Google oskarża Microsoft o wyciek tajnego kodu źródłowego

Google przekazało firmie Microsoft poufne materiały. Ten wykorzystał je w rozprawie sądowej z Motorolą.

Wszystkie chwyty dozwolone?

Wszystkie chwyty dozwolone?

Trwa proces sądowy Microsoft kontra Motorola, w którym to pierwsza z firm utrzymuje, że druga narusza jej patenty swoim smartfonami z Androidem. Motorola odpowiedziała kontrpozwami i obie firmy zażarcie walczą w sądzie. Jednak jeżeli Google mówi prawdę, to Microsoft zaczął grać nieczysto.

W kwietniu Microsoft, wsparty nakazem sądowym, poprosił Google’a o kilka informacji, w tym objęty tajemnicą handlową kod źródłowy (nie wiadomo czego, najprawdopodobniej Androida). Chodziło o wyjaśnienie kilka spraw dotyczących praw autorskich. Kod miał być przeznaczony tylko do wglądu dla Microsoftu i nieudostępniony osobom trzecim.

Tymczasem teraz Microsoft wykorzystuje go w sprawie przeciwko Motoroli, oddając go do analizy ekspertowi. Google nie zostało ponoć o tym powiadomione i nie miało szansy zgłosić sprzeciwu. Domaga się więc, by opinia eksperta nie była brana pod uwagę jako dowód. Microsoft utrzymuje, że świadek jest powiązany ze sporem, więc mimo iż nie jest powiązany z firmą Microsoft, powinien mieć wgląd do owych danych.

Sąd ma trzy dni na rozpatrzenie wniosku Google’a.

Chcesz być na bieżąco z CHIP? Obserwuj nas w Google News