfejs WPS7 to będzie strzał w dziesiątkę.

Moja przygoda ze smartfonami zaczęła się od Symbiana, trwała przez długie cztery lata, aż nie sprawiłem sobie obecnie posiadanego Desire’a z Androidem 2.2. I muszę przyznać, że Google odwaliło kawał dobrej roboty. System jest funkcjonalny i wygodny. Co najmniej równie dobry jak iOS, aczkolwiek z iPhone’em zawsze mam kontakt bardzo przelotny, więc nie chcę ferować jakichś zdecydowanych opinii. A nakładka Sense od HTC to już bajka.

Jak zobaczyłem po raz pierwszy na Engadgecie jak wygląda interfejs nowego mobilnego Windowsa, to się nieco zakochałem. Te „bezkształtne kwadraty”, jak to uroczo określił jeden z naszych komentatorów, mają sens. Pokazywano jak wykonywać różne czynności w systemie. Wrażenia: jest bardzo szybko, bardzo czytelnie i bardzo wygodnie. Super! Nie mogę się doczekać. Potem nadeszły złe wieści.

Najpierw dowiedzieliśmy się, że nie będzie wielozadaniowości. Wzruszyłem ramionami, bo i tak to jest załatwiane w inny sposób, poprzez usługi w tle. W iOS-ie niby nie ma (a raczej nie było), a i tak dało się tym sympatycznie bawić i pracować. Potem dowiedziałem się, że wymienne karty pamięci też nie są obsługiwane. Nie szkodzi, od nowości nie wyjmowałem, bo nie ma takiej potrzeby – przecież i tak wygodniej podłączyć telefon kabelkiem / WiFi / Bluetoothem, niż wyłączać, zdejmować klapę obudowy, i tak dalej. Ale dwóch kolejnych ograniczeń już nie „zniesę”.

Zacznijmy od mniej istotnej, czyli brak tetheringu. W podróży do komputera nie korzystam z żadnego dongla. Bo i po co? Po co mam płacić za coś, co już mam w telefonie? Podłączam komórkę kabelkiem, ewentualnie robię z niej Hot Spot WiFi i już mam Internet w laptopie. A tu klops. Windows Phone 7 na to nie pozwala. No dobra, ale podróżuję w sumie niewiele, smartfon w sumie też się nadaje do Internetu, więc jeszcze bym zagryzł zęby. Ale do jednej wady. Do dwóch już nie.

Drugą jest brak schowka. Fakt, nie korzystam za często, ale jak już korzystam, jest on niezbędny. Zdarza mi się przenosić duuuuużo tekstu z jednego miejsca na drugie. A w Windows Phone? Mam przepisywać? Oj nie, jak już mówiłem, system ma być WYGODNY.

Szkoda. Aczkolwiek możliwe, że zmienię zdanie. Wszak dotychczasowa opinia wyrobiona jest na podstawie YouTube’a i niczego więcej. Może Windows Phone 7 mnie tak wmuruje w ziemię, że zapragnę go za wszelką cenę. Póki co, zazdrośnie nieco patrząc na płynność i ergonomię „bezkształtnych kwadratów”, zostanę przy Androidzie. Nie z przyczyn ideologicznych. Nie z sympatii do marki. Po prostu, z pragmatycznego punktu widzenia…

Doładuj swój telefon!

Doładuj swój telefon przez CHIP.pl! Możesz zapłacić kartą kredytową lub zrobić szybki przelew z jednego z 16 banków.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.