WikiLeaks dokumentuje walkę Apple’a z podróbkami

Apple reagowało dość ospale na kwitnący handel podróbkami w Chinach i innych azjatyckich krajach. Tak przynajmniej wynika z dokumentów udostępnionych przez WikiLeaks.
Chińczycy kochają Apple'a. Ale nie wszystkich ich na niego stać. (źródło: Digital Biz)

Chińczycy kochają Apple’a. Ale nie wszystkich ich na niego stać. (źródło: Digital Biz)

Apple powołało zespół specjalistów w 2008 roku, by ci walczyli z podrobionymi iPhone’ami i iPodami, jak wynika z elektronicznej notatki z pekińskiej ambasady, która została zapisana we wrześniu 2008 roku. Jednak pomimo tego, iż Apple oficjalnie wywiera duży nacisk na rząd chiński, niewiele zdziałał. Walka z podróbkami nie jest na liście priorytetów chińskich władz.

Według raportu samego zespołu, ilość imitacji produktów Apple’a jest „przerażająco gigantyczna”. Tak samo „przerażający” jest brak doświadczenia prawników Apple’a w rozmowach z chińskimi władzami.

Apple obecnie ma cztery sklepy w Chinach. Trzy znajdują się w Pekinie, jeden w Szanghaju. Sklepy-podróbki (sic!) są dużo częściej napotykane. Znaleźć w nich można zarówno oryginalny sprzęt Apple’a, pochodzący z przemytu lub innych tajemniczych źródeł, jak i urządzenia go imitujące.

Podróbki są nieraz perfekcyjne: robotnicy z fabryk produkujących części dla Apple’a kradną części i biorą je za wzorzec w opracowywaniu replik. Apple planowało najpierw zaatakować nieoficjalne sklepy, potem handlarzy ulicznych, a na samym końcu sklepy internetowe. Wszystko miało być załatwiane dyskretnie, bez ryzyka wpadki wizerunkowej.

Skutki nawet nie są opłakane. Skutków po prostu nie ma. Jak sprawdziła grupa reporterów, podrobionego iPada lub z nieoficjalnych źródeł można w Pekinie kupić w kwadrans. Apple zwróciło się więc do rządu, argumentując, że podrobiony sprzęt może mieć wadliwe baterie, które mogą eksplodować, a sam kraj wzbogaciłby się poprzez podatki z legalnego handlu. Rząd jednak nie kiwnął palcem, bo, jak wynika z notatek, fabryki podróbek zatrudniają wiele osób i ich zamknięcie mogłoby zwiększyć bezrobocie w regionie. No cóż…

0
Źródło: Digital Biz
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.