Jak coś można wygrac zbyt łatwo, może kryć się za tym oszustwo

Jeśli nie iPad, to co?

Ja w iPadzie jestem zakochany, a konkurencję doceniam, ale uważam za... nieudolną. Nasz Czytelnik postanowił jednak mnie nią zainteresować. I, muszę przyznać, dość rzeczowo.

Na wstępie tego tekstu krótkie wyjaśnienia kwestii „po co komu tablet?”. Po ujawnieniu pierwszych wzmianek dotyczących iPad spora część ludzi kwestionowała  użyteczność tego typu urządzeń. Czy słusznie? Patrząc na wyniki sprzedaży (samych tabletów Apple’a pierwszej generacji w ręce odbiorców trafiło ponad 15 mln) można stwierdzić, że istnieje spora liczba użytkownicy, którzy znajdą dla niego jakieś zastosowanie. Ja również do nich należę, i jestem w stanie znaleźć kilka enklaw, gdzie taki tablet powinien się sprawować lepiej od komputera, czy notebooka. Jestem gotowy też wydać na tego typu urządzenie określone pieniądze. Oczywiście jest to sprzęt służący głównie do konsumpcji treści, a nie kreacji. Dlatego należy go traktować raczej jako gadżet i to nie pierwszej… ale gdzieś tak… piątej kategorii ważności w hierarchii potrzeb.

Po tym krótki wstępie czas na pobieżne przyjrzenie się aktualnej sytuacji na tym młodym ale bardzo ciekawym rynku.

Tabletami zacząłem się interesować ponad rok temu, gdy to w technologicznym światku, pojawiły się zapowiedzi iPada. Pierwsze spoty marketingowe robiły wrażenia i rozbudzały wyobraźnię do tego stopnia, że byłem chętny do nabycia tego urządzenia wkrótce po premierze. Niestety wraz ze zbliżającą się dniem „X” do mediów docierało coraz więcej informacji o jego ograniczeniach. W końcu  nazbierało się ich tyle, że pomimo, iż jest to fajny gadżet, to niestety akurat produkt Apple nie spełnia elementarnych właściwości jakich oczekiwałem od tego typu urządzenia.

Mimo moich (wygórowanych?) wymagań, miliony użytkowników przyjęło go bardzo entuzjastycznie. Jego dobra sprzedaż spowodowała, że większość liczących się producentów elektroniki użytkowej zaczęła dumnie zapowiadać swoje ”

iPad killery”

. Niestety czas leciał, a nie dość, że tych killerów nie było, to nawet nikt nie pokusił się o urządzenie, które stanowiłoby choćby sensowną alternatywą dla tabletu firmy kojarzonej ze Stevem Jobsem.

Ubiegłoroczne targi IFA odbywające się na początku września w Berlinie, które miałem okazję zwiedzać, nie poprawiły zbytnio sytuacji. Jeden Galaxy Tab od Samsunga , w dodatku z ekranem 7-mio calowym (do moich zastosowań zdecydowanie za małym) i ze znacznie przesadzoną ceną, nie mógł stanowić konkurencji dla monopolu Apple’a.  Z drugiej strony wiele ciekawych projektów, w tym tak intrygujące, jak choćby Courier Microsoftu, zostały z bliżej nieokreślonych przyczyn anulowane.

Dopiero rok 2011, według wielu prognoz i zapowiedzi, ma należeć do tabletów. W szczególności wiele oczekuje się od tych opartych na nowym systemie Google, dedykowanym konkretnie urządzeniom tego typu. Mowa tu  oczywiście o Androidzie w wersji 3.0, kryjącym się pod nazwą kodową Honeycomb.

Tablety na androidzie

Motorola Xoom

Motorola Xoom

Nie ukrywam, że ostrzyłem sobie na nie pazurki (w tzw. „miedzy czasie” zaopatrzyłem się w swój pierwszy smartphone wykorzystujący ten system, konkretnie HTC Desire – z którego jestem całkiem zadowolony). W końcu jako pierwszy, a zarazem flagowy produkt pojawiła się, długo oczekiwana,

Motorola Xoom

. Pomimo robiącej wrażenie specyfikacji technicznej oraz intrygującego (w końcu oficjalnie dostosowanego do tabletów) systemu, wszystko wskazuje na to, że Goolge wraz Motorolą  popełniły falstart. Urządzenie, które miało zagrozić dominacji Apple’a w tym segmencie rynku zadebiutowało pełne braków i niedoróbek. Niedostępne, w dniu premiery, takie funkcje jak technologia flash czy obsługa kart SD to największe grzechy, które wychodzą na pierwszy plan (i nie bez powodu mogą być pożywką do żartów dla fanów „jabłkowych” urządzeń – gdyż były to główne elementy, których brak zarzucano iPadowi).

Samsung Galaxy Tab 10.1

Samsung Galaxy Tab 10.1

Z opinii dostępnych na forach tematycznych możemy się dowiedzieć o wielu innych problemach wieku dziecięcego m.in. są to: nie poprawnie działających aplikacjach i to tak podstawowych jak Google Docs, czy przeglądarka internetowa, braku wsparcia dla technologii DLNA (bezprzewodowe łączeniu urządzeń w celu przesyłania danych w szczególności video lub audio), odbiegający jakościowo od konkurencyjnego iPada ekran, problemy z ergonomią zgłaszane przez niektórych użytkowników (złe umiejscowienie głośników, czy wyłącznika), problemy z odtwarzaniem wideo w wysokiej rozdzielczości (HD) – zarówno lokalnie jak i z YouTube. Sam system też wymaga jeszcze optymalizacji w kilku miejscach.

Asus Eee Pad Transformer

Asus Eee Pad Transformer

To zdecydowanie za dużo jak na produkt, który chcąc nie chcąc musi stanąć w szranki z uboższym w funkcje ale jednak działającym stabilnie i bez większych zastrzeżeń, urządzeniem Apple’a.

Drugi z wielkich producentów elektroniki, który postawił na Androida to Samsung. Zapowiedział on nowego Galaxy Tab 10.1. Jest to urządzenie (przynajmniej patrząc na specyfikację) zbliżone do Xooma. Obydwa więc będą rywalizować, nie tyle z iPadem ale, głównie ze sobą o klientów preferujących system Google.

Nieco bardziej oryginalne pod względem wyglądu urządzenia zapowiedział Asus. Asortyment jego produktów jest szeroki i teoretycznie każdy powinien znaleźć coś dla siebie.

Asus Eee Pad Slider

Asus Eee Pad Slider

Mamy więc Eee Pad Slidera z wysuwaną klawiaturą QWERTY.

Eee Pad Transformer

z opcjonalną stacją dokującą, pozwalającą na zmianę tabletu w notebooka wraz z dodatkowa baterią oraz pełnowymiarową klawiaturą. Miłośnicy mniejszych urządzeń, otrzymają natomiast EE Pad MeMO posiadający ekran 7-mio calowy. Wszystkie, według zapewnień producenta,  w momencie premiery mają działać pod najnowszą odsłoną androida.

Na dzień dzisiejszy są to główni gracze korzystający z systemu Googla, którzy pewnie jednak będą walczyć, głównie między sobą o portfele klientów.

iPady

iPad 2 w dwóch kolorach

iPad 2 w dwóch kolorach

Premiera iPada drugiej generacji znowu wywołała sporo zamieszania w mediach. Niestety sam sprzęt jest tylko liftingiem urządzenia z przed roku i niczym (przynajmniej mnie) nie zaskakuje, (szczególnie gdy skonfrontujemy go z wcześniej zapowiedzianą konkurencją). Niezależnie jednak od sympatii (lub jej braku) do koncernu z Cupertino dla wszystkich obserwatorów tego rynku, premiera nowego tabletu tej firmy jest pozytywnym wydarzeniem.

Po pierwsze czuć oddech konkurencji. I to po dwóch stronach barykady. Dla nas miłym zaskoczeniem jest fakt, że Apple w dwa tygodnie po premierze udostępni iPada 2 w naszym kraju (przy poprzedniej wersji zajęło kilka miesięcy zanim oficjalnie pojawił się on na naszych półkach). Przestajemy więc być traktowani jak technologiczny kraj 3. świata.

Z drugiej strony kalifornijska firma, która kojarzy się z drogim sprzętem, w tym przypadku oferuje urządzenie w cenie zauważalnie (dla przeciętnego Kowalskiego lub Smitha) niższej od produktów Samsunga czy Motoroli (fakt, że jest to model posiadający tylko 16GB pamięci i nie zawierający kilku elementów, które ma konkurencja, ujdzie pewnie uwadze większości laików). Co prawda, moim zdaniem, ta niższa cena w rzeczywistości jest bardziej efektem psychologiczny niż ekonomiczny, jednak to właśnie ci „przeciętni klienci” stanowią główną grupę docelową, do której kierowany jest ten produkt i to oni zdecydują o ostatecznym sukcesie sprzedażowym. Dlatego też wszyscy producenci sprzętu z androidem będą pewnie musieli przemyśleć swoją strategię cenową (szkoda tylko, że tak późno).

Ostatnim z plusów jest fakt obniżenia ceny pierwszej generacji iPada – pewnie wkrótce będzie go można nabyć za podobne pieniądze, które aktualnie wydajemy na  przeciętnego netbooka.

Presja jak widać działa w obydwu obozach… a zyskujemy tylko my, konsumenci.

Alternatywy

BlackBerry PlayBook

BlackBerry PlayBook

Wydaje się być dosyć oczywistym stwierdzeniem, że w najbliższym czasie prym na rynku będą stanowić urządzenia Apple’a oraz rodzina urządzeń korzystających z systemu Google. Warto jednak wspomnieć jeszcze o co najmniej dwóch innych tabletach, które pewnie zdobędą swoich sympatyków. Nie liczyłbym co prawda na jakieś spektakularne rezultaty sprzedaży, a raczej mniejszościowy udział w rynku ale dla pewnych grup użytkowników mogą to być bardzo interesujące alternatywy.

Konkretnie mam tu na myśli urządzenia firm HP oraz BlackBerry. Każdy z nich będzie posiadał własny, autorski system operacyjny. Według relacji dziennikarzy mających okazję się z nimi zapoznać, są one interesujące i nie odstają od tego co

HP Palm TouchPad

HP Palm TouchPad

oferuje dwóch gigantów. Moim osobistym typem jest jednak android i póki co nie śledzę zbyt intensywnie tych produktów.

Pozostaje jeszcze odwieczny Windows, który w tym roku jednak świata nie zawojuje. Aktualne dostępne jego wersje (nawet najnowsza „siódemka”) nie są zoptymalizowany pod tablety oraz obsługę dotykową i choć klika urządzeń bazujących na tym systemie się pojawi (np. 12 calowy

Asus

EEE Slate EP121

, czy

MSI Wind Pad U100

) to raczej będą to niszowe urządzenia wykorzystywane głównie tam gdzie kompatybilności z „okienkami” jest niezbędna. Kolejna wersja Windowsa, oznaczona

MSI Wind Pad U100

MSI Wind Pad U100

numerkiem 8, w sprzedaży ma się pojawić się dopiero w przyszłym roku – choć krążą już pogłoski o wersji beta, przygotowywanej do zaprezentowana jeszcze w tym roku).

Co robić… czekać

Niestety dla osób, których (z różnych względów) nie oczarował iPad 2, jedynym wyjściem jest… nadal czekać. Honeycomb według wszystkich znaków w internecie jest jeszcze w wersji beta (a co najwyżej

release candidate

). Dlatego też wydaje się, że zdanie się na upływ czasu będzie najrozsądniejszym wyjściem w aktualnej sytuacji.

Po pierwsze, ceny na pewno spadną (wystarczy spojrzeć na pierwszego Galaxy Taba, który kosztował prawie 3 000 PLN, a aktualnie można go już kupić za niewiele więcej niż połowę tej kwoty). Liczę też, że pierwszy iPad niedługo będzie dostępny w kwotach zbliżonych do netbooków, co wydaje się być już rozsądne jak na takie urządzenie – jako drugi tablet jest to na pewno ciekawa oferta). Po drugie możemy liczyć na dopracowanie systemów operacyjnych (tak piję tu głównie do Androida) i miejmy nadzieje dosyć szybko otrzymamy godnego (pod względem stabilności i efektywnego działania) konkurenta dla iOSa.

Szkic tabletu Sony S1

Szkic tabletu Sony S1

Osobiście spore nadzieję wiąże z zapowiedzianym (jeszcze nie do końca oficjalnie) tabletem od Sony, kryjącym się pod kryptonimem S1. Jako zadowolony posiadacz PlayStation zakładam, że japońska korporacja przyłoży się do tego urządzenia (można tak przypuszczać choćby po fakcie, że nie ulegli ogólnej presji – pokazania się przed iPadem 2 – i nie przedstawiają na szybko niedopracowanego produktu). Pierwsze wycieki specyfikacji sugerują, że pod względem sprzętowym będzie on podobny do Motoroli Xooma czy Galaxy Taba 10.1 ale ma też posiadać killer featuer czyli host usb (tak, też się uśmiecham pod nosem gdy muszę stwierdzić, że port USB to killer feature ;-)). Według wstępnych informacji urządzenie powinno współpracować z PlayStation i całym środowiskiem multimedialnym oferowanym przez Sony (choć zdaję sobie sprawę, że mimo wszystko część usług, takich jak Qriocity, może nie być w Polsce dostępna). Liczę również na dobre wsparcie w postaci aktualizacji systemu (co jak pokazuje praktyka, nie zawsze jest standardem u innych producentów).

Pozostało tylko uzbroić się w cierpliwość… i czekać na nowe, lepsze, tańsze i bardziej dopracowane produkty.

Autorem powyższego felietonu jest Tomiga. Na co dzień pracujący w międzynarodowym koncernie zajmującym się telekomunikacją. W czasie wolnym pisze o swoich zainteresowaniach (filmach, grach i technologii) na prywatnym blogu (tam też oryginalnie został opublikowany ten tekst). Jest on też autorem darmowych gier ekonomicznych z serii Biznes Filmowy.

Nota ode mnie, czyli Maćka. Adres [email protected] jest do waszej dyspozycji. Jeżeli chcecie coś opublikować na Siećpospolitej Polskiej, nie widzę przeszkód. Warunek jest tylko jeden: tekst musi być dobry… Autorem powyższego, przypominam, jest Tomiga, za który raz jeszcze chcę mu podziękować:) Mimo, iż nie we wszystkim się z nim zgadzam. Ale polemikę zostawiam(y) wam.

Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.