Legalne MP3, czyli artyści kontra Internet

Od dawna cierpię na dziwną przypadłość, która przez moich znajomych – zwłaszcza w dobie internetu – jest zupełnie niezrozumiała.

Lubię kupować oryginalne płyty. Wtedy częściej się uśmiecham i jestem milszy dla otaczających mnie ludzi.

Proceder kupowania płyt trwał w najlepsze gdy miałem urządzenia z napędem CD – komputer, czy odtwarzacz w salonie. Nie przeszkadzało mi nawet to, że niemal momentalnie odkładałem ją na półkę i ściągałem z internetu nielegalną wersję legalnie zakupionego krążka. Tak było wygodniej. Po co zgrywać krążek, kompresować go samodzielnie, skoro przy łączu 20 Mb/s ściągnięcie otagowanych już plików z elegancką okładką zajmie trzy razy mniej czasu. Ale mniejsza o to.

sxc.hu

sxc.hu

Pewnego dnia zorientowałem się, że jedynym urządzeniem, z którego odtwarzam muzykę jest telefon komórkowy. A do niego w żaden rozsądny sposób nie można włożyć płyty CD. Napędów w komputerze jak i notebooku nie używałem od miesięcy i prawdopodobnie porosły one pajęczynami, zaś odtwarzacz w salonie już dawno się zepsuł. Ta myśl dopadła mnie, kiedy stałem skonfundowany we własnym mieszkaniu z nową płyta O.S.T.R. w ręku i wciąż zastanawiałem się jak ją odtworzyć.

Głęboka irytacja dosięgła mnie jednak kilka godzin wcześniej, kiedy dowiedziałem się że nowa płyta jest już w EMPIK-ach. Oczywiście pobiegłem tam ile sił w nogach i już po chwili opuściłem salon trzymając w ręku ów krążek. Pomimo wielkiej euforii zdałem sobie sprawę, że choć mam płytę, a w uszach słuchawki, mimo wszystko nie mogę odsłuchać żadnego utworu. Oczywiście zakup płyty O.S.T.R. „Jazz Dwa Trzy” w wersji cyfrowej w momencie premiery był niemożliwy.

No właśnie, dochodzimy do trudnego tematu. Zdaje się że artyści, wytwórnie i ZAIKS wciąż nie zauważyli, że słuchanie muzyki z CD staje się powoli równie niecodziennym zajęciem, jak odtwarzanie swoich ulubionych kawałków tylko i wyłącznie z winyli.

Jeżeli spojrzymy co się dzieje za granicami naszego kraju, okaże się że tam cywilizacja dawno dotarła. Po pierwsze jest iTunes od znienawidzonej przez wielu firmy Apple. Jednak jak nie patrzeć na tą usługę, mieszkając za granicą mogę w dniu premiery nabyć płytę, która momentalnie znajdzie się w moim telefonie, a ja nie będę musiał ruszać swojego tłustego tyłka sprzed komputera nawet na kilka metrów.

Tymczasem większość polskich artystów na Internet jest bezgranicznie obrażona. Bowiem klepali radośnie płyty, które wrzucali do EMPIK-ów, a potem przyszło wielkie coś zwane Internetem i zeżarło większość dochodów ze sprzedaży nowych albumów.

Do takich wniosków można dojść przeglądając wywiady Kazika Staszewskiego, który otwarcie przyznaje się do totalnej niewiedzy w kwestii Sieci. Kolejną osobą, której Internet nie przypadł do gustu jest wspomniany O.S.T.R., który w jednym ze swoich kawałków mówi „Kiedy swój ulubiony winyl w ręce trzymam, Ktoś ma na dyskach ulubione 500 giga, Muzyki nie będzie… Wsadź se w d*** ten j***** Internet”.

Dzieje się tak głównie z powodu zupełnego niezrozumienia czym jest Internet. Artyści starej daty, którzy przygodę z muzyką zaczęli jeszcze przed popularyzacją Sieci, stanowczo mają z tym problem. Młodzi, którzy mają pojęcie do czego służy MySpace, Facebook i inne tego typu usługi, wiedzą jak zarabiać pieniądze z dala od wytwórni płytowej. Dobrym przykładem jest polski zespół Rasmentalism, który w niedawnym wywiadzie dla CGM przyznaje, że bez kontraktu radzi sobie nieźle, a muzykę sprzedaje bez żadnych pośredników.

Na szczęście sytuacja zaczyna się odmieniać i nawet O.S.T.R., który w 2008 roku rapował wspomniane wersy zaczął otwierać się na Sieć. Od niedawna przez jego profil na Facebooku można nabyć legalnie płyty za cenę 7 zł od krążka. W ostatnim czasie również muzycy Kultu jak i wiele innych zespołów doszli do wniosku, że dystrybuowanie muzyki wyłącznie na fizycznych nośnikach nieco mija się z celem. W ten oto sposób płynnie przechodzę do tematu numer jeden, jakim jest legalne kupowanie muzyki w Sieci.

Ovi Music

http://music.ovi.com

Jednym z najlepszych serwisów oferujących legalną muzykę jest Ovi Music firmy Nokia. W Polsce serwis dostępny jest od połowy 2009 roku, a próby szukania moich ulubionych artystów sugerują iż jest to największy tego typu sklep w naszym kraju. Prócz olbrzymiej bazy zagranicznych wykonawców (nawet tych mało znanych) znajdziemy tam również mnóstwo polskiej muzyki. Nie jest to z pewnością EMPIK, gdzie wchodzimy i jest każdy artysta, z każdej wytwórni. Jeżeli szukasz tu kawałków O.S.T.R., czy czegokolwiek z Asfalt Records, możesz być rozczarowany. To tylko jeden przykład, a jak sądzę może być ich więcej. Ceny to przeważnie 2,50 lub 3,50 zł za utwór, czyli wcale niemało. Na szczęście Ovi nadrabia ilością.

Muzodajnia.pl

http://www.muzodajnia.pl

Hasłem Muzodajni, serwisu spokrewnionego z siecią Plus jest dosyć przekonujące hasło „Portal z najtańszą muzyką w Sieci”. W tłumaczeniu bardziej konkretnym oznacza, że za SMS za 8 zł możemy miesięcznie pobrać 25 legalnych kawałków. Jest tylko jeden warunek – musisz być klientem Plusa, zaś utwory będą zabezpieczone znienawidzonym DRM. Nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie, ale trzeba przyznać ze 8 zł za 25 numerów to dobra cena. A co, gdy korzystasz z innej sieci niż Plus? 25 utworów co miesiąc przez cały rok za 96 zł, 100 za 192 zł i 250 za 288 zł. W przeliczeniu na pliki MP3 – od 32 gr za utwór w opcji za 96 zł, aż do niecałego grosza, gdy wydamy kwotę 288 zł. To bardzo dobra oferta, a przy tym pliki nie są zabezpieczone DRM. Oczywiście nie ma rzeczy idealnych i stwierdzenie, że Muzodajnia ma dużą bazę wykonawców to gruba przesada. Jeżeli jednak lubisz coś z pogranicza popu, jest duża szansa, że oferta Muzodajni przypadnie ci do gustu.

iplay.pl

http://iplay.pl/

Na strony iplay trafiłem nieco naokoło przeglądając profil Łony na Facebooku. Chciałem gdzieś kupić jego nowy singiel, ale w sposób, który nie zmusi mnie do przemieszczania się gdziekolwiek. Klik klik, konto założone, rozpoczynamy zakup. Tu zaczął się problem, bowiem za kawałek wyceniony na 2 zł musiałem zapłacić 10x więcej. To efekt systemu rozliczeń stosowanego przez iplay. Oczywiście pozostałe pieniądze wciąż pozostają do wykorzystania na kolejne numery. Pobrane pliki są w formacie MP3, zaś iplay odpuścił sobie zabezpieczanie ich systemem DRM. W pomocy wspomina jednak, że pliki WMA dostępne w serwisie mogą mieć wspomniane ograniczenia. Wybór artystów podobnie jak w serwisie Muzodajnia, nie jest zbyt duży. Ovi Music wciąż pozostaje niedościgniony.

Sound Park

http://www.soundpark.pl/store

Sound Park to miejsce, w którym odnajdą się fani rapera O.S.T.R., Luxtorpedy, czyli projektu Litzy (Kazik na Żywo, Acid Drinkers) oraz… Ich Troje. Choć artystów jest niewielu, zaś przekrój muzyczny budzi zdziwienie, Sound Park jest z pewnością godny uwagi. Po pierwsze ceny. Najnowszy album łódzkiego rapera można nabyć za jedyne 7 zł, podczas gdy EMPIK za fizyczny nośnik żąda od nas niemal 38 zł. Nie wszyscy artyści są na tyle łaskawi dla swoich fanów, bowiem wspomniany Litza wycenił swoje dzieło na niemal 20 zł. To więcej, ale wciąż stanowczo taniej i przede wszystkim wygodniej, niż wycieczka do sklepu.

PROSTO

http://www.prosto.pl

Jeżeli jesteś jednym z wielu młodzieńców w bluzie z napisem PROSTO z pewnością już od dawna wiesz tym sklepie, dlatego możesz przestać czytać. Jeżeli nie wiesz co to PROSTO, prawdopodobnie nie interesujesz się hip hopem, a ten tekst nic nie zmieni, więc też możesz przestać czytać. Abstrahując od muzyki oferowanej w sklepie PROSTO, trzeba przyznać że ekipa odpowiedzialna za ten projekt wykazała się dużymi pokładami rozsądku. Można tam kupić zarówno muzykę na CD, jak i w formacie MP3 oraz WAV, gdy starty tego pierwszego zaczynają cię mierzić. Największą zaletą sklepu są ceny. 7 zł za album to norma, zaś za 15 zł dostaniemy już wspomniane pliki WAV.

Bandcamp

http://bandcamp.com

Choć nie jest to polska witryna, warto o niej wspomnieć. Skupia wokół siebie wielu artystów niezależnych, czyli takich, którzy nie mają podpisanego kontraktu z wytwórnią. Nie oznacza to jednak, że jest to coś niższej kategorii, o czym może świadczyć m.in. obecność dosyć już znanego Dub FX. Jeżeli chodzi o formę, w mej opinii jest ona bliska idealnej. Mamy dostęp do wszystkich materiałów, które można słuchać bez limitu w wysokiej jakości i nikt nie domaga się pieniędzy. Chcesz pobrać plik MP3? Wtedy musisz już zapłacić, ale to akurat jestem w stanie sobie wytłumaczyć. W przypadku Dub FX i ekipy, czyli CONVOYUNLTD przyczepić można się do cen. 13 € za album, którego nie mogę fizycznie trzymać w ręku to nieco za dużo. Jednak cała reszta powinna być przykładem dla polskich serwisów, które najczęściej udostępniają odsłuch 30 sekund w kiepskiej jakości.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.