Awantura o PS3: czy chodziło tylko o sławę i pieniądze?

Jak się okazuje, George Hotz nie był do końca prawdomówny. Haker, który złamał zabezpieczenia PlayStation 3, zeznał przed sądem, że nigdy nie miał konta na PlayStation Network, przez co w żaden sposób nie złamał umowy licencyjnej ani nie naruszył praw autorskich Sony. Jednak, jak wykazało śledztwo, jedna z konsol, która była w jego posiadaniu, została wykorzystana do utworzenia konta na PSN o nazwie „blickmanic”, w okresie, w którym była już w posiadaniu Hotza. Haker oszukał zarówno sąd, jak i swoich darczyńców.

Co więcej, GeoHot nie zamierza „walczyć o honor i wolność wszystkich posiadaczy sprzętu marki Sony”, tak jak obiecał swoim darczyńcom. Hotz pozbył się wszystkich nośników danych, jakie miały zostać zbadane przez sąd i udał się do Ameryki Południowej, poza jurysdykcją sądu.

Bohater okazał się… no właśnie, kim? Bo tak jak reakcja Sony na złamanie PS3 była co najmniej ostra, tak GeoHot zgarnął kasę od swoich fanów i zwyczajnie zwiał. Chyba że nagle powróci, cały na biało…