Google o cenzurowaniu Internetu przez władze

Zastanawialiście się kiedyś jak często do Google'a wpływają żądania o usunięcie lub dodanie danych treści? Gigant postanowił o tym opowiedzieć, dzieląc żądania na poszczególne kraje.
Google musi przestrzegać prawo w krajach, w których operuje.

Google musi przestrzegać prawo w krajach, w których operuje.

Pomiędzy lipcem i grudniem 2010 roku najwięcej tego typu żądań wpłynęło od rządu Stanów Zjednoczonych. Władze tego kraju wystosowały 4 601 próśb do Google’a o modyfikacje treści przez niego serwowanych. Największym „cenzorem” jest jednak Brazylia: na skutek 263 żądań usunięto 12 363 informacje. To już drugi raport Google’a wskazujący na dużą wagę, jaką Brazylia przykłada do kontroli informacji. Ilość brazylijskich żądań, w przeciwieństwie do amerykańskich, jednak nieco zmalała w porównaniu do ubiegłego roku.

Google jednak nie uznaje wszystkich żądań od wszystkich krajów, niektóre są odrzucane. W przypadku Stanów Zjednoczonych „tylko” 94 procent żądań zaakceptowano. Kraje takie, jak Japonia, Singapur czy Australia utrzymują się na poziomie 80%. Ani jednego żądania nie zaakceptowano od Turcji i Węgier.

Jeśli chodzi o nasz kraj, to utrzymujemy się na poziomie Korei Południowej, Portugalii i Argentyny. Oznacza to, że mniej niż połowa naszych zgłoszeń jest przyjmowana przez Google’a.

Jakie treści są usuwane? Na przykład Tajlandia zażądała usunięcia 43 wpisów, które „nabijały się lub krytykowały króla”, co jest prawnie zabronione w tym kraju. Usunięto również wideo pokazujące zamach na premiera Włoch. Z kolei nie usunięto krytyki indyjskich polityków.

Przy okazji, udało nam się dowiedzieć, że Google Orkut wciąż żyje. W Brazylii staje do równej walki z Facebookiem i MySpace’em. Niestety, tylko tam.

Pełny raport: kliknij tutaj.

2
Źródło: Google
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.