Koncepcja telefonu Nokii z systemem Windows Phone 7

O tym, jak Nokia i Microsoft zrobiły mi prezent na Gwiazdkę

Newsem ostatnich miesięcy z pewnością był mariaż Nokii z Microsoftem. Jadąc do pracy szczerzyłem zęby z radości. Czytając komentarze... byłem bardzo zdumiony.

Osobiście jestem, póki co, zwolennikiem Androida. Dotychczas użytkownik Desire’a z Androidem 2.2, w tym tygodniu przesiadam się na Galaxy S. Z Androidem, mam nadzieję, również 2.2 (tu pytanie do was: jak jest z brandowanymi przez Erę Galaxy S? Jest już Froyo w Kies? Nie pytam o nieoficjalne źródła). Na Windows Phone i iOS-a patrzę jednak coraz bardziej zazdrosnym okiem. I przeczuwam, że następny smartfon będzie właśnie z którymś z tych systemów.

Android, niestety, staje się coraz bardziej niechlujny. O fragmentacji systemu wie już prawie każdy. Na szczęście, smartfony z wysokiej półki (a w te celuję) są w miarę jeszcze aktualizowane, więc dla mnie to nieco przereklamowany problem (a to, że na przykład, ani na Desire’a, ani na Galaxy S nie ma Gingerbreada, jakoś mi nie wadzi). Niestety, niechlujstwo tkwi w czym innym. System ten coraz bardziej mi przypomina to, czym był Windows 98. Niby wszystko działa jak trzeba, niby nic nie oferuje podobnych możliwości czy osiągów, a jednak co chwila coś się tnie, krzaczy i psuje. Zarówno Galaxy S, jak i Desire to wciąż telefony topowe. Czemu więc nawet otwarcie głównego launchera powoduje, że się ów launcher tnie? Czemu mając ponad pół gigabajta RAM-u, znikomą ilość usług w tle i kilka widżetów HTC Sense na pulpitach (a Sense to akurat kawał dopracowanego  oprogramowania) interfejs robi restart, bo brakuje mu pamięci? Pytania można mnożyć.

Konkurencja Google’a

iOS i Windows Phone nie mają tych bolączek. Pierwszy system swego czasu był zbyt uproszczony (uproszczenia nie są złe, sęk w tym, że był uproszczony nie tam, gdzie trzeba), ale od czasów wersji 4.x staje się wręcz genialny. Odrzuca mnie od niego w zasadzie polityka Apple’a („nie, nie wprowadzimy tego i koniec!”), ale trzeba przyznać, że to bardziej niesmak wizerunkowy. Za każdym razem, jak się bawię iPhone’em, jestem pod dużym wrażeniem ergonomii. To, co mi się nie podoba, poza brakiem Flasha, to mało funkcjonalny pulpit. Przydałyby się androidowe widżety. Ale to tyle. iPhone’a 4 nie kupiłem, bo tak jak iOS do mnie przemawia, tak sam telefon już nie – kiepsko leży w łapie i ma za mały ekran na mój gust.

Windows Phone 7 wyciągnął wnioski z iOS-a. Nie oszukujmy się, że Microsoft wszystko sam sobie zawdzięcza. Tak jak Windows 7 jest lekcją wyciągniętą ze Snow Leoparda, tak Windows Phone 7 jest lekcją wyciągniętą z iOS-a. Dla mnie jest to strzał w dziesiątkę. Mobilne Okienka działają błyskawicznie i bardzo płynnie. Wbudowane automaty są bezbłędne a ergonomia i usability (nie mylić z estetyką, o której za chwilę) stanowią wzór dla innych systemów. Dla mnie sama estetyka systemu również jest genialna. Do tego bardzo bogate portfolio aplikacji, integracja z Xboksem i resztą usług Windows Live – to wszystko do mnie bardzo przemawia. Dalsze argumenty przedstawił Kostek w swoim artykule, który dziś się u nas pojawił. Dublować tu nie będę, ale bardzo chętnie pogadam w komentarzach.

Problem Nokii

Symbian z kolei, nie oszukujmy się, jest platformą przedpotopową. Zgadzam się z tym, że na Symbianie zrobię dokładnie to samo, co na Androidzie czy iPhone’ie, a nawet więcej. Że jeśli chodzi o funkcjonalność, to jest co najmniej dobrze. Niestety, jest wolno. Jest niewygodnie. Praca z tym systemem to wątpliwa przyjemność, a jego złożone, pokomplikowane menu przypomina mi czasy starej Motoroli. I wiem o czym mowa: Nokia N70 przez 2 lata, Nokia 5800 XpressMusic przez 1,5 roku. Zdaję sobie sprawę, że wszyscy posiadacze Nokii zaczną się bronić, krzyczeć, że się nie znam, a ja generalnie to się sprzedałem M$ i piszę tę notkę za pieniądze, ale to jest tak, że każda sójka swoje chwali piórka. Więc tak, Symbian potrafi to samo, co Android czy Windows Phone, a nawet więcej. Tak jak Maluchem dojadę z Warszawy na Mazury tak samo, jak Corvettą. Wolę jednak Corvette. Mimo iż jest niżej zawieszona i na niektórych drogach mogę mieć kłopoty.

Więc poza obecnymi użytkownikami-fanami Symbiana, wszyscy się zgodzimy, że Nokii zmiana była konieczna. Wszyscy się też zgodzimy, że sprzętowo, to Nokia jest na topie. N8 to telefon najwyższej klasy – świetnie skonstruowany, solidny, z cudownym aparatem, świetnym ekranem, i tak dalej. Tylko ten software…

Pointa

Zdaję sobie jednak sprawę, że tak jak mi Windows Phone przypadł do gustu, tak wielu osobom nie. Wielbiciele iOS-a i Androida powinni jednak również świętować. Wbrew proroctwom wielu (a szczególnie pewnego wyjątkowo zaangażowanego emocjonalnie naszego jednego Czytelnika) mariaż z Microsoftem nie oznacza końca Nokii. I tak jak może wam się ten system zwyczajnie nie podobać, tak obie firmy bardzo skorzystają na swojej umowie. Windows Phone ma wreszcie potężnego partnera, a Nokia nowoczesny system operacyjny. Sprzedaż Okienek, która na razie utrzymuje się na przyzwoitym poziomie (ALE jak na debiutujący system w ekosystemie zdominowanym przez Google’a i Apple’a) wzrośnie. Nokia skupi się na doskonaleniu sprzętu, przez co będzie jeszcze ciekawsza, przez co zostanie zahamowany spadek sprzedaży. A to oznacza potężnego konkurenta dla Androida i iOS-a. To z kolei oznacza… jeszcze lepszego Androida, jeszcze lepszego iPhone’a.

Ja zatem mam prezent na Gwiazdkę: super-solidny smartfon Nokii z systemem, który mi bardzo pasuje. Wy macie lepsze swoje systemy, dzięki stymulacji przez nowego konkurenta. Wszyscy są zadowoleni. Więc zamiast kląć, świętujmy. A wam, fanom Symbiana, sugeruję przesiadkę na parę dni na dowolny inny system operacyjny. I mniej zacietrzewienia:-)

Czytaj też: 7 wspaniałych drobiazgów, za które pokochasz Windows Phone 7

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.