GNOME Shell 3.0 – pierwsze wrażenia

GNOME 3 - z czym to się je?

GNOME 3 – z czym to się je?

Narzekałem, narzekałem – ale spróbowałem. No i się zdziwiłem… GNOME Shell uruchomiony na maszynie wirtualnej działa szybko i płynnie, bez zacięć i zapchań. Było parę wywrotek ale wybaczam – działa stabilniej niż pierwsze wersje KDE 4. Nawet przyznam, że jest w tym coś z płynności działania produktów Apple. Ale przejdźmy do konkretów.

Działanie

Na poziomie Unity. Działa raczej bezawaryjnie, jednak potrafi strzelić focha i trzeba restartować całe środowisko. Natomiast jeżeli mówimy o płynności działania, to GNOME Shell zdaje się wygrywać z Unity minimalnie, jednak testów pod dużym obciążeniem nie robiłem. Środowisko działa płynnie nawet na maszynie wirtualnej z 512 MB RAM, 1 CPU 2.6 GHz (z VT-x) i akceleracją 3D z przyznaną pamięcią video 128 MB. Jest to duży odskok wydajnościowy od poprzednich wersji Shella, ponieważ wcześniej nie dało się tego używać – po prostu muliło.

Użyteczność

Nie wiem. Interfejs jest strasznie przekombinowany, z udziwnieniami robionymi „na siłę”. Developerzy wymyślili sobie, że minimalizacja i dostęp do zamykania systemu, bez zabawy z konfiguracją, są niepotrzebne. Panel sterowania ubogi jak w Windows 95, standardowo brak nawet menedżera stylów – możemy tylko zmienić tapetę.

Wygląd

Twórcy GNOME albo optymalizowali interfejs pod tablety, albo myśleli, że użytkownicy są ślepi. Wszystko jest tak wielkie, że używając rozdzielczości 1156×864, mam wrażenie jakbym używał 800×600. Wygląd jest średni – developerzy, chcieli coś prostego a wyszło prymitywnego. Lepiej wygląda Unity czy odpowiednio skonfigurowany GNOME 2.

Poniżej krótki film z pobieżnego „obklikania” shella: