Nokia nas oszukała!

Nokia World zostało przyjęte przez znaczną część entuzjastów elektroniki jako rozczarowujące. Moim zdaniem, to pokazuje słabość pewnego skrzywienia zawodowego.
Nokia Lumia 800

Nokia Lumia 800

W wydawnictwach takich, jak CHIP, CNET, Engadget, Gizmodo i tym podobnych pracuje zazwyczaj pewna specyficzna grupka ludzi. Jesteśmy dużymi dziećmi, które kochają nowe zabaweczki. Z radością witamy nowe tablety, smartfony, komputery, konsole do gier. Stajemy się wybredni. Potrzebujemy nowości, ciągłych nowości. I „ficzerów”. Cali. Gigaherców. Gigabajtów. Wymiatających wyników w testach syntetycznych. Znaczna większość Czytelników nam wtóruje. Ale nie oszukujmy się, stanowimy margines konsumencki.

Dlatego też tzw. „branża” przyjęła smartfony Lumia z umiarkowanym entuzjazmem. Niby fajnie, ale (…). Tym samym pokazała, że za bardzo oddaliła się od prawdziwych użytkowników tego typu telefonów. Ludzi, którzy mniej więcej wiedzą, że więcej znaczy lepiej, ale którzy przede wszystkim cenią sobie design, wygodę, prostotę, modę i praktyczność. Nokia to pojęła. Panowie (i Panie?) – zostaliśmy przechytrzeni! Nokia okazała się mądrzejsza od nas!

Bez wątpienia Lumia 800 wygląda atrakcyjnie. Przyznaję, jest to kwestia gustu, ale poliwęglanowa, jednolita obudowa, pięknie zaokrąglona wydaje mi się okrutnie atrakcyjna. Tu nigdy nie będzie consensusu: wszak każdy ma inną estetykę. Ale chyba jesteśmy w stanie się zgodzić, że Lumia 800 ma swój styl. Co najwyżej nie każdemu się podoba, ale widać, że Nokia się przyłożyła. Tu więc nie słuchać narzekań. Sceptycyzm dało się wyczuć czytając specyfikację.

No dobra, ale specyfikacja jedno, a praktyka co innego. Joe Brown z Gizmodo przyznał, że Lumia 800 jest „diabelnie szybka”. Brown obecnie posiada na stanie Samsunga Focus, najszybszego Windows Phone’a z dostępnych na rynku, jest też wiernym użytkownikiem iPhone’a 4. Więc wie, co to szybkość. Jego wrażenia znajdziecie pod tym adresem. To znana postać w dziennikarskim i geekowym światku, wierzę mu. Nie wierzycie? No dobra, to spróbujmy trochę samodzielnie pomyśleć.

Spójrzmy więc na specyfikację. Jednordzeniowy, 1,4-gigahercowy procesor Snapdragon (ziew…), 512 MB RAM (phi…), 16 GB pamięci masowej (fuj!), ekran AMOLED bez przedrostka „Super” (więc na pewno jest brzydki!). Jednak, moi drodzy, to nie ma większego znaczenia. Już tłumaczę dlaczego.

To może zacznijmy od pamięci. Drodzy państwo, wszystko zależy od platformy. A tu mamy Windows Phone, system bardzo różny od Androida. I w zupełnie inny sposób korzystający z pamięci. iPhone 4S jest demonem wydajności. Ile ma pamięci RAM? Tak, zgadliście. 512 MB. Topowe smartfony z Androidem mają dwa razy tyle pamięci operacyjnej. Ale to dlatego, że więcej jej potrzebują. Android, dla przykładu, stosuje podejście do wielozadaniowości takie samo, jak w systemach operacyjnych na komputery osobiste. Oznacza to pełną pracę aplikacji w tle. Windows Phone podchodzi do tego inaczej, nieco podobnie, jak iPhone. Zakłada, że użytkownik nie potrzebuje aplikacji działającej w tle, ponieważ ekran smartfona jest zbyt mały, by zmieścić na ekranie dwie aplikacje pracujące obok siebie. Dlatego praca aplikacji w tle jest zawieszona. Oczywiście, nie całkowicie, bo zezwala na pracę usług opisanych w API. Innymi słowy telefon dalej może wysyłać pliki w tle, odtwarzać muzykę czy lokalizować nasze położenie na potrzeby nawigacji, jednak wszystko inne, jak interfejs aplikacji czy reakcja na działanie użytkownika (interfejs) pozostają niedostępne. Odciąża to w znaczny sposób pamięć i przyspiesza pracę telefonu. Oczywiście nie bez konsekwencji: ten typ zarządzania pamięcią nie pozwala na pracę dwóch zewnętrznych aplikacji na jednym ekranie. To może być utrudnienie na tablecie (Android jest dużo bardziej wszechstronnym systemem), ale ręka w górę ci, którzy na smartfonie uruchomili dwie aplikacje na podzielonym ekranie. Nikt? Możemy więc spokojnie założyć, że 512 MB dla Windows Phone’a to tyle samo, co gigabajt na Androidzie. Czyli zeszliśmy z ceny i wydłużyliśmy pracę na baterii na baterii.

Nokia Lumia 800

Nokia Lumia 800

Zajmijmy się więc procesorem. Taktowanie jest bardzo przyzwoite, no ale ten jeden rdzeń… zastanówmy się jednak, po co telefonom kilka rdzeni. Raz jeszcze, do wielozadaniowości, a także do lepiej wyglądających gier. Jak już wspominaliśmy, multitasking w Windows Phone przypomina ten z iOS-a, więc aplikacje w tle są zawieszone, a usługi przez nie generowane (na przykład odtwarzanie muzyki czy odbieranie poczty) nie są zasobożerne. A gry? Tym zajmuje się osobny układ graficzny. Więc dwa rdzenie niewiele by dały Lumii 800. No ale lepiej mieć, niż nie mieć, to oczywiste. Tyle że… pamiętamy o baterii? Lumia 800 wyposażona jest w baterię o pojemności 1 450 mAh. Cały dzień pracy smartfona bez konieczności jego ładowania bez konieczności zastanawiania się, czy już trzeba wyłączyć WiFi, albo przestać słuchać muzyki? Dalej kilkurdzeniowe potwory wydają się wam tak atrakcyjne?

Pozostaje nam więc ekran. Nie jest „Super”. Nie jest „Retina”. To „tylko” AMOLED ClearBlack. Co więcej, o rozdzielczości 800 x 480 pikseli. Jednak, jak czytam pierwsze „hands-ony” dziennikarzy, którzy mieli okazję być na Nokia World i się Lumią pobawić nie ma to żadnego znaczenia. Zdjęcia wyglądają genialnie, jak na każdym ekranie AMOLED. A rozdzielczość wyżej podana to więcej, niż wystarczy dla 3,7-calowego ekranu. Oczywiście, więcej znaczy lepiej, co udowadnia iPhone 4. Windows Phone jednak stawia na jednolitość platformy, panicznie wręcz bojąc się fragmentacji. Dzięki temu wszystko i wszędzie działa na każdym smartfonie, twórcy aplikacji nie muszą się zastanawiać, czy dany program zadziała na każdej „słuchawce”. Zdaję sobie sprawę, że jest to tłumaczenie nieco na siłę (patrz iPhone 4), ale bardziej przemawiają do mnie recenzje dziennikarzy, o których pisałem nieco wyżej: „to po prostu wygląda bardzo dobrze”.

Ostatnia rzecz, to pamięć masowa. 16 GB i ani bajta więcej. No, nie do końca. Wraz z Windows Phone dostajesz 25 GB danych na internetowym dysku SkyDrive. Jeżeli używasz smartfonu, używasz też pakietu danych wykupionych u operatora (bo jeżeli nie, to po co ci smartfon?). Muzyka i klipy filmowe w pamięci, rzeczy mniej „danożerne”, jak dokumenty, fotografie – synchronizowane w chmurze. Jeżeli nie podróżujesz po miejscach, gdzie jest słaby zasięg, pamięci wystarczy spokojnie.

Nokia zapowiedziała też agresywną politykę cenową. Oznacza to, że przy tym wszystkim, co napisałem powyżej (czyli praktyczność istotniejsza niż wyniki w tabelkach) Lumia 800 może być nawet dwukrotnie tańsza z umową z operatorem niż Galaxy Nexus. Może, bo to są już tylko spekulacje.

Nokia nie zaprezentowała potwora pożerającego jednego konkurenta, wgniatając agresywnie nogą drugiego w ziemię. Nokia zaprezentowała przyjazne urządzenie, które jest bardzo praktyczne. Potrafi dokładnie to, co smartfon dla większości powinien. Jest zgrabna, ładna, ma oryginalny, świeży wygląd, więc można się nią pochwalić w towarzystwie Jest funkcjonalna. Długo pracuje na baterii. Dobrze leży w dłoni. Ma darmową i uznaną nawigację Nokia Drive. Ma bardzo ciekawą multimedialną usługę Nokia Music. I wszystkie zalety Windows Phone’a, jak szybkość, prostota, wygoda, integracja usług internetowych, i tak dalej. Ma świetny aparat fotograficzny. Jest jednym z najlepiej przemyślanych smartfonów na rynku.

Jasne, nie potrafi połowy tego, co Galaxy Nexus. Ale czy te różnice w funkcjach są warte krótszego czasu pracy na baterii, większego zapotrzebowania na moc obliczeniową i skomplikowania obsługi systemu? Dla entuzjastów IT stojących równo pod szyldem „MOAR features!!!!1111one” na pewno. I wcale się nie dziwię, biorąc pod uwagę ich potrzeby, to dobra odpowiedź. Natomiast ja zaczynam oszczędzać kasę na Lumię 800. I podejrzewam, że będzie budziła duże zainteresowanie klientów w salonach operatorów komórkowych.

Czapka z głowy, Nokio. Przechytrzyłaś branżę.

0
Zamknij

Choć staramy się je ograniczać, wykorzystujemy mechanizmy takie jak ciasteczka, które pozwalają naszym partnerom na śledzenie Twojego zachowania w sieci. Dowiedz się więcej.