Tropico 4

Czwarta część, ciepło jak do tej pory przyjmowanego cyklu gier ekonomiczno strategicznych. Wcielamy się w niej w szefa państwa położonego w Ameryce łacińskiej. Do wyboru mamy cały przekrój satrapów. Od Fidela Castro, do Augusto Pinocheta. Naszym zadaniem jest kierowanie gospodarką i polityką państwa. Oba elementy, tak jak w rzeczywistym świecie, zazębiają się i generują realne problemy i szanse na rozwój.
Gra ukazała się zarówno w wersji na PC jak i Xboxa 360

Gra ukazała się zarówno w wersji na PC jak i Xboxa 360

Do wypełnienia mamy dwadzieścia misji. Za każdym razem stratujemy od zera. Zaczynamy od czysto kapitalistycznych pomysłów, mających zapewnić podstawowe środki na rozwój państwa i zapewniających naszym poddanym miskę strawy. Im dalej w las tym sprawa się coraz bardziej komplikuje.

Dobrobyt pociąga za sobą żądania rozpuszczonego motłochu wstępującemu w szeregi socjalistów. Bieda wzmacnia jedynie lewicę, stawiając na równe nogi armie chcącą przejąć władzę. Jeśli postawimy na „politykę miłości” i ograniczymy wielkość sił zbrojnych państwo szybko stanie się polem do popisu dla wywrotowców i obcych państw. Zbyt silna armia skazuje nas na polityczne morderstwa i silny wpływ mocarstw światowych czyhających na dobra naturalne państwa i nasza posadę.

Sednem gry jest pokierowanie gospodarką i polityką tak, by postulaty wszystkich frakcji były jak najbardziej zbalansowane. Bez tego nie mamy szans wygrać wyborów w których zwycięstwo jest konieczne do zakończenia danej misji. Jednak nawet przy jak najbardziej optymalnej polityce wewnętrznej ich wynik nie jest nigdy pewny.

„Kiełbasa wyborcza” w postaci socjalu może doprowadzić nas do upadku jeśli w państwie sprawnie działa przemysł i szkolnictwo. Wykształcony i bogaty elektorat odwróci się od nas zdenerwowany podniesieniem podatków koniecznym do opłacenia głosów biedoty. W przypadku, gdy utrzymujemy nasz kraj na krawędzi biedy redukcja jego wydatków pozwalająca na odbicie się od dna zaowocuje rewolucją. Zejście deficytu budżetowego poniżej zera w błyskawicznym tempie sprowadzi na nas inwazję mocarstw światowych chcących zaprowadzić dobrobyt i demokrację w naszym bogatym w surowce mineralne kraju.

Oczywiście zawsze w celu „ustabilizowania sytuacji” możemy użyć policji politycznej, represji czy stanu wojennego. Jednak strajkujące zakłady przemysłowe i sabotujący pracę rolnicy błyskawicznie doprowadzą kraj do bankructwa, a nieopłacani żołdacy zwrócą się przeciwko nam.

Ta gra powinna być obowiązkowym elementem wszelkich debat wyborczych. Pokazuje bowiem czarno na białym zależności rządzące państwem i błyskawicznie uwidacznia efekty wszelkich eksperymentów gospodarczych i socjologicznych.

Plusy: Rozbudowany system zależności.

Minusy: Koszmarnie brzydka grafika

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.