Red Orchestra 2: Bohaterowie Stalingradu

Atak Niemiec na Rosję Sowiecką zbliża się ku końcowi. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że lada miesiąc państwo Stalina padnie u stóp Wehrmachtu. Piechota niemiecka obserwuje przedpola Moskwy, a czołgi szykują się do uderzenia na roponośny Kaukaz bez którego sowieci nie dadzą rady utrzymać produkcji, ani zasilić w paliwo wojsk. Na drodze ku zwycięstwu stało miasto Stalingrad bronione przez słabo wyposażone i zdemoralizowane siły sowieckie.
Red Orchestra 2

Red Orchestra 2

I właśnie wtedy Hitler popełnił błąd który miał go kosztować przegraną wojnę. Miast uderzyć z marszu zaczął przegrupowywać swoje siły i dał komunistom dwa tygodnie które ci perfekcyjnie wykorzystali na swoją korzyść.

Red Orchestra 2 zaczyna się dokładnie w tym momencie. Przyznać należy, że pod względem wierności oddania faktów historycznych nic temu tytułowi nie można zarzucić. Niezależnie od tego czy gramy po stronie niemieckiej czy sowieckiej dostajemy pigułkę wiedzy o wydarzeniach w których mamy brać udział. Co Istotne, nie jesteśmy traktowani za pomocą suchych opisów. Do narracji wykorzystano oryginalne materiały propagandowe z okresu Bitwy. Sugestywne, mocne, nafaszerowane agresją wobec wroga i propagandą komunikaty nie pozostawią co do niego złudzeń. Wykorzystanie siły propagandy socjalizmów niemieckiego i sowieckiego dało tej grze niesamowity nastrój.

Świetnie spisali się także twórcy broni używanych w czasie gry. Mamy do dyspozycji pełen arsenał strzelecki obu armii. Dobrze oddano silne i słabe strony każdego karabinu, granatu czy pistoletu. W kilku misjach korzystać możemy też z czołgów. To chyba też jedyna gra w której snajper nie jest bezbronny w kontakcie na krótką odległość. Twórcy gier zapominają bowiem o tym, że prócz układu optycznego karabin snajperski posiada też klasyczny celownik. W Bohaterach Stalingradu nie popełniono tego błędu.

Brzmi świetnie? Poszukajmy więc negatywów. Jest nim przede wszystkim grafika. Silnik na którym działa gra nie należy do najnowocześniejszych. Niby jest to dobrze znany Unreal Engine 3, ale łba nie urywa. Owszem, dzięki niemu gra działa szybko nawet a słabszych maszynach, ale grafice bliżej do pierwszego Battlefielda niż jego najnowszej odsłony. Zawodzi również tryb dla jednego gracza. Sztuczna inteligencja przeciwników, a także naszych towarzyszy broni woła o pomstę do nieba. Potrafią biec na oślep wprost pod kule karabinów maszynowych, co akurat dobrze współgra z sowiecką taktyką z okresu wojny, jak i stanąć nagle i przyglądać się leżącemu na ziemi syczącemu granatowi. Z drugiej strony celność z jaką jesteśmy trafiani w najbardziej nawet wymyślnych kryjówkach budzić musi podziw. I wściekłość. Tym bardziej, że Red Orchestra 2 nie jest strzelaniną w której możemy przyjąć na pierś serię z pepeszy i po odczekaniu chwili cieszyć się pełnym zdrowiem. Tu panuje klasyczna zasada pola walki. Jedno trafienie, jeden trup, bądź ciężko ranny żołnierz.

Tryb singlowy nie jest jednak głównym elementem Red Orchestra 2. Sednem tego tytułu jest multiplayer. Jeśli połączymy ze sobą wszystkie opisane powyżej elementy i połączymy się z innymi graczami szybko zrozumiemy, że do czynienia mamy z jedną z najbardziej wymagających strzelanin online w historii gatunku. Wspomniany już pierwszy Battlefield, to czysta igraszka w porównaniu z tym co oferują Bohaterowie Stalingradu. Wszelkie próby bawienia się w samotnego wilka skazane są na porażkę. Sukces odnieść można tylko grając zespołowo i koordynując swoje działania z towarzyszami broni.

Czy ta gra ma szanse na sukces? To zależy od tego, jak wiele osób znudzone jest niskim poziomem trudności współczesnych strzelanin. Ta gra jest piekielnie trudna i może zniechęcić niedzielnych graczy.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.